⏱️ 4 min.

F1 nie zmieni przepisów przed GP Japonii. Wolff ostrzega przed polityczną grą

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

16-03-2026 12:03
Mercedes F1 2026

Formuła 1 nie szykuje istotnych zmian w przepisach przed Grand Prix Japonii, mimo że po dwóch weekendach sezonu 2026 opinie o nowej erze technicznej pozostają mocno podzielone. FIA przeprowadzi zaplanowaną ocenę po sprincie w Chinach, ale na dziś w padoku przeważa podejście, by nie reagować nerwowo i zebrać więcej danych.

Toto Wolff uważa, że widowisko broni się samo, choć jednocześnie uprzedza, że w kolejnych tygodniach mogą pojawić się polityczne próby ograniczenia przewagi Mercedesa.

Po chińskim weekendzie utrzymano plan rozmów wszystkich zespołów i interesariuszy, ale nie zapadła decyzja o szybkim korygowaniu regulacji. W padoku pojawiło się raczej przekonanie, że przed Suzuką nie ma potrzeby wykonywania gwałtownych ruchów, nawet jeśli część elementów obecnego formatu nadal budzi zastrzeżenia.

Padok wciąż jest podzielony

Lewis Hamilton zaliczył w Szanghaju pierwsze podium dla Ferrari i po wyścigu mówił o wyjątkowo dobrym ściganiu.

To było najlepsze ściganie, jakiego doświadczyłem w Formule 1. Czułem się jak w gokartach, raz w tę, raz z powrotem, a samochód można było ustawiać naprawdę precyzyjnie, czasem dzielił nas dosłownie cieniutki margines.

Nie wszyscy kierowcy podzielają ten entuzjazm. Fernando Alonso określił obecną Formułę 1 jako „walkę baterii”, a Max Verstappen ponownie porównał ją do Mario Karta. Holender nie owijał w bawełnę, bo tego akurat nigdy nie robi:

To jest fatalne. Jeśli komuś to się podoba, to naprawdę nie wie, na czym polega ściganie.

Dlaczego FIA nie chce działać od razu

FIA i część zespołów uznają, że obecny produkt nie jest na tyle problematyczny, by wymagał natychmiastowej interwencji. Wiele osób zgadza się, że pewne elementy można poprawić, w tym zachowania typu lift and coast podczas okrążenia kwalifikacyjnego, ale same wyścigi wciąż dają kibicom sporo akcji.

Toto Wolff stoi po stronie tego ostrożnego podejścia i zwraca uwagę na odbiór serii przez publiczność. Szef Mercedesa uważa, że większość kibiców dobrze przyjęła nową odsłonę F1:

Dobrze byłoby oglądać kwalifikacje przejeżdżane cały czas na limicie. Ale gdy patrzy się na kibiców, na emocje na żywo, na reakcje przy wyprzedzaniu i także na media społecznościowe, to młodsi kibice i zdecydowana większość odbiorców w różnych grupach bardzo dobrze odbierają ten sport. Zawsze możemy zastanawiać się, jak coś ulepszyć, ale na ten moment wszystkie wskaźniki i wszystkie dane mówią, że ludziom to się podoba. Dlatego rozmawiałem też ze Stefano i on mówi to samo. Dla części kierowców samo prowadzenie samochodu nie jest może najprzyjemniejsze.

Chiny pokazały inny obraz niż Australia

Weekend w Szanghaju różnił się od tego, co wcześniej wydarzyło się w Melbourne. Sprint w Chinach przypominał jeszcze główny wyścig z Australii, ale kilku kierowców oceniło, że skala zjawisk była już mniejsza, a tor pozwalał łatwiej odzyskiwać energię.

Andrea Stella tłumaczył, że Melbourne było obiektem słabym pod względem odzyskiwania energii, podczas gdy Shanghai International Circuit dawał więcej swobody. To oznaczało mniejszą potrzebę sięgania po nienaturalne taktyki, które wcześniej rzucały się w oczy bardziej niż same pojedynki na torze.

FIA chce teraz zebrać dane z kolejnych typów obiektów, zanim podejmie decyzję o ewentualnych korektach. Pomaga w tym także kalendarz, bo odwołanie Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej tworzy przerwę, którą można wykorzystać na spokojniejszą analizę zamiast na gaszenie pożaru, którego na razie nikt formalnie nie ogłosił.

Na stole leży kilka wariantów zmian

James Vowles przyznał, że rozważanych jest kilka możliwych kierunków korekt. Najczęściej mówi się o rozwiązaniach związanych z deploymentem i harvestingiem, a wśród opcji pojawia się zarówno zwiększenie super clippingu do pełnych 350 kW, jak i ograniczenie udziału mocy elektrycznej w tempie wyścigowym.

Ta druga ścieżka dla części zespołów wydaje się jednak ruchem bardzo daleko idącym. Dlatego bardziej prawdopodobny pozostaje scenariusz, w którym po Grand Prix Japonii seria dopiero określi, które elementy naprawdę wymagają dopracowania i jak zrobić to bez wywracania stołu w trakcie sezonu.

Wolff ostrzega przed drugim dnem

Wolff widzi w tej dyskusji nie tylko technikę, ale też politykę. Mercedes ma dziś samochód, który jego zdaniem pozwala walczyć o zwycięstwa, więc każde potencjalne przetasowanie regulacyjne może szybko nabrać drugiego dna.

Mamy dobry samochód, który na tym etapie jest zdolny do wygrywania. Zobaczymy, jakie polityczne noże wyjdą w najbliższych tygodniach i miesiącach. Na dziś to jednak auto, które może wygrywać.

Odłożenie decyzji do czasu po rundzie w Japonii daje F1 więcej przestrzeni na chłodną ocenę sytuacji. W praktyce oznacza to, że przed wznowieniem sezonu w Miami organizatorzy i zespoły będą chcieli odpowiedzieć nie tylko na pytanie, czy coś poprawić, ale przede wszystkim co poprawić, żeby nie popsuć reszty.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl