GP Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej pod znakiem zapytania. F1 szykuje awaryjne scenariusze

Formuła 1 przygotowuje się na możliwość odwołania Grand Prix Bahrajnu i Grand Prix Arabii Saudyjskiej w sezonie 2026. Problemy logistyczne po wydarzeniach militarnych na Bliskim Wschodzie już uderzyły w padok w Melbourne, a najbardziej realny scenariusz zakłada, że Bahrajn może wypaść z kalendarza i pozostać bez zastępstwa.
W środę w Melbourne w wielu garażach nie było jeszcze kompletnych samochodów, a część pracowników zespołów nadal była w drodze po opóźnieniach i odwołaniach lotów. Zawieszono więc obowiązkową godzinę policyjną dla ekip, a aleja serwisowa pracowała do późnej nocy. Podróż do Australii dla części pracowników McLarena i Mercedesa zamieniła się w skomplikowaną operację logistyczną.
Trasa prowadziła z Bahrajnu do Arabii Saudyjskiej, potem przez Egipt do Wielkiej Brytanii, a następnie czarterem ze Stansted do Melbourne z ominięciem zamkniętej przestrzeni powietrznej nad Zatoką. Co najmniej jedna osoba dotarła na miejsce przez Tanzanię, więc to nie był zwykły przelot z przesiadką i kawą po drodze.
Ubezpieczenia i zalecenia blokują organizację wyścigów
W Wielkiej Brytanii obowiązuje obecnie zalecenie, by obywatele nie podróżowali do regionu Zatoki. Dopóki takie wytyczne pozostają w mocy, przeprowadzenie wyścigów w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej staje się praktycznie niemożliwe, bo nie da się zapewnić niezbędnego ubezpieczenia. Znaczenie Dżuddy dla F1 pozostaje duże z powodów komercyjnych, bo Aramco jest jednym z głównych sponsorów serii. To jednak nie rozwiązuje problemu bezpieczeństwa ani ryzyka dalszych zakłóceń.
Bahrajn najbardziej zagrożony, Dżudda bez pewnego terminu
Najbardziej prawdopodobny wariant zakłada dziś, że Grand Prix Bahrajnu w ogóle się nie odbędzie. W przypadku rundy w Dżuddzie rozważano przeniesienie wyścigu do przerwy między Miami a Montrealem, ale taki ruch byłby logistycznie niewygodny i nadal narażony na skutki konfliktu. Czas na decyzję szybko się kończy. Fracht ma zostać wysłany do Bahrajnu po Grand Prix Japonii zaplanowanym na 29 marca, więc część ustaleń musi zapaść jeszcze przed końcem miesiąca.
Jakie opcje ma Formuła 1
Na stole pojawił się wariant rozegrania dwóch wyścigów z rzędu na Suzuce. Problemem pozostaje jednak możliwość szybkiego uruchomienia sprzedaży biletów na drugi weekend tak, by całość miała sens biznesowy. W padoku krążyły też spekulacje o Imoli na termin 11-12 kwietnia, czyli w slot Bahrajnu.
Taki ruch byłby bardzo trudny do przygotowania w kilka tygodni, bo trzeba byłoby sprzedać zwykłe bilety, uruchomić strefy VIP i zorganizować zaplecze dla ekip oraz motorhome’y zespołów. Podczas pandemii F1 potrafiła układać podwójne weekendy na tych samych torach, ale wtedy działał inny model finansowy. Teraz kalendarz liczy już 24 rundy, więc presja na zastępowanie każdego odwołanego wyścigu jest mniejsza niż w latach kryzysowych.
Zespoły chcą pełnego kalendarza, F1 nie musi
Największe naciski na utrzymanie liczby rund mają płynąć ze strony zespołów, które chcą chronić swój udział w przychodach komercyjnych Formuły 1. Sama seria znajduje się już powyżej progu potrzebnego do realizacji zobowiązań wobec nadawców. Temat ma być jednym z głównych punktów sobotniego spotkania Stefano Domenicaliego z szefami zespołów. To właśnie tam może zapaść kierunek dalszych działań, nawet jeśli ostateczne decyzje nie zostaną jeszcze ogłoszone. Szef McLarena – Zak Brown – odniósł się do sprawy po piątkowych zajęciach w Australii i podkreślił, że priorytetem pozostaje bezpieczeństwo wszystkich uczestników mistrzostw.
Na razie komunikacji było niewiele, bo samo dotarcie do Australii wymagało ogromnego wysiłku. Najważniejsze pozostaje bezpieczeństwo sportu, kibiców, partnerów i zespołów. Musimy zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja, i podjąć właściwą decyzję dla zdrowia wszystkich zaangażowanych.
Brown zaznaczył też, że ewentualny finansowy koszt odwołania wyścigów schodzi dziś na dalszy plan. Według niego znaczenie ma to, czy rundy zostaną przełożone, czy zastąpione, ale przy obecnej sytuacji bezpieczeństwo ma pierwszeństwo przed pieniędzmi.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Stellantis z kolejną akcją serwisową. Ryzyko pożaru w autach z e-DCT

Chery na szczycie, Leapmotor w ogonie. Ranking jakości i niezawodności chińskich marek

Burza zniszczyła auto? Odszkodowanie nie zawsze jest oczywiste

W tym europejskim kraju pojedziesz robotaxi. Flota liczy 10 pojazdów



