⏱️ 4 min.

Formuła 1: podsumowanie testów przedsezonowych w Bahrajnie

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

16-02-2026 07:02
Formel 1 - Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team, Barcelona Test 2026. Kimi AntonelliFormula One - Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team

Trzydniowe testy Formuły 1 przed sezonem 2026 w Bahrajnie dały sporo danych i niewiele pewników, ale tempo pokazały trzy ekipy: Mercedes, McLaren i Ferrari. Najlepszy czas całej sesji uzyskał Kimi Antonelli, który przejechał okrążenie w 1:33.669, a razem z George’em Russellem jako jedyni zeszli poniżej 1:34. Wysokie temperatury, ograniczony dobór mieszanek i ponad 20 000 km łącznego przebiegu ułożyły testy pod kątem pracy, a nie widowiska.

Nowy cykl techniczny oznacza dla zespołów jednocześnie naukę prowadzenia auta i układanie bazowych ustawień. W takich warunkach liczy się powtarzalność, chłodzenie i zachowanie opon w dłuższych przejazdach.

Warunki w Sakhir i plan Pirelli

Temperatura powietrza przekraczała 30°C, a rozgrzany asfalt szybko weryfikował zarządzanie ciepłem w nowych konstrukcjach. Pirelli ograniczyło przydział do trzech najtwardszych mieszanek: C1, C2 i C3, aby lepiej znieść ścierny charakter toru. Mimo tak zachowawczego doboru opon zespoły przejechały łącznie ponad 20 000 km, a niezawodność na tym etapie wyglądała zaskakująco solidnie. To ważny sygnał, bo początek nowej ery zwykle przynosi więcej drobnych awarii i przerw w programie.

Jak układała się sesja dzień po dniu

Pierwszy dzień należał do McLarena, a Lando Norris zwrócił uwagę nie tylko najlepszym czasem. Kluczowe było to, że na mieszance C2 uzyskał wynik, który przebił rywali korzystających z bardziej miękkiego ogumienia. Drugiego dnia Ferrari odpowiedziało tempem Charlesa Leclerca, który był najszybszy na C3 i intensywnie pracował nad ustawieniami. Równolegle McLaren imponował konsekwencją w tempie długich przejazdów na twardszych oponach.

  • Dzień 1: Norris na czele, mocny wynik na C2.
  • Dzień 2: Leclerc najszybszy, praca Ferrari na C3 i nad ustawieniami.
  • Finał: Mercedes przejmuje inicjatywę dzięki czasowi Antonellego 1:33.669 i duetowi poniżej 1:34.

Mercedes: najlepszy czas i dwójka poniżej 1:34

Końcówka testów przyniosła zmianę akcentów, bo Mercedes wpiął się na szczyt tabeli. Antonelli uzyskał 1:33.669, a Russell domknął dublet, tworząc duet, który jako jedyny złamał barierę 1:34. To nie jest wyrok na układ sił, ale pokaz możliwości pakietu przy sprzyjającym oknie pracy. W realiach testów liczy się też to, czy taki pik da się powtórzyć w różnych warunkach i konfiguracjach.

McLaren i Ferrari: różne mocne strony, podobny potencjał

McLaren wyglądał na auto łagodne dla opon, szczególnie w dłuższym tempie na twardszych mieszankach. Taka cecha często przekłada się na stabilność w wyścigu, gdy zarządzanie zużyciem staje się kluczowe. Ferrari pokazało zdolność szybkiej reakcji i szukanie osiągów bez czekania na kolejne poprawki. Różnice były subtelne, a obraz po testach bardziej mówi o kierunkach pracy niż o gotowej hierarchii.

Red Bull i Cadillac: kilometraż zamiast pokazów

Red Bull wyglądał solidnie, ale program był nastawiony bardziej na „substancję” niż na pogoń za jednym okrążeniem. Nowa jednostka Red Bull-Ford została przez rywali oceniona jako punkt odniesienia w odzysku energii, a Max Verstappen poświęcił sporo czasu na długie przejazdy. Jednocześnie Verstappen sygnalizował trudniejszy „feeling” z nowymi regulacjami, porównując charakter auta do wzmocnionej Formuły E. W tle pojawiły się też drobne opóźnienia techniczne, które spowolniły program Isacka Hadjara. Swoje kilometry zbierała Cadillac, która nie szukała rozgłosu w tabeli czasów, za to wykonała długie stinty z Sergio Perezem pod kątem trwałości i odporności projektu.

Najciekawsze wnioski techniczne: prąd, trakcja i hamowanie

W wielu przejazdach powtarzał się temat dozowania momentu z części elektrycznej, która potrafi prowokować uślizg tyłu na wyjściu z zakrętu. Skutkiem jest szybkie przegrzewanie powierzchni opony, a to natychmiast psuje przyczepność i powtarzalność. W strefach hamowania pojawiały się częstsze blokowania kół, co sugeruje, że zgranie zachowania auta z rekuperacją i nowymi układami hamulcowymi nadal wymaga pracy. Dla kierowców to nie tylko kwestia odwagi, ale też wyczucia, które buduje się kilometrami.

Co dalej przed pierwszym wyścigiem

Ta część testów zamyka etap wstępnej nauki, ale nie daje jeszcze pełnego obrazu. Kolejna sesja w Sakhir ma odbyć się w najbliższą środę, już z pełną gamą mieszanek, w tym C4 i C5 nastawionymi na kwalifikacje. Dopiero wtedy da się lepiej ocenić, kto ma tempo „na raz”, a kto jest najmocniejszy na dystansie. Ostateczny sprawdzian i tak zacznie się dopiero wraz z oficjalnym startem sezonu w Melbourne.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl