BMW M3 Touring 24h miało być ciekawostką, a skończyło 24-godzinny wyścig na Nürburgringu na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej. Auto Schubert Motorsport wygrało klasę SP-X i przez dużą część rywalizacji jechało tempem lepszym niż siostrzane M4 GT3.
Kombi, które nie przyjechało tylko po zdjęcia
BMW M3 Touring 24h z numerem 81 prowadzili Jens Klingmann, Connor de Phillippi, Neil Verhagen i Ugo de Wilde. Zespół zakładał walkę o pierwszą dziesiątkę, więc piąte miejsce w 24h Nürburgring było wynikiem wyraźnie ponad plan. Już w pierwszej części Top Qualifying kombi okazało się najszybszym BMW w stawce.
To dało ekipie sygnał, że projekt nie jest tylko efektownym pokazem możliwości, lecz realnym kandydatem do mocnego wyniku. W klasie SP-X M3 Touring poradziło sobie bez większych problemów. Auto pokonało konstrukcje HWA EVO.R oraz pojedynczego KTM-a X-Bow GTX, a jednocześnie długo utrzymywało się bardzo wysoko w klasyfikacji całego wyścigu.
Piąte miejsce i lekki niedosyt
Klingmann przyznał, że przed startem każdy w zespole brałby piąte miejsce w ciemno. Po przebiegu wyścigu pojawił się jednak sportowy niedosyt, bo podium generalne było blisko. BMW skorzystało także na problemach rywali. Wśród nich znalazł się Mercedes-AMG z numerem 3, prowadzony m.in. przez Maxa Verstappena, którego pech pomógł M3 Touring w walce o czołówkę.

W pierwszej części wyścigu głównym celem Schubert Motorsport było dojechanie do mety. Dopiero nad ranem zespół zaczął naciskać mocniej, informując kierowców o stratach do aut z przodu i przewadze nad rywalami z tyłu.
Dlaczego M3 Touring było szybsze od M4 GT3?
Najciekawszy szczegół nie dotyczy samego miejsca na mecie, lecz tempa. Najszybsze okrążenie M3 Touring wyniosło 8:13.580, podczas gdy BMW M4 GT3 zespołu Rowe z numerem 99 uzyskało 8:15.405. Przewaga kombi wynikała przede wszystkim z charakterystyki podwozia. Klingmann tłumaczył, że nadwozie i klatka bezpieczeństwa dawały większą sztywność, która na Nordschleife pomagała szybciej dogrzewać opony.
To było szczególnie ważne przy niskich temperaturach. M4 GT3 miało problem z wprowadzeniem opon Yokohama w optymalne okno pracy, a M3 Touring radziło sobie z tym wyraźnie lepiej. Sztywność nie zawsze jest zaletą na tarkach, ale na długiej i zmiennej pętli Nürburgringu pomogła przekazać oponom więcej energii. W praktyce kombi szybciej łapało rytm i dłużej utrzymywało konkurencyjne tempo.
Aerodynamika i BoP też pomogły
Od debiutu BMW M3 Touring 24h przeszło kilka mniejszych korekt. Zespół poprawił ustawienia aerodynamiczne, a korzystniejszy BoP pomógł zrównoważyć większy kąt ustawienia tylnego skrzydła. Większy docisk pozytywnie wpłynął na prowadzenie auta. M3 Touring otrzymało też nieco wyższe ciśnienie doładowania niż M4 GT3 Evo, co pomogło mu dorównać rywalom pod względem prędkości maksymalnej. To nie była jednak historia o jednym magicznym ustawieniu. Według Klingmanna kluczowe znaczenie miało niemal bezbłędne przygotowanie i bardzo czysty wyścig.

Jedna kara, deszcz i koniec ryzyka
M3 Touring otrzymało 45 sekund kary za zignorowanie sygnałów flagowych. Poza tym załoga uniknęła większych przygód, choć na trasie nie brakowało drobnych momentów, w tym poślizgu na plamie oleju w rejonie Aremberg. W końcówce pojawił się deszcz, który mocno utrudnił prowadzenie auta. Zespół zrezygnował wtedy z dalszego ataku, bo przewaga nad samochodem z tyłu wynosiła prawie trzy minuty. Decyzja była logiczna. Na tym etapie nie było już wiele do zyskania, za to bardzo łatwo można było stracić wynik, który i tak przerósł początkowe oczekiwania.
Krótka kariera, mocny ślad
Klingmann stwierdził, że ten wynik zapisze się w historii BMW. Trudno mu odmówić racji, bo sportowe kombi w wyścigu 24-godzinnym pokonało część pełnoprawnych maszyn GT3 i dokonało tego nie tylko dzięki szczęściu. Historia startów M3 Touring 24h na Nordschleife kończy się właśnie tym sukcesem.
Samochód ma pojawić się jeszcze podczas wybranych wydarzeń, w tym parady przed 24h Le Mans, Goodwood Festival of Speed oraz rundy MotoGP w Spielbergu. Powrotu na Nordschleife nie będzie. Szkoda, bo BMW stworzyło projekt, który brzmiał jak żart na prima aprilis, a skończył jako jeden z najbardziej pamiętnych wątków tegorocznego 24h Nürburgring.














