⏱️ 6 min.

Rozgrzewka w Barcelonie przed sezonem 2026: Mercedes kręci kółka, Ferrari dopiero wchodzi do gry

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

27-01-2026 06:01
F1 Barcelona

Dzień 1 rozruchu aut na sezon 2026 w Barcelonie zamknął się w klasycznym klimacie „pierwszy kontakt, pierwsze wnioski, pierwsze drobne usterki”. Mercedes wysłał na tor Kimiego Antonellego i George’a Russella, a obok nich pojawili się m.in. Gabriel Bortoleto w Audi, Liam Lawson w Racing Bulls, duet Valtteri Bottas i Sergio Perez w Cadillacu, Franco Colapinto w Alpine, Isack Hadjar w Red Bullu oraz Esteban Ocon w Haasie. Jedni robili kilometry, inni łapali problemy techniczne i kończyli dzień przed czasem.

Kto wyjechał na tor i jak wyglądał pierwszy dzień jazd

Pierwsze okrążenia na Circuit de Barcelona-Catalunya odbywały się w słonecznych i w większości suchych warunkach. Mercedes jako pierwszy wypuścił auto na tor, a Kimi Antonelli od rana nabił sporo kilometrów, zanim po południu do samochodu wskoczył George Russell.

W ruch poszły też programy innych ekip. Gabriel Bortoleto wcześnie pojawił się w Audi, a w pewnym momencie jechał blisko na torze razem z Liamem Lawsonem z Racing Bulls oraz Valtterim Bottasem w Cadillacu. Bottas rozpoczął dzień, po przerwie obiadowej oddał auto Sergio Perezowi, natomiast Lawson przejechał cały poniedziałek bez zmiennika.

Jedni na zmianę, inni „na pełen etat”

Nie wszystkie zespoły rotowały kierowców. Alpine postawiło na jednego zawodnika na cały dzień, a Franco Colapinto wyjechał na tor w A526. Podobnie Liam Lawson został w samochodzie Racing Bulls do końca dnia, a u Alpine i Racing Bulls program wyglądał na nastawiony na spokojne budowanie bazy, bez nerwowego szarpania się z planem.

W Red Bullu Isack Hadjar zaliczył szeroki program jazd w RB22, co było ważnym przetarciem przed jego pierwszym sezonem w tym zespole. Haas dołączył do akcji jako ostatnia ekipa w poniedziałkowy poranek, ale Esteban Ocon i tak zdołał wykonać pokaźną liczbę okrążeń.

Kto jeszcze nie ruszył i kiedy zobaczymy resztę stawki

Niektóre topowe nazwy dopiero wchodzą do gry. McLaren i Ferrari zapowiadały wcześniej, że nie wyjadą pierwszego dnia. I wszystko wskazuje na to, że swoje programy zaczną najwcześniej we wtorek. Aston Martin wciąż czeka, a plan jest jasny: wyjazd na tor w czwartek i piątek. Williams z kolei zadeklarował, że w barcelońskim rozruchu w ogóle nie weźmie udziału.

Warto pamiętać o ramach całego wydarzenia: do dyspozycji jest pięć dni na torze, ale zespoły mogą wybrać dowolne trzy dni jazd. To tłumaczy czemu część ekip nie rzuca się na poniedziałek jak na przecenę implantów pierwsi u ulubionego chirurga. Przy okazji przewija się też porządek sezonu 2026: w harmonogramie są sesje testowe w Bahrajnie 11–13 lutego oraz 18–20 lutego, a początek sezonu to runda w Australii 6–8 marca i runda w Chinach 13–15 marca.

Co mówili kierowcy po pierwszych okrążeniach

Valtteri Bottas podkreślał, że cieszy go sam powrót do regularnej jazdy po roku spędzonym poza stawką jako kierowca rezerwowy Mercedesa Valtteri Bottas powiedział:

Świetnie było wrócić. Naprawdę cieszyłem się z powrotu na tor – to był mój pierwszy raz w tym samochodzie, więc najważniejsze, że po prostu mogłem jechać. O osiągach na razie niewiele powiem. Kluczowe jest to, że wykonaliśmy jazdy. Pod koniec zaliczyliśmy trochę dłuższy przejazd, więc to pierwsze kroki w wyłapywaniu błędów i doprowadzaniu wszystkiego do lepszego działania.

Esteban Ocon zwrócił uwagę na tempo pracy zespołu i logistykę, która w takich dniach potrafi być większym wyzwaniem niż samo kręcenie kółek:

Czuję się dobrze. Przede wszystkim: niesamowity wysiłek zespołu, żeby wypuścić auto na tor o 9:20, choć samochód był gotowy o 9:00. Czekaliśmy na lepsze warunki na torze i na kilka rzeczy, które chcieliśmy mieć dopięte przed wyjazdem. Od testów w Fiorano z Olliem Bearmanem do tego dnia ludzie przenosili góry, żeby ten samochód działał, i to widać. Trzymamy się planu i uczymy się po drodze. Program jest intensywny, więc trudno będzie zrealizować wszystko, ale jak na pierwszy prawdziwy dzień jazdy idzie to bardzo dobrze. Będziemy naciskać, żeby dopilnować każdego szczegółu, a dodatkowe dni w porównaniu z normą to plus.

Kimi Antonelli opisywał dzień jako ciągłe zbieranie danych i dostrajanie auta oraz jednostki napędowej, z wyraźnym krokiem do przodu po południu:

To był bardzo interesujący poranek. Fajnie wrócić do samochodu. To ogromna nauka – próbowaliśmy dostroić jednostkę napędową i auto, a po południu samochód poprawił się bardzo wyraźnie. To stała nauka, więc najważniejsze jest jeździć, pokonywać okrążenia, jak najwięcej okrążeń, żeby dostroić jednostkę napędową i samochód najlepiej jak się da.

Gabriel Bortoleto miał bardziej poszarpany dzień, bo pojawiły się problemy techniczne, które wycięły mu sporą część programu:

To był, powiedziałbym, dość krótki dzień. Rano robiliśmy niezłą robotę: dokładaliśmy okrążenia, sprawdzaliśmy kilka rzeczy i szliśmy w dobrym kierunku. Ale jak wszyscy się spodziewaliśmy, to rozruch – wszystko może się wydarzyć i można trafić na problemy tu i tam. U nas pojawiło się kilka kłopotów, które niestety wyłączyły nas z jazd już od rana, więc dziś nie pojeździłem dużo. To było do przewidzenia: wyłapujemy to teraz, żeby nie znaleźć tego na kolejnych testach albo już w pierwszym wyścigu. Ogólnie, kiedy jeździliśmy i wszystko było w porządku, było dobrze poczuć nowe auto, nowe przepisy, jednostkę napędową i całość. Mam nadzieję, że następnym razem, gdy będę jeździć, dołożę więcej okrążeń.

Franco Colapinto brzmiał na zadowolonego z tego, że może „odrobić pracę domową” wcześniej niż w poprzednich latach, a przy tym stopniowo poznawać auto przed kolejnymi jazdami:

To był dobry pierwszy dzień w Barcelonie. To bardzo inne doświadczenie, ale właśnie tego potrzebowałem w poprzednich latach. Te kilometry, ta jazda i te wnioski tak wcześnie w sezonie są bardzo przydatne. Będę starał się wycisnąć z tego maksimum i mocno pracować z zespołem. Przed nami ekscytujące dni – mam nadzieję, że będą dobre, dołożymy kilometrów, lepiej poznamy samochód, ja zrobię więcej okrążeń, a potem przygotujemy się na Bahrajn.

Isack Hadjar podkreślał płynność programu i to, że mimo drobnych usterek udało się zrobić więcej okrążeń, niż zakładano, co w pierwszym dniu ma konkretną wartość:

To było całkiem produktywne. Zaskakująco zrobiliśmy więcej okrążeń, niż się spodziewaliśmy. Wszystko przebiegło dość gładko. Mieliśmy tylko drobne problemy, więc to robi wrażenie, biorąc pod uwagę, że to nasz pierwszy dzień z własnym silnikiem. To było naprawdę płynne.

LiamLawson mówił o skali zmian w prowadzeniu auta:

Na tym etapie to bardzo ciekawe: nowe samochody, nowe jednostki napędowe i prowadzenie jest bardzo, bardzo inne, więc my po prostu się dostosowujemy, ale na razie jest dobrze. Zrobiliśmy porządną liczbę okrążeń, dużo się nauczyliśmy. Było kilka drobiazgów po drodze, co to w pierwszym dniu jest normalne, ale myślę, że jesteśmy w niezłym miejscu.

Co dalej?

Dzień 2 przypada na wtorek i ma przynieść świeże akcenty, bo do gry mają wejść kolejne zespoły, w tym McLaren i Ferrari. W tle krążą też inne głośne wątki z padoku: Dan Fallows ma zostać nowym dyrektorem technicznym Racing Bulls. Dla kibiców, którzy wolą obrazy niż tabelki, pojawiły się też materiały wideo: skrót z dnia nr 1. A na samym torze wszystko sprowadza się do jednego: dowieźć jazdę, wyłapać błędy i nie udawać, że rozruch to już wyścig.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl