Antonelli wygrał w Japonii i objął prowadzenie w mistrzostwach. 19-latek studzi jednak nastroje

Kimi Antonelli wygrał Grand Prix Japonii, odniósł drugie z rzędu zwycięstwo i po raz pierwszy w karierze objął prowadzenie w klasyfikacji kierowców Formuły 1. 19-letni Włoch został też najmłodszym liderem mistrzostw w historii serii, ale po wyścigu jasno dał do zrozumienia, że na myślenie o tytule jest jeszcze za wcześnie.
Wyścig na Suzuce nie układał się dla kierowcy Mercedesa idealnie od samego początku. Zaliczył bardzo słaby start, pomimo pole position, i na pierwszym okrążeniu spadł nawet na szóste miejsce.
Safety Car odmienił przebieg wyścigu
Później sytuacja zaczęła się odwracać na jego korzyść, gdy McLaren i Ferrari zjechały na swoje pit stopy. Kluczowy moment nadszedł w okolicach połowy 53-okrążeniowego wyścigu, gdy George Russell zjechał jako lider do alei serwisowej dokładnie w chwili, w której na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa po ciężkim wypadku Olliego Bearmana. To pozwoliło Antonellemu przejąć prowadzenie, odbyć postój w trakcie neutralizacji i wrócić na tor na czele stawki. Później nie zostawił rywalom żadnych złudzeń i wygrał z przewagą blisko 14 sekund.
Antonelli nie ucieka od faktów, ale nie pompuje balonu
Po trzech pierwszych Grand Prix sezonu Antonelli ma 9 punktów przewagi w klasyfikacji kierowców. To jego pierwsze prowadzenie w mistrzostwach, ale sam zawodnik podchodzi do sytuacji spokojnie. Zapytany po wyścigu o walkę o tytuł, przyznał, że zespół jest na dobrej drodze, lecz sezon dopiero się rozkręca.
Jednocześnie wskazał, że mimo dużej pomocy ze strony samochodu bezpieczeństwa tempo na pośredniej mieszance po złapaniu czystego powietrza było bardzo mocne, a na twardych oponach samochód prezentował się wręcz znakomicie. Antonelli otwarcie przyznał też, że bez neutralizacji wynik mógłby wyglądać inaczej. Nie próbował sprzedawać bajki o zwycięstwie wynikającym wyłącznie z czystego tempa.
Słabe starty pozostają problemem Mercedesa
Mimo zwycięstwa Włoch od razu wskazał obszar, nad którym chce pracować. Starty są jak dotąd słabym punktem jego sezonu i właśnie ten element ma być jednym z głównych tematów podczas przerwy przed kolejnym wyścigiem. Do następnej rundy w Miami zespoły mają trzy tygodnie przerwy, a część stawki szykuje na amerykański weekend większe poprawki.
Antonelli zamierza wykorzystać ten czas na lepsze wyczucie procedury startowej i ćwiczenie pracy sprzęgłem, bo właśnie w tym obszarze widzi największy margines poprawy:
To bardzo dobre uczucie. Oczywiście jest jeszcze za wcześnie, by myśleć o mistrzostwie, ale jesteśmy na dobrej drodze. W wyścigu miałem fatalny start i musimy sprawdzić, co się stało, ale potem pomógł mi samochód bezpieczeństwa. W drugim przejeździe tempo było jednak naprawdę świetne i czułem się bardzo dobrze w samochodzie. Mieliśmy szczęście przy neutralizacji, ale na pośrednich oponach byliśmy bardzo mocni, gdy złapałem czyste powietrze, a na twardych tempo było po prostu znakomite. Nie wiem, jak wyglądałby wynik bez samochodu bezpieczeństwa, ale na pewno bardzo ułatwił mi życie.
Russell tymczasem nie był w stanie utrzymać równie konkurencyjnego tempa i ostatecznie dojechał do mety na czwartej pozycji. To sprawiło, że Mercedes wyjechał z Japonii z wielkim wynikiem sportowym, ale też z jasnym sygnałem, że nie wszystko w tym pakiecie działa jeszcze idealnie. W Formule 1 takie weekendy potrafią ustawić narrację na wiele tygodni. Antonelli ma dziś nie tylko zwycięstwa i prowadzenie w tabeli, ale też rosnącą pozycję w zespole oraz potwierdzenie, że potrafi wykorzystać nieoczywisty układ wydarzeń.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Miała być żyła złota. Honda i Hyundai sprzedają dane zbierane przez auta za grosze

Tak dziś kupuje się samochody. Polacy coraz rzadziej pytają o cenę

Tory wyścigowe w Polsce z ochroną przed hałasem? Sejmowa komisja zrobiła ważny krok

Tak jeździ nowa Kia Seltos. Porywa przestrzenią i komfortem. Przegląd prasy



