Lewis Hamilton zdementował doniesienia, według których miał naciskać na Ferrari, aby zespół wymienił część personelu pracującego przy jego samochodzie. Siedmiokrotny mistrz świata zapewnia, że nie domagał się zwolnienia żadnego ze swoich współpracowników, choć w ostatnich tygodniach otwarcie krytykował sposób rozgrywania wyścigów przez Scuderię.
Hamilton zaprzecza
Źródłem zamieszania były informacje włoskiego „Corriere della Sera”. Gazeta twierdziła, że Hamilton miał zabiegać o zmiany w personelu Ferrari pracującym na torze. Nie wskazano jednak konkretnych osób, których Brytyjczyk miałby chcieć zastąpić.
Według włoskiej publikacji napięcia miały być związane m.in. z niezadowoleniem Hamiltona ze sposobu przeprowadzenia kilku ostatnich weekendów. Pojawiły się również sugestie, że osłabieniu uległy jego relacje z szefem zespołu, Fredem Vasseurem.
Hamilton postanowił odnieść się do tych informacji bezpośrednio w mediach społecznościowych. Kierowca Ferrari napisał:
Widziałem niektóre historie, które się pojawiły, i chcę to tutaj wyjaśnić. Nigdy nie prosiłem o zastąpienie kogokolwiek w moim zespole. Każdy, z kim pracuję, ciężko pracuje każdego dnia, a ich zaangażowanie jest tym, co pozwala nam iść naprzód. Zawsze staram się wspierać ludzi i pomagać im być najlepszą wersją siebie albo przynajmniej dostrzegać w sobie to, co najlepsze. Być może nie zawsze mi się to udaje, ale taki jest mój zamiar i właśnie po to tutaj jestem. Wszyscy pracujemy razem i tak pozostanie.
Frustracja Hamiltona
Stanowcze dementi nie oznacza, że współpraca Hamiltona z Ferrari przebiega ostatnio bez tarć. Podczas sierpniowego Grand Prix Holandii Brytyjczyk wyrażał przez radio niezadowolenie z tego, że zespół zbyt długo pozostawiał go za Charlesem Leclerkiem, gdy walczył o miejsce na podium.
Napięcie wzrosło także podczas Grand Prix Włoch. Leclerc i Hamilton starli się na pierwszym okrążeniu, a Brytyjczyk został wypchnięty na pobocze i spadł w stawce. Później podkreślał, że Ferrari potrzebuje jaśniejszych zasad rywalizacji pomiędzy kierowcami i wskazywał, że zarządzanie takimi sytuacjami należy do Vasseura.
Sam szef Ferrari nie ukrywał, że po wydarzeniach na Monzy miał sprawy do omówienia z oboma zawodnikami. Jednocześnie odrzucił sugestie, jakoby zespół przeżywał wewnętrzny kryzys.
Zmienione otoczenie Hamiltona
Temat personelu jest tym bardziej interesujący, że przed sezonem 2026 faktycznie doszło do zmian w najbliższym otoczeniu Hamiltona. Po rozczarowującym pierwszym roku w Ferrari Brytyjczyk rozpoczął współpracę z innymi inżynierami wyścigowymi. Carlo Santi i Cedric Grosjean zastąpili Riccardo Adamiego.
Sezon 2025 zakończył się dla Hamiltona bez ani jednego podium. Siedmiokrotny mistrz świata był szósty w klasyfikacji generalnej i stracił 86 punktów do piątego Leclerca.
W 2026 roku wyniki są wyraźnie lepsze. W czerwcu Hamilton odniósł w Barcelonie swoje pierwsze zwycięstwo w barwach Ferrari, wykorzystując strategię trzech postojów. Był to jego 14. start Grand Prix dla włoskiej ekipy.
Obecnie Hamilton zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji kierowców, choć jego sytuacja w walce o mistrzostwo stała się trudna. Do prowadzącego kierowcy Mercedesa, Kimiego Antonellego, traci 101 punktów.
Hamilton krytykuje działanie zespołu
Ostatnie wypowiedzi Brytyjczyka pokazują więc dość wyraźne rozgraniczenie. Hamilton nie ukrywa, że oczekuje od Ferrari poprawy sposobu podejmowania decyzji i realizowania strategii podczas weekendów wyścigowych. Jednocześnie zaprzecza, jakoby rozwiązaniem miało być usuwanie konkretnych pracowników.
To istotne rozróżnienie w momencie, gdy relacje między Hamiltonem, Leclerkiem i Ferrari są szczególnie uważnie obserwowane. Po wydarzeniach z Zandvoort i Monzy każde publiczne słowo kierowców dotyczące funkcjonowania zespołu nabiera dodatkowego znaczenia.






