GP Belgii 2026: Kimi Antonelli zwyciężył po kapitalnej jeździe

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Kimi Antonelli wygrał dziesiątą rundę sezonu 2026 na legendarnym torze Spa-Francorchamps, wykonując kolejny milowy krok w stronę mistrzowskiego tytułu. Młody Włoch po zaciętej walce z Charlesem Leclercem wykonał decydujący manewr wyprzedzania na 34. okrążeniu, który zapewnił mu szóste zwycięstwo w pierwszych dziesięciu wyścigach tegorocznej kampanii.

Podium uzupełnił Max Verstappen, który przez większość dystansu jechał swoim tempem, utrzymując bezpieczny odstęp od walczących z przodu zawodników. Tuż za podium finiszował Lewis Hamilton, jednak jego końcowa klasyfikacja pozostawała niepewna do ostatnich chwil. Brytyjczyk musiał zmagać się nie tylko z naciskającym Oscarem Piastrim, ale również z widmem kary czasowej, o której intensywnie informował zespół. Hamilton otrzymał od inżynierów wyraźne polecenie przyspieszenia, aby zminimalizować ryzyko utraty czwartej pozycji po ewentualnym doliczeniu czasu.

Pech Pereza i Strolla

Dzień na Spa nie ułożył się również po myśli Sergio Pereza oraz Lance’a Strolla, którzy także zostali zmuszeni do wycofania się z wyścigu przed przejechaniem pełnego dystansu. Problemy te jeszcze bardziej uwypukliły trudność belgijskiego toru, który słynie z nieprzewidywalnej pogody oraz konieczności precyzyjnego pokonywania technicznych sekcji. W środku stawki toczyła się zażarta walka o punkty, w której wyróżniali się m.in. Franco Colapinto, Pierre Gasly oraz Nico Hulkenberg, zaciekle broniący swoich pozycji w pierwszej dziesiątce.

Kimi znowu blisko naruszenia limitów toru

Ekipa przez radio ostrzegła Włocha w końcówce wyścigu, przypominając o konsekwencjach przekraczania linii wyznaczających limit toru. Antonelli, który w tym sezonie prezentuje się znakomicie, nie dał się jednak wyprowadzić z równowagi. Zdołał utrzymać prowadzenie, finiszując z przewagą 2,5 sekundy nad drugim Leclercem.

Charles Leclerc objął prowadzenie mniej więcej w połowie wyścigu po wykorzystaniu VSC, podczas którego zjechał do alei serwisowej. Wyjechał przed Kimim Antonellim i Maxem Verstappenem, za to Lando Norrisem, z wyprzedeniem którego dość szybko się uporał.

George Russell odpadł na L1

Na pierwszym okrążeniu odpadł George Russell, który najpierw musiał uznać wyższość Charlesa Leclercka, a następnie próbował odeprzeć atak Lewisa Hamiltona. Sędziowie uznali, że siedmiokrotny mistrz świata wyjechał za szeroko, próbując przewieźć zbyt dużo prędkości w zakręcie. Przed podsterowność uderzył w bolid George’a Russella. Mercedes następnie wypadł wprost w pułapkę żwirową.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl