Alonso boi się ścian w Monako. Aston Martin ma poważny problem…

Patrycja Miętus - redaktor
Patrycja Miętus

Fernando Alonso ostrzega, że problemy Astona Martina ze skrzynią biegów mogą w Monako skończyć się uderzeniem w bandę. AMR26 ma kłopot z losowymi redukcjami biegów, a na tak wąskim torze nawet drobna anomalia układu napędowego może natychmiast zamienić się w kraksę. Hiszpan nie ukrywa też, że walka o punkty pozostaje dla Astona Martina bardzo trudnym zadaniem.

W Monako usterka nie wybacza

Tor w Monako jest jednym z najgorszych miejsc na sprawdzanie, czy problem techniczny naprawdę został rozwiązany. Wąskie ulice, wolne nawroty i brak marginesu błędu sprawiają, że kierowca nie ma gdzie „uratować” samochodu, gdy układ napędowy zachowa się nieprzewidywalnie. Właśnie dlatego Alonso zwraca uwagę na losowe redukcje biegów, które przeszkadzały Astonowi Martinowi już w Miami. Problem dotyczy skrzyni biegów, ale występuje w szerszym kontekście układu napędowego po przejściu Astona Martina z klienckich silników Mercedesa na fabryczne jednostki Hondy i własne skrzynie.

Alonso: czasem jesteśmy pasażerami

Alonso tłumaczy, że nie chodzi tylko o stratę tempa. Przy nieoczekiwanej redukcji może dojść do zablokowania tyłu, szarpnięcia lub nietypowej reakcji silnika, a w Monako taki scenariusz pachnie ścianą. Fernando Alonso opisał problem wprost:

W samochodzie jest kilka rzeczy do poprawienia i Monako będzie dobrym testem. Jedną z nich na pewno jest skrzynia biegów. Zmagamy się z nią od Miami. Monako nie jest miejscem na losową redukcję, blokowanie tyłu albo podsterowność, bo wtedy wpadniesz w ścianę, a kierowca będzie wyglądał głupio. Czasami jesteśmy pasażerami, kiedy redukujesz bieg, a silnik pcha tak, jakbyś jechał pełnym gazem. Musimy upewnić się, że w Kanadzie wykonaliśmy krok we właściwym kierunku, a Monako pokaże prawdę.

Stroll wskazuje konkretny problem przy wolnych zakrętach

Lance Stroll ocenia, że w Kanadzie sytuacja była trochę lepsza, ale nie uznaje sprawy za zamkniętą. Według niego przy prędkościach poniżej 40 km/h Aston Martin traci synchronizację kilku biegów. W Monako szczególnie groźny może być nawrót Loews, czyli jedno z najwolniejszych miejsc w całym kalendarzu F1. Stroll przewiduje, że przejazd przez ten zakręt może oznaczać całkowitą utratę synchronizacji biegów.

Kanada dała postęp, ale nie punkty

Aston Martin miał w Kanadzie oznaki poprawy osiągów. Alonso awansował tam do SQ2 w kwalifikacjach sprinterskich, co sugerowało, że zespół nie stoi w miejscu. Problem w tym, że sama poprawa nie wystarczyła do realnej walki o punkty. Alonso patrzy na sytuację chłodno i uważa, że pierwsze wyścigi sezonu pokazały dużą przewagę pięciu najlepszych zespołów.

Punkty? Alonso nie robi wielkich nadziei

Hiszpan nie brzmi jak kierowca, który przed Monako buduje narrację o przełomie. Jego zdaniem miejsce w pierwszej dziesiątce jest bardzo trudne, bo nawet jeśli jeden z rywali z przodu ma słabszy weekend, inny zespół środka stawki potrafi nagle wypaść bardzo dobrze. Alonso wymienia w tym kontekście Alpine, Haasa oraz Racing Bulls.

Monako może jednak przemieszać układ sił bardziej niż klasyczne tory, więc Aston Martin spróbuje wykorzystać każdy błąd rywali i każdy własny postęp. Najpierw musi jednak upewnić się, że AMR26 nie zrobi w nawrocie czegoś niespodziewanego.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl