⏱️ 4 min.

Aston Martin o plotkach ws. Verstappena: „To było miłe”, ale celem jest auto, którego każdy kierowca będzie chciał

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

15-10-2025 08:10
Aston Martin F1

Aston Martin nie musiało podpisywać kontraktu z Maxem Verstappenem, żeby trafić na czołówki. Wystarczyły plotki – i to takie o „miliardowej” ofercie. Andy Cowell podkreślił jednak, że prawdziwą odpowiedzią zespołu z Silverstone na giełdę nazwisk ma być coś prostszego: zbudować tak szybki samochód, by każdy kierowca z superlicencją chciał nim jeździć.

Skąd wzięły się plotki i dlaczego były „komplementem”

Zanim Christian Horner odszedł z Red Bulla, przyszłość Maxa Verstappena stała się jednym z głównych tematów w padoku. W tle były wczesnosezonowe kłopoty z formą i głośno komentowane klauzule w kontrakcie Holendra. Ostatecznie Verstappen pozostał w czołowej trójce klasyfikacji kierowców przed przerwą letnią i dostał możliwość ucięcia spekulacji. W Budapeszcie zadeklarował, że zostanie w Red Bullu na sezon 2026 – i tym samym zamknął drzwi, które wielu próbowało uchylić, z Mercedesem na czele.

George Russell przyznał, że rozmowy się odbyły, a Toto Wolff skwitował to jako „normalne rozpoznanie rynku”. Aston Martin również został wciągnięty w tę układankę, choć doniesienia o „jednocyfrowym miliardzie” były – delikatnie mówiąc – życzeniowe. Dla zespołu z Silverstone był to jednak sygnał, że jego działania są widoczne. Jak zauważył szef zespołu Andy Cowell, po inwestycjach Lawrence’a Strolla – od kampusu, przez rekrutacje, po dołączenie Adriana Neweya – cała stawka widzi determinację projektu, który z drużyny „przetrwania” może przejść do drużyny „zwycięskiej”. Jak powiedział Andy Cowell:

Od kiedy Lawrence kupił zespół, jego słowa zostały poparte czynami. Kiedy widzisz kampus, inwestycje i sposób, w jaki ściąga ludzi pokroju Adriana, widać determinację, by przejść od zespołu walczącego o przetrwanie do zespołu, który jest tu po zwycięstwa.

Newey na pokładzie, Honda w drodze – a kierowcy?

W opinii prelegenta, sama obecność Adriana Neweya w roli „zarządzającego partnera technicznego” oraz perspektywa współpracy z Hondą od 2026 roku wzmacniają wizerunek Aston Martina jako projektu o długofalowym potencjale. To wystarczyło, by media „zainteresowały” Verstappena zespołem ze „skrzydlatym” logotypem – i, jak przyznał Aston Martin, to było po prostu miłe. Andy Cowell dodał:

Max zainteresowany według doniesień mediów? To dla nas komplement. W jego opinii widać zapewne, że to zespół zdeterminowany i wykonujący właściwe kroki.

Gdy padło słynne stwierdzenie Toto Wolffa, że każdy szef ekipy „stanąłby na rękach”, by podpisać kontrakt z Verstappenem, Cowell uśmiechnął się i odparł, że na rękach nie stoi zbyt dobrze – nawet w basenie. Kontekst żartu nie zasłonił jednak sedna: priorytetem Aston Martina jest tempo, które sprawi, że to najlepsi będą pukać do drzwi ekipy z Silverstone.

Priorytet: zrobić auto, którego wszyscy będą chcieć

Aston Martin akcentuje, że na dziś ma komfort i ciągłość – Lance Stroll i Fernando Alonso mają nieść doświadczenie do końca 2026 roku. Daje to czas i spokój, by równolegle toczyć rozmowy o kolejnym sezonie i koncentrować się na tym, co najważniejsze: przyspieszaniu. Jak podkreślił Andy Cowell:

Mamy kierowców, z którymi możemy rozmawiać otwarcie o przyszłym roku. Z Adrianem i inżynierami jesteśmy zdeterminowani, by przygotować naprawdę szybki samochód. A potem chcemy, by każdy kierowca z superlicencją chciał prowadzić nasze auto.

Co naprawdę mówią plotki o Verstappenie

Wbrew pozorom, medialne łączenie czterokrotnego mistrza świata z Aston Martinem nie było historią o transferze. Bardziej o percepcji. Jeżeli padok i kibice wyobrażają sobie Verstappena w zielonych barwach, to znaczy, że projekt buduje wiarygodność. To efekt kombinacji trzech czynników:

  • trwałej inwestycji infrastrukturalnej (nowy kampus i zaplecze techniczne),
  • pozyskania ludzi z najwyższej półki (na czele z Adrianem Neweyem),
  • i strategicznego partnerstwa silnikowego (Honda od 2026 roku).

Wnioski: mniej hałasu, więcej prędkości

Aston Martin nie musiał „przegrać” wyścig o Verstappena, bo go realnie nie było w czubie stawki. Holender zadeklarował pozostanie w Red Bullu na 2026 rok, kończąc temat, który karmiono w dużej mierze medialną wyobraźnią. Z punktu widzenia strategii zespołu to nawet wygodne: zamiast walki o nagłówki, można wrócić do pracy na wykresach i w tunelu. Jeżeli zaś „zieloni” zrobią to, co zapowiadają, rynek sam wykona resztę. Kierowcy lubią szybkie auta. Reszta to szum.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl