Ferrari wyjaśniło decyzję, która kosztowała zwycięstwo w Melbourne

Ferrari nie ściągnęło Charlesa Leclerca ani Lewisa Hamiltona do boksu podczas neutralizacji VSC w Grand Prix Australii i właśnie wtedy wyścig zaczął układać się pod Mercedesa. Fred Vasseur uważa jednak, że kluczowym problemem Scuderii nie była sama strategia, lecz czyste tempo, które w niedzielę było po stronie rywali.
Świetny start Leclercka
Charles Leclerc świetnie ruszył z czwartego pola i już na początku wyścigu objął prowadzenie na Albert Park. W pierwszych dziesięciu okrążeniach Ferrari i Mercedes wymieniały się pozycją na czele, a układ sił długo pozostawał otwarty. Przełom nastąpił na 11. okrążeniu, gdy po awarii Red Bulla Isacka Hadjara ogłoszono wirtualny samochód bezpieczeństwa. Mercedes wykorzystał ten moment na zmianę opon, a oba Ferrari pozostały na torze.
Hamilton od razu zasygnalizował przez radio, że przynajmniej jeden z kierowców powinien był zjechać do alei serwisowej. Druga neutralizacja VSC pojawiła się po wycofaniu Valtteriego Bottasa na 16. okrążeniu. Do boksów zjechało wtedy pięć samochodów, ale wjazd do pit lane został szybko zamknięty, ponieważ unieruchomiony Cadillac znajdował się po wewnętrznej stronie ostatniego zakrętu.
Spóźniony pit stop
Ferrari wykonało standardowe postoje dopiero później: Leclerc na 25. okrążeniu, a Hamilton – trzy kółka później. W tym momencie Mercedes miał już w ręku wyraźną przewagę strategiczną i dowiózł dublet do mety, a Russell wygrał wyścig.
Vasseur ocenił, że w decydującym momencie niemal nikt nie zakładał wyścigu na jeden pit stop. Szef Ferrari podkreślił też, że zachowanie opon okazało się dużo lepsze, niż spodziewał się padok, i właśnie to pozwoliło Mercedesowi zbudować przewagę po wcześniejszym zjeździe. Fred Vasseur streścił stanowisko Ferrari wprost:
Realistycznie patrząc, Mercedes był od nas szybszy już wczoraj. Na tym etapie wyścigu nikt nie spodziewał się jednego postoju. Naszym optimum było wydłużenie przejazdu. Problemem nie była decyzja strategiczna, tylko czyste tempo.
Mercedes dzieli i rządzi
Francuz dodał, że Mercedes był szybszy od Ferrari także po swoich pit stopach i utrzymywał tę przewagę przez cały przejazd. Ferrari mogło walczyć mocniej na początku, ale według Vasseura odbywało się to kosztem większego obciążania ogumienia. Końcowy obraz wyścigu był dla Ferrari bolesny, choć nie katastrofalny. Leclerc i Hamilton zajęli trzecie i czwarte miejsce, a do zwycięskiego Russella stracili 16 sekund.
W praktyce Ferrari przegrało więc nie tyle jednym ruchem przy VSC, ile całym zestawem okoliczności: trwałością opon, lepszym tempem Mercedesa i brakiem okazji do taniego postoju przy drugiej neutralizacji. W Formule 1 takie niuanse potrafią zdecydować o wszystkim, nawet jeśli po starcie sytuacja wyglądała dla jednego zespołu bardzo obiecująco.
Ferrari z dobrym punktem startowym
Na koniec Vasseur jasno zaznaczył, że nie zamierza rozpamiętywać Melbourne. Ferrari zamyka australijską rundę bez zwycięstwa, ale z przekonaniem, że ważniejsze od dyskusji o VSC będzie poprawienie tempa przed kolejnym weekendem w Chinach.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”



