Hadjar puka do garażu Verstappena. Tsunoda na krawędzi – ma trzy wyścigi, aby odmienić swój los

W padoku w Baku zawrzało: Isack Hadjar wypracował pozycję faworyta do awansu do głównego zespołu Red Bulla na sezon 2026, a Yuki Tsunoda usłyszał brutalny werdykt – ma trzy najbliższe weekendy, by odwrócić los i obronić fotel u boku Maxa Verstappena. Red Bull, jak to Red Bull, niczego nie musiał ogłaszać już dzisiaj – ale kierunek został zarysowany jasno.
W 2025 roku temat drugiego fotela w Red Bullu znów okazał się kłopotliwy. Po kwietniowej roszadzie po Grand Prix Chin, gdy zespół zamienił Liama Lawsona na Yukiego Tsunodę, żaden cud się nie wydarzył. Japończyk uzbierał dziewięć punktów i znalazł się na 19. miejscu w generalce – przed nim niemal cała stawka, za nim tylko Franco Colapinto i Jack Doohan. To nie jest dorobek, który broni miejsca obok Verstappena. Isack Hadjar, debiutant i świeżo oszlifowany diament programu Red Bulla, zachwycił dział sportowy energią, tempem i odpornością na stres. Helmut Marko po jego pierwszym podium w F1 podkreślił właśnie tę odporność, zwracając uwagę, że młody Francuz „udźwignąłby presję siedzenia obok Verstappena”. Jak podał zespół, decyzje kadrowe nie musiały zostać upublicznione natychmiast. Wszyscy zainteresowani kierowcy i tak pozostają związani kontraktami w rodzinie Red Bulla, co pozwala na relatywnie swobodne przesunięcia między zespołem głównym a siostrzanym. Jak zauważył Helmut Marko (doradca Red Bulla w sporcie motorowym):
Isack jest inny. Udowodnił, że potrafi wytrzymać presję fotela obok Maxa.
Tymczasem sam Hadjar, zapytany w Baku o medialne doniesienia o awansie, nie wystrzelił fajerwerków. Zareagował chłodno, sygnalizując, że „ma pewien obraz sytuacji”, ale na potwierdzenie przyjdzie pora. I to nie teraz, tylko po kolejnych rundach.
Trzy weekendy prawdy i termin z Meksyku
Red Bull wyznaczył kamień milowy: okolice Grand Prix Meksyku na koniec października. Do tego czasu – trzy weekendy wyścigowe – Tsunoda musi dowieźć coś wyjątkowego. Jeżeli nic niezwykłego się nie wydarzy, wewnętrzne przetasowania będą formalnością: Hadjar otrzyma promocję do składu z Verstappenem w 2026 roku. Jak powiedział Yuki Tsunoda (kierowca Red Bulla):
Nie myślałem jeszcze dużo o przyszłości. Każdy wyścig jest teraz kluczowy. Muszę dowozić wyniki i pokazywać progres, a decyzja będzie po stronie zespołu.
W Baku Tsunoda podkreślił też, że walczy, nie ogląda się na scenariusze alternatywne i nie zamierza się poddawać. Problem w tym, że liczby nie współgrają z ambicjami, a wewnętrzna poprzeczka w Red Bullu pozostaje od lat zawieszona absurdalnie wysoko.
Plan B? Powrót do Racing Bulls i długa ławka rezerwowych
Jeśli Tsunoda nie odwróci trendu, naturalnym kierunkiem stanie się powrót do Racing Bulls – środowiska, które zna, i które zna jego. Alternatyw jest niewiele. Drugie miejsce w Alpine wciąż pozostaje otwarte, ale to opcja bardziej teoretyczna niż realna. Bardziej prawdopodobna wydaje się rola rezerwowego w Aston Martinie (który od 2026 roku korzysta z jednostek Hondy). Priorytetem Tsunody pozostaje jednak pozostanie w rodzinie Red Bulla – nawet kosztem „kroku wstecz” do zespołu siostrzanego. Jak podało przedsiębiorstwo Honda (w kontekście wsparcia osobistego kierowcy), producent – mimo rozstania z Red Bullem po tym sezonie – może nadal wspierać Tsunodę jako sponsor. To wsparcie wzmacnia jego pozycję negocjacyjną w Racing Bulls i utrzymuje go w obiegu F1, co z punktu widzenia Hondy ma sens strategiczny: rynek kierowców bywa nieprzewidywalny, a miejsca w ekipie z silnikami Hondy w kolejnych latach mogą się otwierać niespodziewanie.
Dlaczego 2026 to idealne okno dla Hadjara
Sam Hadjar nie cisnął na awans „tu i teraz”. Wskazał, że woli przejść do Red Bulla wraz z nowym rozdziałem regulaminowym, który nadejdzie w 2026 roku. Zmieni się filozofia samochodów, zacznie się wielka dogrywka inżynierów i kierowców – doskonały moment na wyrównanie szans między numerem „1” a „drugą stroną garażu”. Jak powiedział Isack Hadjar (kierowca Racing Bulls):
Rok 2026 to nowy start dla wszystkich. Nie będzie gadania o „drugim aucie”. To będzie zupełnie nowy samochód dla każdego.
Tsunoda, z kolei, tonował narrację, że obecny bolid ma być „szyty pod Maxa”. W jego ocenie Verstappen po prostu lepiej wykorzystuje zestaw, zna auto i potrafi dopasować ustawienia, by wydobyć maksimum. Cecha stała jest taka: Max wykorzystuje to, co ma, z chirurgiczną precyzją. I to jest standard, do którego kandydat na drugi fotel musi doskoczyć.
Fotel obok Verstappena: dlaczego parzy
Drugie siedzenie w Red Bullu od lat ma złą sławę. Wielu nie brakowało ani tempa, ani zasobów, ale i tak wypadali marnie, będąc „w cieniu Maxa”. Porównawcza lupa jest bezlitosna: każda strata punktów urasta do rangi problemu systemowego, każda wpadka – do dowodu na „niedopasowanie”. Tu właśnie Hadjar zyskał punkty: odpornością, elastycznością i szybkością adaptacji. Nawet jeśli nie wygra bezpośredniej walki z Verstappenem (co – bądźmy poważni – nie jest planem minimum), to ma dawać zespołowi pewność, że punktów „nie pogubi”. A to w batalii konstruktorów bywa cenniejsze niż pojedyncze fajerwerki.
Jak Red Bull rozgrywa terminy i kontrakty
Wszystko wskazuje, że Red Bull gra długo i bez pośpiechu. Kierowcy są „w rodzinie”, kontrakty dają elastyczność, a siostrzany zespół jest naturalnym zaworem bezpieczeństwa. Marko wskazał okno decyzyjne w okolicach GP Meksyku – i to wystarczy. Ten margines czasu pozwala sprawdzić formę Tsunody w trzech kolejnych rundach, przeanalizować trendy i uciąć spekulacje na wygodnej dla zespołu osi czasu. Jak oświadczył Helmut Marko (doradca Red Bulla):
Nie ma pośpiechu. Decyzje zapadną w naszym terminie. Wszyscy kierowcy są związani z Red Bullem, możemy reagować elastycznie.
Co musi się stać, by Tsunoda się obronił
Scenariusz jest prosty, ale wyjątkowo trudny do realizacji: trzy weekendy z mocnymi punktami i wyraźnym trendem w górę. Nie pojedynczy strzał, tylko seria. Dla jasności: w realiach Red Bulla „mocne punkty” to zasięg bliski top 6, regularność i – co najważniejsze – brak własnych błędów pod presją. Tylko taki pakiet może skierować wewnętrzną igłę kompasu z powrotem na Yukiego. Jak podkreślił Yuki Tsunoda (kierowca Red Bulla):
To może wyglądać na trudny moment, ale bardzo dużo się nauczyłem – jako człowiek i jako kierowca. Każdy wyścig jest teraz kluczowy.
Gdzie w tym wszystkim Honda
Honda odchodzi z Red Bulla po tym sezonie, jednak temat wsparcia osobistego Tsunody pozostaje na stole. To istotna stała: wsparcie producenta zwiększa szanse na „miękkie lądowanie” w Racing Bulls i utrzymanie się w krwiobiegu F1. Jednocześnie w 2026 roku Aston Martin stanie się partnerem silnikowym Hondy, co otwiera Tsunodzie (w dłuższej perspektywie) furtkę do roli rezerwowego, a nawet pełnego etatu w sprzyjających okolicznościach.
Nowe przepisy 2026: reset różnic, nowy test charakteru
Zmiana przepisów w 2026 roku – nowa aerodynamika, nowa równowaga między silnikiem a układem odzyskiwania energii – z definicji resetuje podział sił. To właśnie szansa dla Hadjara, by nie wskakiwał do rozpędzonego pociągu z zeszłorocznymi mapami, tylko do całkiem nowego składu, w którym wszyscy dopiero uczą się rozkładu wagonów.
Najbliższe tygodnie: test na dojrzałość
Red Bull nie lubi szumu – lubi wyniki. Tsunoda musi więc wreszcie zagłuszyć narrację liczbami na tablicy wyników. Hadjar nie musi niczego przyspieszać: jego najlepszym sprzymierzeńcem jest kalendarz i 2026 rok. Gdy zgaśnie ostatnie światło w ostatnim z trzech nadchodzących weekendów, w Milton Keynes klocki powinny już wskoczyć na odpowiednie miejsce. Jak powiedział Isack Hadjar (kierowca Racing Bulls), zerkając w stronę nowego rozdziału:
Awans w 2026 roku byłby dużo łatwiejszy. Nowy regulamin wyrówna zasoby, a ja chcę wejść w ten świat od najlepszej strony.
Na końcu pozostaje najważniejsza cecha stała: w Red Bullu drugi fotel nigdy nie był zwykłym stanowiskiem pracy. To żyroskop formy, test charakteru i przegląd ambicji. Jeżeli Hadjar udźwignie rolę, Red Bull tylko zyska. Jeżeli Tsunoda wyczaruje magiczną serię w trzech najbliższych rundach, doczekamy się jednego z ładniejszych powrotów sezonu. A jeśli nie – reguły gry są nieubłagane.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



