F1 szuka ratunku dla silników 2027. Ferrari i Audi hamują zwrot FIA

Patrycja Miętus - redaktor
Patrycja Miętus

Regulamin silnikowy Formuły 1 na 2027 rok wciąż nie doczekał się spokojnego finału. FIA i Liberty Media chcą ogłosić porozumienie najpóźniej podczas Grand Prix Hiszpanii, ale Ferrari i Audi sprzeciwiły się dużej zmianie proporcji między mocą spalinową i elektryczną.

Problem nie leży w samej idei, tylko w skali zmiany

Formuła 1 już korzysta z jednostek z bardzo mocnym udziałem napędu elektrycznego, a pierwotny kierunek na 2027 rok zakładał układ zbliżony do podziału pół na pół. FIA chce jednak odejść od tej równowagi, bo taka konfiguracja grozi nadmiernym zarządzaniem energią na okrążeniu kwalifikacyjnym.

Federacja zaproponowała wcześniej zwiększenie przepływu paliwa o 14%. Taki ruch podniósłby moc silnika spalinowego o około 68 KM, a jednocześnie zmniejszyłby moc komponentu elektrycznego o taką samą wartość.

Ferrari i Audi boją się kosztów oraz utraty przewagi

Według tej propozycji jednostka spalinowa dostarczałaby około 612 KM, a MGU-K – około 408 KM. FIA uznała, że taki podział ograniczyłby problemy z tak zwanym superclippingiem, czyli spadkiem oddawanej mocy elektrycznej pod koniec prostych. Ferrari i Audi zmieniły jednak stanowisko po wcześniejszym spotkaniu producentów.

Obie marki uznały, że tak duża korekta wymagałaby poważnej ingerencji w jednostki napędowe, które są już zaawansowane w rozwoju. Stawką są także niezawodność, koszty oraz organizacja prac wewnątrz zespołów silnikowych. W tle jest jeszcze kwestia ADUO, czyli mechanizmu dającego określone korzyści producentom. Ferrari i Audi miały obawiać się, że głęboka zmiana zasad ograniczy przewagi wynikające z dotychczasowego kierunku prac. To klasyczna wojna o regulamin: trochę techniki, trochę polityki i dużo liczenia, kto straci najmniej.

Nowy kompromis: mniej paliwa, mniej docisku

Alternatywą stał się łagodniejszy wariant, który ma dać podobny efekt bez przebudowy architektury jednostek napędowych. W tym scenariuszu F1 mogłaby dojść do proporcji 60/40 między mocą spalinową i elektryczną przy wzroście przepływu paliwa ograniczonym do 5%.

Drugim elementem układanki jest aerodynamika. Komisja Formuły 1 zatwierdziła już redukcję docisku w samochodach na 2027 rok, a celem jest mniejszy opór i niższe prędkości w zakrętach. Taki pakiet ma ułatwić odzyskiwanie energii i ograniczyć konieczność odpuszczania gazu przed hamowaniem.

Hiszpania ma przynieść ostateczny pakiet

FIA i Liberty Media naciskają na producentów, bo okno decyzyjne jest bardzo krótkie. Docelowo wspólne stanowisko ma być gotowe tak, aby finalny pakiet mógł trafić do zatwierdzenia podczas Grand Prix Hiszpanii w dniach 12-14 czerwca. Im dłużej trwa spór, tym większe ryzyko dla producentów, którzy już prowadzą prace nad silnikami.

Regulamin techniczny w F1 nie jest tylko kartką z zasadami, lecz realnym harmonogramem projektowania, testów i wydatków. Dlatego kompromis musi być nie tylko teoretycznie elegancki, ale też wykonalny dla ekip, które z tymi jednostkami pojadą cały sezon.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl