Lewis Hamilton po pierwszym zwycięstwie Grand Prix w barwach Ferrari nie wyklucza walki o mistrzostwo świata w sezonie 2026. Przed Grand Prix Austrii Scuderia wprowadza nową jednostkę napędową oraz nowe paliwo Shell, ale Hamilton i Charles Leclerc studzą oczekiwania. Mercedes nadal pozostaje punktem odniesienia.
Nowy silnik ma pomóc, ale nie rozwiązuje całej sprawy
Ferrari przyjechało na Red Bull Ring z pierwszą modernizacją jednostki napędowej w tym sezonie. Aktualizacja obejmuje także nowe paliwo od Shell, więc zespół szuka zysku nie tylko w podwoziu, ale też w układzie napędowym. Hamilton określa tę zmianę jako krok do przodu, a nie gotową odpowiedź na przewagę Mercedesa.
Brytyjczyk podkreśla, że Ferrari ma przed sobą długą walkę i nie może traktować jednego pakietu poprawek jak magicznej różdżki. Nowa jednostka napędowa mieści się w ramach przepisów ADUO, czyli dodatkowych możliwości rozwoju i aktualizacji. To ważne, bo w obecnej Formule 1 nawet niewielka poprawa może zmienić układ sił na torze, szczególnie gdy różnice między czołowymi zespołami są niewielkie.
Hamilton wrócił do gry po zwycięstwie w Barcelonie
Hamilton ma za sobą serię imponujących wyników osiągniętych kolejno w Kanadzie, Monako i Katalonii: P2, P2 i P1. Zwycięstwo w Barcelonie było jego pierwszą wygraną Grand Prix dla Ferrari i przerwało hegemonię Mercedesa. W klasyfikacji kierowców Brytyjczyk jest najbliższym rywalem liderującego Kimiego Antonellego. Strata wynosi 41 punktów, a Ferrari traci do Mercedesa 72 punkty w klasyfikacji zespołów.
Sam Hamilton nie robi z tego jeszcze deklaracji mistrzowskiej. Brytyjczyk przyznaje, że „szansa istnieje”, ale zaraz dodaje, że Ferrari musi utrzymać tempo rozwoju, organizację pracy i wykonanie weekendów wyścigowych:
„Szansa na sukces istnieje, ale co innego ją mieć, a co innego potrafić zmobilizować zespół do rozwoju. Nowy silnik to dopiero pierwszy krok, a nie rozwiązanie wszystkich problemów. Mercedes wciąż pozostaje zespołem, który trzeba pokonać
Leclerc liczy na czysty weekend i powrót na podium
Charles Leclerc w ostatnich rundach nie miał powodów do spokoju. W Monako problemy z hamulcami zakończyły się uderzeniem w bandę, a w Barcelonie awaria wspomagania kierownicy przerwała jego wyścig. Monakijczyk podkreśla, że Ferrari pracuje intensywnie nad każdym obszarem samochodu.
Modernizacja jednostki napędowej ma iść w dobrym kierunku, ale Leclerc nie uważa, że automatycznie robi z Ferrari faworyta Grand Prix Austrii. Red Bull Ring ma kilka długich prostych, dlatego Leclerc spodziewa się, że Mercedes odzyska tam część przewagi. Według kierowcy Ferrari jego zespół może być bliżej w wyścigu, ale niekoniecznie w kwalifikacjach.
Ferrari ma punkt odniesienia, którego wcześniej brakowało
Hamilton zwraca uwagę, że Ferrari w tym sezonie ma wyraźniejszy kierunek rozwoju. W jego ocenie ubiegły rok nie dawał zespołowi tak jasnego celu, a teraz zwycięstwo w Barcelonie pokazało, dokąd Scuderia powinna zmierzać. To nie zmienia faktu, że Mercedes wygrał wszystkie pozostałe tegoroczne Grand Prix.
Hamilton mówi wprost, że rywal ma świetny samochód, znakomity zespół i mistrzowskie doświadczenie. Ferrari zyskało jednak coś, czego nie da się wpisać w tabelę z parametrami: potwierdzenie, że dobrze przygotowany weekend może zakończyć się zwycięstwem. W Barcelonie zespół połączył poprawki, strategię i tempo wyścigowe, a to w F1 bywa trudniejsze niż samo przywiezienie nowych części.
Austria sprawdzi, czy Barcelona była przełomem
Grand Prix Austrii będzie pierwszym testem nowej jednostki napędowej Ferrari w warunkach wyścigowych. Dla Hamiltona to szansa na podtrzymanie serii mocnych wyników, a dla Leclerca okazja do przerwania pechowej passy. Ferrari nie ukrywa ambicji, ale ton wypowiedzi kierowców pozostaje ostrożny.
Leclerc chce wrócić na podium, a Hamilton nie wyklucza walki o mistrzostwo, jednak obaj wiedzą, że to Mercedes wciąż rozdaje karty. Kluczowe pytanie nie dotyczy samego silnika Ferrari, lecz tego, czy zespół zdoła przekuć poprawę pakietu w powtarzalne tempo. Jedna wygrana rozbudza apetyt, ale mistrzostwo zdobywa się regularnością i serią bezbłędnych weekendów.
Rywale widzą w Ferrari zagrożenie
Lando Norris przestrzegł, że jeśli Ferrari poparwi osiągi jednostki napędowej, to może stać się nowym punktem odniesienia i zdominować rywalizację. W podobnym tonie na temat potencjału zespołu z Maranello oraz obu kierowców, ze szczególnym naciskiem na Lewisa Hamiltona, wypowiadali się George RussellorazToto Wolff






