⏱️ 2 min.

Lance Stroll w GT3. Skończyło się lawiną kar i odległą lokatą

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

12-04-2026 10:04
Lance Stroll

Lance Stroll wrócił do ścigania w autach GT po kilkuletniej przerwie, ale ten start trudno uznać za udany. Załoga z jego udziałem zebrała w sześciogodzinnym wyścigu aż 8 minut i 25 sekund kar, a na mecie została sklasyfikowana dopiero na 48. miejscu.

Sobotnia runda otwierająca sezon GT World Challenge odbyła się na torze Paul Ricard. To obiekt dobrze znany fanom Formuły 1, bo w przeszłości gościł Grand Prix Francji. Stroll pojechał w aucie #18 zespołu Comtoyou Racing. Kanadyjczyk dzielił Astona Martina Vantage GT3 z Roberto Merhim, dawnym kierowcą Manor w F1, oraz Mari Boyą z akademii Astona Martina, który obecnie ściga się w F2.

Kwalifikacje nie zapowiadały przełomu

Załoga #18 zakończyła kwalifikacje na 15. pozycji. Sam wyścig okazał się jeszcze trudniejszy, a sześć godzin jazdy zakończyło się dla tego samochodu dopiero 48. lokatą w klasyfikacji. W długich wyścigach GT nawet niewielkie przewinienia szybko zamieniają się w poważną stratę czasu. Tutaj nie były to jednak drobiazgi, tylko prawdziwy worek kar.

Ponad osiem minut kar dla załogi #18

Łączny bilans kar dla ekipy Strolla wyniósł 8 minut i 25 sekund. To wartość, która w wyścigu długodystansowym potrafi całkowicie zburzyć nawet przyzwoite tempo. Mari Boya dostał karę stop-and-go za doprowadzenie do kolizji. Zespół zebrał też 4 minuty kar za ignorowanie niebieskich flag. Na tym lista się nie skończyła. Kolejne 3 minuty i 40 sekund dopisano za przekraczanie limitów toru.

Stroll także dołożył swoje kary

Sam Lance Stroll odpowiadał za minutę kar za niestosowanie się do niebieskich flag. Dodatkowo dostał jeszcze 115 sekund kar za przekraczanie limitów toru. To oznacza, że odpowiedzialność za przewinienia rozłożyła się na całą trójkę kierowców. Trudno więc zrzucić cały ciężar wyniku na jednego zawodnika, choć nazwisko Strolla naturalnie przyciąga największą uwagę.

Nieudany wynik, ale tempo wyglądało obiecująco

Mimo słabego rezultatu końcowego Stroll pokazał obiecujące tempo okrążeń. Jego czasy należały do jednych z szybszych w stawce, co jest istotne, bo wrócił do rywalizacji GT po tym, jak ostatni raz ścigał się w tej klasie w 2018 roku. To nie zmienia faktu, że powrót został przykryty przez serię błędów i kar.

W motorsporcie sama prędkość nie wystarcza, gdy regulamin co chwilę wystawia rachunek. Sytuację zespołu Comtoyou Racing częściowo poprawił wynik drugiej załogi. Samochód #7 tej ekipy odniósł bowiem późne zwycięstwo, więc garaż zespołu przeżył jednocześnie dwa zupełnie różne scenariusze.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl