Ferrari zamierza wykorzystać drugą część sezonu Formuły 1 do dalszego rozwoju SF-26. Według informacji dotyczących planu zespołu już w Zandvoort samochody Charlesa Leclerca i Lewisa Hamiltona mają otrzymać nową podłogę, a na Monzę szykowane są kolejne zmiany aerodynamiczne oraz nowa turbosprężarka.
Nowa podłoga Ferrari już na Zandvoort
Ferrari traci obecnie 72 punkty w klasyfikacji konstruktorów, ale w Maranello nie zamierzają kończyć rozwoju tegorocznego samochodu. Pierwszy większy pakiet po wakacyjnej przerwie ma pojawić się podczas Grand Prix Holandii. Jego najważniejszym elementem będzie nowa podłoga SF-26.
Zmiana ma przynieść poprawę osiągów przede wszystkim po stronie aerodynamiki. Ferrari rozwijało samochód intensywnie także przed wakacyjną przerwą, a zapowiadana modyfikacja w Zandvoort ma rozpocząć kolejną serię poprawek.
Specjalny pakiet na bardzo szybkie Monza
Kolejny etap zaplanowano na domowe Grand Prix Włoch. Ferrari ma przygotować na Monzę pakiet aerodynamiczny o niskim docisku, dopasowany do charakterystyki toru z bardzo długimi prostymi i dużą rolą prędkości maksymalnej.
Po wprowadzeniu limitu budżetowego zespoły rzadziej stosują elementy przeznaczone praktycznie dla jednego toru. W przypadku konfiguracji o bardzo małym wymaganym docisku inwestycja może jednak znaleźć zastosowanie również podczas Grand Prix Las Vegas, którego charakterystyka pod tym względem jest zbliżona.
Ferrari może wprowadzić cztery duże pakiety w sezonie
Na późną część sezonu planowana jest jeszcze jedna większa modernizacja. Oznaczałoby to, że Ferrari zastosuje w ciągu roku cztery istotne pakiety rozwojowe. Tak intensywny program zwrócił już uwagę rywali.
Szef Mercedesa Toto Wolff sugerował wcześniej, że przy tak dużej liczbie zmian pole manewru Ferrari w ramach limitu budżetowego powinno być coraz mniejsze. Frédéric Vasseur odebrał jego wypowiedź jako sugestię dotyczącą możliwych nieprawidłowości.

fot. Scuderia Ferrari HP
Według informacji przytaczanych przez auto motor und sport koszty kolejnych zmian aerodynamicznych mają być możliwe do utrzymania między innymi dlatego, że Ferrari od początku sezonu w niewielkim stopniu modyfikowało mechaniczne elementy SF-26.
Nowa turbosprężarka ma poprawić osiągi jednostki napędowej
Zmiany nie ograniczą się do aerodynamiki. Podczas Grand Prix Włoch Ferrari ma wykorzystać kolejną możliwość rozwoju jednostki napędowej w ramach mechanizmu ADUO i zastosować nową turbosprężarkę. Pierwszy etap zmian silnikowych został przeprowadzony wcześniej w Spielberg, ale nie zlikwidował całej straty do konkurencji.
ADUO, czyli Additional Development and Upgrade Opportunities, jest przewidzianym w regulaminie technicznym F1 mechanizmem pozwalającym producentom odstającym pod względem osiągów silnika spalinowego na dodatkowe prace rozwojowe.
FIA przyznaje takie możliwości producentowi, którego wskaźnik osiągów jednostki spalinowej jest co najmniej o 2% gorszy od najlepszego wyniku. Zakres dozwolonych zmian może obejmować między innymi silnik spalinowy, układ wydechowy, turbosprężarkę, elementy ERS, MGU-K czy elektronikę sterującą.
Nowa turbosprężarka Ferrari ma poprawić pracę jednostki przy wysokich obrotach. Nie jest jednak gwarancją, że pojedyncza zmiana wystarczy do całkowitego zniwelowania różnicy. Kolejne rozwiązania mają już być testowane w Maranello, a na sezon 2027 Ferrari planuje następny etap udoskonalania zespołu napędowego.
Ferrari chce jeszcze odwrócić układ sił
Program rozwojowy pokazuje, że Ferrari nie zamierza traktować drugiej części sezonu wyłącznie jako przygotowania do kolejnego roku. Zandvoort ma przynieść istotną zmianę podwozia, Monza kolejną konfigurację aerodynamiczną i modernizację jednostki napędowej, a przed końcem sezonu przewidziano jeszcze następny większy pakiet.
To, ile z tych zmian rzeczywiście przełoży się na wyniki, zweryfikuje tor. Skala planowanego rozwoju sprawia jednak, że SF-26 ma jeszcze wyraźnie różnić się pod koniec sezonu od samochodu, który Ferrari wystawiło na początku roku.






