⏱️ 4 min.

Kubica zostaje w AF Corse na 2026. Ferrari #83 jedzie dalej tym samym składem

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

27-01-2026 20:01
Robert Kubica

Robert Kubica w 2026 roku nadal będzie kierowcą zespołu AF Corse w WEC w klasie Hypercar. Najważniejsze: nie ma tu rewolucji kadrowej, bo w załodze samochodu z numerem 83 ponownie pojadą z nim Yifey Ye oraz Phil Hanson. Czyli dokładnie ta ekipa, która już pokazała, że potrafi zamieniać presję w wynik.

Załoga #83: ciągłość zamiast fajerwerków

AF Corse kontynuuje współpracę w sprawdzonym układzie: Kubica, Ye i Hanson znów dzielą jeden samochód w topowej kategorii. Dla kibica to proste: jeśli coś działa, to nie trzeba tego naprawiać. Zwłaszcza gdy mówimy o sezonie, w którym liczy się regularność, odporność na błędy i chłodna głowa.

Le Mans i polski „pierwszy raz”, który już zostaje w historii

W poprzednim roku załoga prywatnego zespołu Ferrari z numerem 83 wygrała 24-godzinny wyścig w Le Mans. Dla Kubicy oznaczało to coś więcej niż dopisanie kolejnego trofeum: został pierwszym Polakiem w historii, który stanął na najwyższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej tego wyścigu. Le Mans nie wygrywa się jednym stintem. To suma tempa, strategii, niezawodności i tego, czy zespół potrafi nie wpaść w panikę, gdy dzieje się wszystko naraz.

Sezon 2025: AF Corse tuż za topem, przegrana tylko z fabryką Ferrari

W sezonie 2025 w WEC zespół AF Corse przegrał rywalizację wyłącznie z pierwszym fabrycznym zespołem Ferrari. Efekt? Zdobycie pucharu FIA World Cup for Hypercar Teams. I tak, to brzmi jak scenariusz, w którym najtrudniej walczy się nie z rywalem z innego garażu, tylko z „tym od siebie”. W ekipie mistrzów świata Ferrari z numerem 51 jeździli Alessandro Pier Guidi, Antonio Giovinazzi oraz James Calado. To doświadczeni kierowcy, a w długodystansach doświadczenie ma zwykle bardzo praktyczną funkcję: ogranicza liczbę głupich decyzji w najgorszym możliwym momencie.

Jak wygląda WEC?

Mistrzostwa Świata FIA w Wyścigach Długodystansowych (WEC) w sezonie 2025 były trzynastą edycją w historii. Cykl organizują Federation Internationale de l’Automobile (FIA) oraz Automobile Club de l’Ouest (ACO). Na starcie pojawiają się prototypy i samochody grand touring, a stawka jest podzielona na dwie kategorie: Hypercar i LMGT3. Sezon rozpoczął się wyścigiem na torze Losail w Katarze, a zakończył w Bahrajnie. Taki układ kalendarza nie jest przypadkowy: w długodystansach liczy się stabilna forma przez wiele rund, a nie jeden udany występ.

Ferrari na fali, Toyota z jedną wygraną na koniec

Sezon 2025 był jednym z najlepszych w historii Ferrari: włoska marka zdobyła tytuł mistrzów świata, triumfowała w Le Mans i wygrała klasyfikację producentów. To komplet, który w motorsporcie zawsze robi wrażenie, choć zwykle nie bierze się z magii, tylko z pracy u podstaw (i z tego, że w kluczowych momentach auto nie postanawia „mieć kaprysów”).

Dla Toyoty to nie był udany rok. Japoński zespół odniósł w Bahrajnie pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale stracił tytuł w klasyfikacji producentów. Triumf na koniec brzmi jak miły akcent, tylko że w tabeli końcowej akcenty nie waży tyle, co punkty.

Kubica w wąskim gronie: wygrane w WEC i w Formule 1

Wśród aktywnych kierowców Kubica jest obecnie trzecim na świecie, który może pochwalić się wygranymi wyścigami zarówno w WEC, jak i w Formule 1. Pozostali dwaj to Fernando Alonso oraz Mark Webber. Taka lista nie jest szeroka, bo i połączenie tych dwóch światów nie jest proste: inne auta, inne wyścigi, inne zarządzanie ryzykiem, a jednak ten sam wspólny mianownik – presja.

Wygrana w Le Mans w 2025 roku w najbardziej prestiżowej klasie była kolejnym szczytem długiej kariery. I trudno się spierać: w długodystansach to jeden z tych wyników, które nie potrzebują dopisków ani ozdobników, bo bronią się same.

Co oznacza decyzja na 2026

Pozostanie w AF Corse na 2026 to przede wszystkim kontynuacja projektu w klasie Hypercar i jasny sygnał, że zespół chce budować przewagę konsekwencją. Kibic dostaje prostą obietnicę: ta historia nie kończy się na jednym sezonie i jednym wielkim triumfie. A reszta – jak zawsze w WEC – rozstrzygnie się w praktyce, na dystansie, który nie wybacza błędów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl