Charles Leclerc sprawdzi podczas Grand Prix Barcelony konfigurację hamulców używaną przez Lewisa Hamiltona. Decyzja Ferrari to reakcja na awarię w Monako, gdzie kierowca stracił szansę na podium po problemie technicznym w SF-26.
Ferrari nie czeka z reakcją po błędzie
Ferrari przygotowało dla Monakijczyka zestaw oparty na tarczach i klockach Carbon Industrie, czyli rozwiązaniu stosowanym przez Hamiltona. To nie jest klasyczna poprawka w stylu „nowa część i po sprawie”. W przypadku hamulców Formuły 1 ogromne znaczenie ma wyczucie pedału, stabilność i sposób, w jaki kierowca buduje zaufanie do samochodu przy dohamowaniu.
Monako ujawniło problem w najgorszym możliwym momencie
Leclerc jechał w Monako na trzeciej pozycji, gdy na 14 okrążeń przed końcem uderzył w barierę w ostatnim zakręcie. Dla kierowcy Ferrari był to domowy wyścig i realna szansa na podium, więc awaria miała sportowo wyjątkowo bolesny ciężar. Po wyścigu Monakijczyk nie brał winy na siebie. Leclerc tłumaczył, że z czterech hamulców tylko jeden działał prawidłowo, jeden częściowo. Charles Leclerc opisał problem wprost:
Nie zamierzam brać za to winy. Z czterech hamulców trzy nie działały. Przedni lewy działał dobrze, przedni prawy działał częściowo, a dwa tylne hamulce nie działały wcale. Na danych nie było żadnego opóźnienia, jakby zacisków w ogóle nie było w samochodzie.
Brembo kontra Carbon Industrie
Leclerc korzystał z konfiguracji Brembo, z którą od pewnego czasu miał problemy. Hamilton w tym samym Ferrari używał tarcz i klocków Carbon Industrie, a teraz właśnie ten zestaw trafi do samochodu Leclerca na próbę. Różnica między tymi rozwiązaniami nie sprowadza się do prostego podziału na lepsze i gorsze. W padoku są kierowcy, którzy nie oddaliby Brembo, oraz tacy, którzy wolą charakterystykę Carbon Industrie. Hamulce w F1 to trochę jak buty narciarskie: obiektywnie mogą być świetne, ale jeśli nie pasują do stylu zawodnika, zaczyna się walka z własnym sprzętem.
Barcelona da odpowiedź już w pierwszym treningu
Leclerc przetestuje konfigurację Hamiltona w FP1 podczas weekendu Grand Prix Barcelony. Dopiero po pierwszych jazdach zdecyduje, czy zostanie przy nowym zestawie na kolejne sesje. Stawka jest większa niż sama wygoda kierowcy. Leclerc nie stał na podium od Grand Prix Japonii w marcu, spadł na czwarte miejsce w klasyfikacji mistrzostw i znajduje się za Hamiltonem, który ma za sobą dwa drugie miejsca z rzędu.
Ferrari szuka stabilności, Leclerc szuka zaufania
Najważniejsze pytanie przed Barceloną brzmi, czy zmiana hamulców pomoże Leclercowi odzyskać pewność w samochodzie. Przy obecnej formie Hamiltona każdy techniczny detal może mieć w Ferrari dodatkowy ciężar, bo porównanie wewnątrz zespołu robi się coraz mniej wygodne dla Monakijczyka.
Barcelona będzie więc nie tylko kolejnym weekendem wyścigowym, ale też testem, czy kierunek stosowany przez Hamiltona lepiej pasuje do drugiego SF-26. Jeśli Leclerc zostanie przy Carbon Industrie, awaria z Monako może stać się punktem zwrotnym w jego sezonie, a nie tylko kolejnym rozdziałem frustracji.






