Cadillac zdominował Indianapolis. Pierwsze zwycięstwo w IMSA 2025

Cadillac w końcu dopiął swego i na torze Indianapolis Motor Speedway sięgnął po pierwsze zwycięstwo w sezonie IMSA 2025. Załoga w składzie Jack Aitken, Earl Bamber i Frederik Vesti poprowadziła prototyp V-Series.R z numerem 31 do triumfu w sześciogodzinnym maratonie Battle On The Bricks, prowadząc przez 210 z 243 okrążeń.
Cadillac wykorzystał szansę po karze Acury
Jeszcze w kwalifikacjach wydawało się, że to Acura zgarnie pole position. Tom Blomqvist wywalczył najlepszy czas, ale Acura ARX-06 zespołu Meyer Shank Racing została cofnięta na koniec stawki z powodu nieprawidłowości technicznych. To otworzyło drzwi dla Jacka Aitkena, który ustawił Cadillaca na pierwszym polu startowym, tracąc jedynie 0,041 sekundy do skasowanego wyniku. Od startu Cadillac nr 31 prowadził, choć już po 12 minutach pojawiła się neutralizacja. Zespół Whelen wykorzystał to na wcześniejszy pit stop, rozpoczynając grę w oszczędzanie energii i strategię tankowania.
Dominacja mimo napiętej końcówki
Choć początkowo wydawało się, że Aitken swoje zrobił i oddał kierownicę na dobre, to na ostatnią godzinę znów musiał wskoczyć za kółko. Walcząc o każdy procent energii, utrzymał prowadzenie przed Blomqvistem, a ostatecznie przed końcem rywalizacji na drugie miejsce wskoczył Ricky Taylor w drugim Cadillacu Wayne Taylor Racing. Taylor i Filipe Albuquerque mieli przygodę w połowie dystansu – przebita opona wybiła ich z rytmu i zmusiła do jazdy na inną strategię. Dzięki serii krótkich postojów i szczęśliwemu wyjazdowi samochodu bezpieczeństwa na niecałe 10 minut przed końcem, zdołali wrócić na okrążenie liderów i finiszowali drudzy, tracąc zaledwie 0,988 sekundy do zwycięzców.
Pierwszy raz Vesti na podium IMSA
Dla Cadillaca to drugie zwycięstwo w historii IMSA na torze Indianapolis, pierwsze od triumfu w Sebring w 2023 roku i zarazem pierwszy raz od maja 2024, gdy stanęli na podium w Laguna Seca. Earl Bamber zapisał na swoje konto dziewiąte zwycięstwo w serii, Aitken drugie, a Frederik Vesti po raz pierwszy stanął w IMSA na najwyższym stopniu podium. Jack Aitken podsumował wynik:
To ulga wreszcie wygrać pierwszy wyścig w sezonie. Mieliśmy trochę szczęścia z pole position po problemach Acury, ale utrzymywane przez nas tempo mówi samo za siebie.
Parę słów od siebie dodał Earl Bamber:
Od początku sezonu mieliśmy wielkie oczekiwania, ale pech nam nie odpuszczał. Teraz czujemy, że wracamy na właściwe tory.
Porsche i BMW bez fajerwerków
Główni kandydaci do tytułu tym razem zniknęli w cieniu Cadillaca. Porsche Penske z numerem 6 (Mathieu Jaminet i Matt Campbell) wykręciło najszybsze kółko w wyścigu, ale ukończyło rywalizację dopiero na siódmym miejscu. Felipe Nasr i Nick Tandy w drugim Porsche uplasowali się jeszcze niżej – na 12. pozycji. BMW RLL w rękach Philippa Enga i Driesa Vanthoora zakończyło dzień również poza podium.
LMP2: TDS Racing nie do zdarcia
W klasie LMP2 TDS Racing skompletowało hat-tricka zwycięstw w Indianapolis. Steven Thomas, Mikkel Jensen i Hunter McElrea pojechali bezbłędnie, choć prowadzili „tylko” przez 38 z 241 okrążeń. Kluczowa była jazda Jensena, który w ostatnich dwóch godzinach wyścigu zbudował ponad 20-sekundową przewagę nad rywalami. Steven Thomas podsumował:
Wiedzieliśmy, że jesteśmy szybsi, testy dały nam ogromną przewagę. To może mój najlepszy dzień w karierze.
Na mecie TDS Racing zwyciężyło z przewagą 0,714 sekundy nad Inter Europol Competition, a trzecie miejsce zajęło Riley Motorsport. Dla McElrei to trzecia wygrana w WeatherTech Championship w zaledwie 10 startach.
Sezon kończy się w Atlancie
Ostatnią rundą IMSA 2025 będzie 28. edycja Motul Petit Le Mans na torze Road Atlanta w dniach 8–11 października. Tam rozstrzygnie się los tytułu GTP, a Porsche nadal ma komfortową przewagę w punktach, mimo słabszego występu na Brickyardzie.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Specyfikacja auta Maxa Verstappena pod lupą. Auto wzbudza kontrowersje

Ferrari HC25 wygląda jak przyszłość marki, ale ma „retro” napęd

Kimera K39 w duchu Lancii 037 i V8 od Koenigsegga. Ma ponad 1000 KM

McLaren i Intel. Gigant wraca do F1 po 20 latach przerwy



