Hadjar o pracy z Verstappenem: „Nie ma czasu na lenistwo”

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Isack Hadjar opowiedział o relacji z Maksem Verstappenem po awansie do Red Bull Racing. Francuz przyznał, że czterokrotny mistrz świata nie prosi go o rady, ale chętnie odpowiada, gdy młodszy zespołowy partner potrzebuje informacji. Największym wyzwaniem jest jednak samo tempo Holendra, które wymusza jazdę na granicy od pierwszego wyjazdu na tor.

Verstappen nie ukrywa informacji przed Hadjarem

Hadjar trafił do Red Bulla po bardzo przekonującym debiutanckim sezonie w Formule 1. To awans szczególnie wymagający, bo wcześniejsi partnerzy Verstappena mieli poważne problemy, by choć zbliżyć się do jego poziomu. Francuz opisuje relację z Verstappenem jako otwartą, ale bez odwracania ról w zespole. Lider Red Bulla nie szuka u niego wskazówek, natomiast udziela odpowiedzi, gdy Hadjar sam pyta o szczegóły pracy z samochodem:

On zdecydowanie nie prosi mnie o rady, ale jeśli ja go pytam, odpowiada. Jeśli potrzebuję informacji, jest bardzo otwarty i bardzo uprzejmy. Niczego nie ukrywa, bo wie, że jest mocny.

Młody kierowca już potrafi ukłuć lidera Red Bulla

Hadjar nie jest tylko tłem dla Verstappena. W dotychczasowej części sezonu dwukrotnie pokonał go w kwalifikacjach, a przy czterech innych okazjach tracił do niego nie więcej niż 0,12 s. To nie zmienia hierarchii w Red Bullu, ale pokazuje, że Francuz nie został wrzucony na głęboką wodę wyłącznie po to, by machać ręcznikiem w padoku. W zespole, w którym tempo Verstappena od lat jest bezlitosnym testem dla drugiego kierowcy, takie wyniki mają znaczenie.

Każde kółko Verstappena ustawia poprzeczkę

Hadjar nie ukrywa, że jazda obok Verstappena wymaga stałego napięcia i błyskawicznej reakcji. Według Francuza każde okrążenie Holendra pokazuje punkt odniesienia:

Tutaj nie ma miejsca na lenistwo. Za każdym razem, gdy wyjeżdża na tor, kręci okrążenia na poziomie, jakiego wcześniej nie widziałeś. Zmusza cię to do ciągłego poprawiania swoich osiągów. Utrzymanie jego tempa, albo choćby bycie blisko, kosztuje mnóstwo energii.

Presja nie wynika więc tylko z pozycji Verstappena w zespole. Hadjar porównuje się z kierowcą, który przez lata zbudował reputację zawodnika praktycznie odpornego na wewnętrzną konkurencję.

Błędy są częścią ceny za jazdę na granicy

Próby zbliżenia się do Verstappena mają też swój koszt. Hadjar rozbił samochód podczas Grand Prix Miami, a w Monako uderzył w ścianę w czasie treningu. Francuz podchodzi do tych pomyłek bez teatralnego bicia się w pierś. W jego ocenie drugi sezon w Formule 1 to moment, w którym młody kierowca musi wyciągać wnioski, zanim dostanie samochód zdolny do walki o tytuł:

Najlepiej ich nie powtarzać. Taki jest cel. To nie zawsze łatwe, ale specjalnie się tym nie przejmuję. Jestem młody, to mój drugi rok, teraz popełniam błędy. Gdy będę miał samochód na mistrzostwo świata, nie będę ich popełniał. Taki jest plan.

Hadjar skupia się na własnym poziomie

Dla Hadjara najważniejsze jest obecnie własne tempo, a nie polityka wewnątrz Red Bulla. Francuz traktuje Verstappena jako najlepszy możliwy punkt odniesienia, bo porównanie z liderem zespołu natychmiast pokazuje, gdzie brakuje czasu. To ryzykowna, ale logiczna szkoła przetrwania w Red Bullu. Jeśli kierowca nie załamuje się po pierwszym „zderzeniu” z tempem Verstappena, może zyskać coś znacznie cenniejszego niż pojedynczy dobry wynik: precyzyjną miarę własnych ograniczeń.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl