Carlos Sainz: „Leclerc i Norris szybsi od Verstappena w kwalifikacjach”

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Carlos Sainz zaskoczył fanów Formuły 1, stwierdzając, że choć Max Verstappen jest bezsprzecznie najlepszy w wyścigach, to w kwalifikacjach lepsi są od niego Charles Leclerc i Lando Norris. Hiszpan, który miał okazję rywalizować z całą trójką, w rozmowie z hiszpańskim programem „El Partidazo de COPE” rozdzielił pojęcie „najszybszego kierowcy” na dwie kategorie: szybkość na jednym kółku i Grand Prix.

Max Verstappen, mimo dominacji w sezonie 2025, nie zdołał przekonać Sainza, że jest niepokonany na pojedynczym okrążeniu. Holender wywalczył już sześć pole position, wyprzedzając lidera klasyfikacji generalnej Oscara Piastriego (pięć) oraz drugiego w tabeli Lando Norrisa (cztery). Mimo to Hiszpan uznał, że Leclerc i Norris mają naturalny talent do jazdy kwalifikacyjnej, którego nawet czterokrotny mistrz świata nie potrafi w pełni dorównać.

Verstappen króluje w niedzielę, ale nie w sobotę

Verstappen w całej swojej karierze zdobył 46 pole position, co daje mu piąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów, ale to w niedzielnych wyścigach pokazuje pełnię swojego kunsztu. Ma już 67 zwycięstw, co plasuje go na trzecim miejscu w historii. W 2015 roku, gdy razem z Sainzem debiutowali w Toro Rosso, ich bezpośredni bilans kwalifikacyjny był wyrównany – 9 do 9. Sainz przyznał, że Verstappen nigdy nie był słaby w kwalifikacjach, jednak jego prawdziwa siła ujawnia się na długim dystansie. W opinii Hiszpana to właśnie w wyścigach Holender potrafi robić różnicę – od zarządzania oponami po mentalną odporność.

Sainz wskazał faworytów: Leclerc i Norris

W rozmowie z COPE Sainz został zapytany, kto jego zdaniem jest najszybszym kierowcą w Formule 1. Odpowiedział, że nie da się tego jednoznacznie określić, ponieważ trzeba oddzielić tempo kwalifikacyjne od wyścigowego:

Najszybszy w wyścigu czy na jedno okrążenie? Na jedno okrążenie – Charles. Byłby to pojedynek między Charlesem a Lando. W wyścigu – Max.

Ta wypowiedź potwierdza opinię wielu ekspertów, w tym Martina Brundle’a, który już wcześniej określał Leclerca jako najlepszego w sesji kwalifikacyjnej w F1. Monakijczyk, mający obecnie 27 pole position, znajduje się tuż za pierwszą dziesiątką w historii, a jego czyste tempo na jednym kółku regularnie zachwyca. Norris z kolei, który w klasyfikacji wszech czasów plasuje się na 34. miejscu z 13 pole position, zaskakuje systematycznością i umiejętnością „wyciągania” maksimum z McLarena. Co ciekawe, w pojedynkach kwalifikacyjnych uwzględniających sprinty przegrywa w tym sezonie z Piastrim 7 do 14, co świadczy o wewnętrznej rywalizacji w zespole.

„Wszystko zależy od samochodu”

Na pytanie, kto wygrałby, gdyby wszyscy kierowcy jechali tym samym autem, Sainz odpowiedział dyplomatycznie, ale nie bez nuty realizmu.

To zależy, jakim autem byśmy jechali, bo jeśli byłby to Red Bull, to wiadomo, że Max. Gdybyśmy mieli Mercedesa, Russell prowadzi go bardzo dobrze i trudno byłoby nam go pokonać. A w Williamsie? Wtedy powiedziałbym to samo o Albonie i o sobie. Wszystko zależy od samochodu.

Tym samym Sainz przyznał, że kontekst techniczny w Formule 1 jest kluczowy, a talent, choć istotny, często ustępuje znaczeniu sprzętu. To spostrzeżenie brzmi jak echo starej prawdy o królowej motorsportu: nawet największy talent potrzebuje perfekcyjnego bolidu.

Sainz wspomina czasy w Red Bullu: Verstappen miał fory

Hiszpan wrócił też pamięcią do sezonu 2015, gdy razem z Verstappenem tworzyli młody duet Toro Rosso. Wówczas Sainz często przegrywał nie tyle na torze, co z awariami technicznymi, które psuły jego weekendy:

Gdyby nie seria usterek, pewnie pokonałbym Verstappena. Ale wszyscy w Red Bullu byli po jego stronie. W końcu to on został wybrany na przyszłą gwiazdę F1.

Sainz nie krył, że czuł faworyzowanie Holendra przez zespół, co mogło zaważyć na jego dalszej karierze. Verstappen miał wtedy zaledwie 17 lat, a Red Bull widział w nim „wyjątkowy projekt” – inwestycję, która miała się szybko zwrócić. Historia pokazała, że to była trafna decyzja, choć dla Sainza bolesna.

Statystyczne porównanie: kto naprawdę był szybszy?

Porównując bilanse kwalifikacyjne Sainza z jego trzema kluczowymi partnerami zespołowymi, widać, że Hiszpan nie odstawał, choć zawsze miał godnych rywali:

  • Max Verstappen (2015, Toro Rosso): 9-9
  • Lando Norris (2019–2020, McLaren): 18-20
  • Charles Leclerc (2021–2024, Ferrari): 32-57

Monakijczyk dominuje w obecnym sezonie także nad Lewisem Hamiltonem – prowadzi 13–5, co dodatkowo potwierdza jego status specjalisty od kwalifikacji.

Sainz między trzema światami

Carlos Sainz znalazł się w wyjątkowej pozycji – jako kierowca, który dzielił garaż z trzema najszybszymi zawodnikami swojego pokolenia. Jego wypowiedzi nie są więc przypadkowymi opiniami, lecz oparte na bezpośrednim doświadczeniu. Verstappen, Leclerc i Norris reprezentują trzy różne filozofie jazdy: Holender – totalna kontrola i agresja, Leclerc – perfekcja techniczna, Norris – płynność i precyzja. Sainz, choć mniej medialny, wciąż pozostaje jednym z najbardziej wszechstronnych kierowców w stawce – a jego spostrzeżenia często trafiają w punkt.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl