⏱️ 3 min.

Ferrari 499P na sezon WEC 2026. Mniej rewolucji, więcej precyzyjnych poprawek

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

10-03-2026 14:03
Ferrari 499P 2026

Ferrari przygotowało model 499P do sezonu WEC 2026 bez sięgania po dodatkowe jokery evo. Zmiany objęły głównie aerodynamikę i wynikają z nowej procedury homologacyjnej, którą wspólnie przyjęły FIA, ACO i IMSA dla konstrukcji LMH oraz LMDh. Włoska marka stawia na dopracowanie pakietu, który już wcześniej dał jej tytuły w klasyfikacji kierowców i producentów.

Nowa homologacja objęła wszystkie auta budowane według przepisów LMH i LMDh. Procedura została przeniesiona do tunelu aerodynamicznego WindShear w Concord, a jej celem stało się zebranie dodatkowych danych do dalszego dopracowania systemu Balance of Performance.

Ferrari zmieniło detale, a nie fundamenty

Ferrari już po zakończeniu poprzedniego sezonu zapowiedziało, że nie przeznaczy kolejnych tzw. jokerów na rozwój 499P. Zamiast tego producent skupił się na analizie danych zebranych w trakcie wyścigów i na aerodynamicznym szlifie, który miał utrzymać auto w wymaganym oknie osiągów. Zmiany nie naruszyły podstawowej koncepcji samochodu. Zespół poprawił przednią część nad splitterem, sposób prowadzenia powietrza wokół górnej sekcji nadkoli oraz elementy podłogi, aby skorygować balans auta.

Ferrari 499P 2026

Tył nadwozia także dostał korekty

Z tyłu pojawiły się poprawki dotyczące wylotów chłodnic w bocznych sekcjach nadwozia. Ferrari przeprojektowało także pokrywę silnika, profil tylnej krawędzi, elementy tylnego skrzydła i jego boczne zakończenia. Zmodyfikowano również  płetwy za tylnymi kołami. To właśnie te obszary pozwoliły marce ponownie ustawić samochód w wymaganym przedziale osiągów bez ingerencji w główne powierzchnie nadwozia.

Brak jokerów evo nie oznacza braku rozwoju

Ferrari podkreśla, że decyzja o zachowaniu jokerów w rezerwie była świadoma. Producent uznał, że 499P już od debiutu pokazało solidną bazę, dlatego większy sens miało lepsze zrozumienie pakietu i jego dostrajanie pod konkretne tory. To podejście było widoczne także wcześniej, gdy zespół stosował różne konfiguracje ustawień pod kolejne rundy.

Ferrari 499P 2026

Rywale idą mocniej, więc sezon 2026 zapowiada się bardzo ciasno

Ferrari spodziewa się, że sezon 2026 będzie jeszcze bardziej wymagający niż poprzedni. BMW, Cadillac, Toyota i Alpine mają wystawić mocniej zaktualizowane wersje swoich samochodów, więc sama jakość konstrukcji nie wystarczy. Włoski producent zakłada, że o wynikach zdecyduje pełen pakiet działań, od samochodu po operacje zespołu na torze. W klasie Hypercar marginesy są dziś bardzo małe, dlatego nawet drobne błędy potrafią kosztować więcej niż kolejne efektowne prezentacje.

Większe zmiany są tylko kwestią czasu

Ferrari uważa, że w 2026 roku wciąż istnieją niewielkie rezerwy do wykorzystania w obecnej specyfikacji 499P. Jednocześnie marka otwarcie przyznaje, że w mistrzostwach opartych na homologowanych autach moment poważniejszych zmian zbliża się nieuchronnie. To ważny sygnał na przyszłość całego projektu. Dzisiejsze poprawki mają utrzymać konkurencyjność, ale długofalowo sama optymalizacja detali nie będzie wystarczać.

Ferrari patrzy już także na przepisy po 2030 roku

Równolegle trwają prace nad kolejną generacją regulacji, które mają jeszcze bardziej zbliżyć do siebie platformy LMH i LMDh. Ferrari uczestniczy w tych rozmowach bardzo aktywnie i traktuje obecny rok jako kluczowy dla przygotowania wstępnego kształtu nowych przepisów. To właśnie one mają wyznaczyć przyszłość klasy Hypercar i prototypów po 2030 roku. Dla Ferrari sezon 2026 jest więc nie tylko walką o kolejne wyniki, lecz także etapem w budowaniu pozycji pod następne rozdanie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl