Haas już patrzy na 2027 rok. Ocon pod coraz większą presją

Patrycja Miętus - redaktor
Patrycja Miętus

Kontrakty Olivera Bearmana i Estebana Ocona wygasają po 2026 roku, a Ayao Komatsu przyznał, że decyzje w takich sprawach zapadają zwykle w okolicach maja, czerwca lub lipca. Największe pytanie dotyczy Ocona, bo Francuz coraz mocniej przegrywa wewnętrzny pojedynek z młodszym zespołowym kolegą.

Bearman daje Haasowi spokój, Ocon już niekoniecznie

Oliver Bearman w tej układance wygląda dziś jak kierowca, który sam się broni. Brytyjczyk punktuje regularniej, a jego pozycję wzmacnia fakt, że jest związany z akademią Ferrari i już w 2024 roku zaliczył jednorazowy start w F1 dla włoskiego zespołu. Ocon trafił do Haasa jako kierowca z dużym doświadczeniem, zwycięstwem w Grand Prix i czterema miejscami na podium w karierze.

Taki transfer miał dać zespołowi stabilny punkt odniesienia dla Bearmana. Na razie efekt jest odwrotny: to Bearman wygląda na mocniejszy punkt programu. W sezonie 2025 Bearman jako debiutant zakończył rywalizację trzy punkty przed Oconem. W 2026 roku różnica urosła jeszcze bardziej, bo po pierwszych pięciu Grand Prix Bearman ma 17 punktów przewagi nad Francuzem. Ocon zdobył w tym czasie tylko jeden punkt.

Komatsu nie chciał powiedzieć za dużo. I właśnie to było wymowne

Ayao Komatsu przyznał, że Haas będzie myślał o składzie na 2027 rok w tym samym okresie, co reszta stawki. Szef zespołu mówił o maju, czerwcu i lipcu jako naturalnym oknie na takie decyzje. Gdy Komatsu został zapytany, czy dziś zostawiłby obu kierowców, wyraźnie unikał deklaracji w sprawie Ocona. Japończyk nie chciał dać mediom zdania, które można byłoby wyrwać z kontekstu i zamienić w nagłówek o przyszłości Francuza. Komatsu powiedział:

Myślę, że takie pytanie stworzy trochę zamieszania, prawda? Bo wtedy ludzie wezmą moje słowa i powiedzą: „Ayao stwierdził, że gdyby decydował teraz, to przedłużyłby z Estebanem albo nie przedłużyłby z Estebanem”. Wyciągną to całkowicie z kontekstu, więc nie odpowiem na to pytanie.

To nie jest wyrok, ale w Formule 1 takie uniki rzadko pudrują sytuację kierowcy. Zwłaszcza gdy drugi samochód tego samego zespołu zdecydowanie częściej przywozi punkty.

Kanada tylko pogłębiła problem

Grand Prix Kanady nie pomogło Oconowi. Francuz ukończył wyścig na 14. miejscu, podczas gdy Bearman zdołał przebić się na 10. pozycję. Brytyjczyk skorzystał z problemów rywali, w tym z odpadnięcia George’a Russella i słabszego weekendu McLarena pod względem strategicznym, ale to mniej istotne. Ocon po wyścigu mówił o problemie z samochodem. Wskazywał na blokowanie przednich kół, problemy w zakręcie nr 10 i wyjazdy poza tor w zakręcie nr 8.

Francuz tłumaczył też, że Haas zastosował poprawki w kwalifikacjach, a zespół miał zbyt mało czasu, aby dobrze ocenić ich działanie. Problem polega na tym, że podobna narracja ciągnie się już dłużej. Wcześniej Ocon wskazywał na kłopoty z hamulcami modelu VF-25, ale w porównaniu z Bearmanem po prostu wypada słabo. Jeśli jeden kierowca częściej dowozi wynik, argument o samochodzie zaczyna tracić na znaczeniu.

Haas urósł, więc może wymagać więcej

Haas nie jest już tylko zespołem, który musi brać kierowcę z dużym budżetem i nadzieją, że jakoś to będzie. Amerykańska ekipa poprawiła konkurencyjność i zajmuje siódme miejsce w mistrzostwach konstruktorów. Przytłaczająca część tego wyniku opiera się właśnie na punktach Bearmana. To zmienia logikę wyboru kierowcy na 2027 rok.

Komatsu, jako były inżynier pracujący z mistrzami świata pokroju Fernando Alonso, może oczekiwać dwóch zawodników zdolnych pchać zespół w tym samym kierunku. W takim układzie sama metryka i doświadczenie Ocona mogą nie wystarczyć. Na liście potencjalnych alternatyw pojawia się kilka kierunków. Haas mógłby ponownie sięgnąć po młodego kierowcę z orbity Ferrari, a naturalnie wymieniany jest Rafael Camara, mistrz F3 startujący obecnie w F2. Zespół może też patrzeć na Jacka Doohana, choć jego trudny okres w Alpine nie jest najlepszą wizytówką.

Rynek 2027 może być wyjątkowo nerwowy

Sezon 2027 zapowiada się jako kolejna duża odsłona transferowej układanki. Po roku stabilizacji wiele zespołów będzie już lepiej rozumiało realny układ sił po zmianie przepisów. Ponad połowie kierowców wygasają kontrakty po sezonie 2026, więc Haas nie będzie działał w próżni.

Dla Bearmana oznacza to raczej walkę o potwierdzenie roli lidera projektu. Dla Ocona sytuacja jest dużo mniej komfortowa. Jeśli Francuz szybko nie zacznie regularnie odpowiadać wynikami, Haas może potraktować sezon 2027 jako moment na zmianę nie tylko kontraktu, ale też całej hierarchii w garażu.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl