⏱️ 4 min.

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

06-03-2026 10:03
Aston Martin Melbourne F1 2026

Aston Martin wszedł w sezon 2026 Formuły 1 z poważnym problemem po stronie jednostki napędowej Hondy. Zespół nie ma zapasowych baterii na Grand Prix Australii, a Fernando Alonso otwarcie przyznał, że taka sytuacja jest dla niego rozczarowująca. W efekcie start w Melbourne stanął pod znakiem zapytania, a nawet wyjazd na tor nie gwarantuje pokonania pełnego dystansu wyścigu.

Problemy Aston Martina wcale nie zaczęły się w piątek na Albert Park. Zespół zmaga się z nadmiernymi wibracjami silnika, które prowadzą do kolejnych awarii baterii, a skala kłopotów urosła do poziomu, przy którym brakuje już części zapasowych na otwarcie sezonu.

Brak zapasu i realne ryzyko przed wyścigiem

Adrian Newey ujawnił, że ekipa z Silverstone nie dysponuje w ten weekend dodatkowymi bateriami do jednostki Hondy. To oznacza realne ryzyko, że Aston Martin nie wystartuje w Grand Prix Australii, a jeśli wyjedzie na tor, jego AMR26 może nie być w stanie przejechać pełnego dystansu wyścigu. Fernando Alonso nie ukrywał frustracji, bo Honda dostarcza napęd tylko jednemu zespołowi. Hiszpan zwrócił uwagę, że przy takim układzie brak magazynu części wygląda szczególnie źle. Alonso powiedział po piątku:

Jesteśmy w stanie to zrobić. To bardziej pytanie do Hondy, czy ma zapas. Oczywiście jestem rozczarowany, że nie ma zapasu, skoro dostarcza silniki tylko jednemu zespołowi, ale taka jest sytuacja.

Mało jazdy, mało danych, duża strata

Alonso opuścił pierwszy trening na Albert Park, a w drugim przejechał tylko 18 okrążeń. Na koniec sesji stracił 4,933 s do pierwszego, a Aston Martin wyglądał na najsłabszy zespół stawki. Lance Stroll również nie miał normalnego dnia pracy. Kanadyjczyk zaliczył tylko 16 okrążeń w obu sesjach, a jego strata także była liczona w paru sekundach.

Alonso przyznał, że zespół praktycznie nie zebrał materiału do sensownej analizy. To szczególnie bolesne dlatego, że Aston Martin przywiózł do Melbourne całkowicie nowy pakiet i potrzebuje okrążeń, by ustalić ustawienia oraz zakres, w którym samochód działa najlepiej.

Nowy pakiet, ale okno pracy nadal nieznane

Hiszpan jasno opisał skalę ograniczeń po piątkowych treningach:

Niewiele się nauczyliśmy. Problem Hondy w FP1 i kolejne problemy Hondy w FP2 ograniczyły liczbę okrążeń. To było nam zupełnie niepotrzebne, bo musimy jeszcze lepiej zrozumieć samochód i zakres, w którym ten samochód pracuje. Przywieźliśmy na ten wyścig całkowicie nowy pakiet i musimy zrozumieć, jak go ustawić. Nie przejechaliśmy dziś wielu okrążeń, więc liczymy na czystsze FP3.

W Formule 1 nowe części same z siebie nie rozwiązują problemu, jeśli zespół nie ma czasu, by je sprawdzić na torze. Właśnie dlatego ograniczona liczba okrążeń potrafi zaboleć podwójnie: najpierw przez awarię, a później przez brak danych.

Sojusz z Hondą zaczął się fatalnie

Aston Martin wszedł w nowy cykl regulacyjny jako fabryczny partner Hondy, ale początek tej współpracy okazał się wyjątkowo trudny. Problemy były widoczne już podczas testów przedsezonowych, gdzie zespół miał ograniczony program jazd, a weekend w Melbourne tylko mocniej je obnażył. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że Aston Martin zrezygnował z bardzo konkurencyjnej jednostki Mercedesa.

Po stronie podwozia też nie wszystko wygląda idealnie, bo program w tunelu aerodynamicznym ruszył z czteromiesięcznym opóźnieniem. Z wypowiedzi wynika też, że Adrian Newey już teraz patrzy dalej niż tylko na otwarcie sezonu. W tle pojawia się myślenie o kolejnym roku, co w pierwszym weekendzie nowych przepisów brzmi jak alarm, a nie plan na spokojny rozwój.

Alonso nie dramatyzuje, ale skali problemu nie ukrywa

Mimo fatalnego początku Alonso nie próbował budować narracji o końcu świata. Podkreślił, że zespół zna swoje położenie i traktuje obecną sytuację jako duże wyzwanie, z którym trzeba się po prostu zmierzyć. Hiszpan zaznaczył, że postęp nadal się pojawia, choć nie zawsze widać go od razu w czasie okrążenia. To rozsądne podejście, ale na razie Aston Martin potrzebuje przede wszystkim niezawodności, bo bez niej nawet najlepsze deklaracje zostają w garażu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl