⏱️ 3 min.

Verstappen coraz dalej od Red Bulla. Oto gotowe scenariusze na przyszłość

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

17-04-2026 06:04
Max Verstappen

Przyszłość Maxa Verstappena w Red Bullu znów stała się gorącym tematem. Na sytuację mistrza świata wpływają jednocześnie zmiany kadrowe w zespole i jego otwarta niechęć do kierunku, w którym zmierza Formuła 1 od sezonu 2026.

Red Bull traci kolejne ważne nazwiska, a najnowszym ciosem jest zapowiedziane przejście Gianpiero Lambiase do McLarena od 2028 roku. Dla Verstappena to nie jest zwykła zmiana personalna, bo właśnie z Lambiase stworzył jeden z najmocniejszych duetów ostatnich lat.

Lambiase odchodzi, a to zmienia układ sił

Współpraca Verstappena i Lambiase przyniosła 71 zwycięstw i cztery mistrzowskie tytuły. Inżynier pełnił przy Holendrze nie tylko rolę wyścigowego partnera, ale też człowieka, który potrafił utrzymać emocje kierowcy w ryzach.

McLaren zyskuje dzięki temu kolejny element dawnego zaplecza Red Bulla. W Woking są już ludzie związani wcześniej z ekipą z Milton Keynes, więc zespół coraz mocniej wygląda jak bardzo atrakcyjny kierunek dla kierowcy, który zaczyna rozglądać się za innym projektem.

Regulamin F1 2026 nie przekonuje Verstappena

Drugim dużym problemem jest sam kształt przepisów na sezon 2026. Verstappen określa nowe samochody jako „anti-driving” i krytykuje to, że zarządzanie energią elektryczną zaczyna dominować nad czystą jazdą.

Holender mówi też wprost o frustracji związanej z masą współczesnych aut i ich złożonością w prowadzeniu. W takim układzie kierowca ma mieć mniejszy wpływ na to, co dzieje się w szybkich zakrętach, a dla zawodnika jego klasy to nie jest drobiazg, tylko sedno problemu.

RedBull RB22

To nie jest pierwszy raz, gdy w F1 napięcie między widowiskiem, technologią i rolą kierowcy staje się osią sporu. Gdy balans przesuwa się zbyt mocno w stronę zarządzania systemami, najlepsi zawodnicy zwykle reagują na to bardzo wyraźnie.

Co może zrobić Verstappen?

Kontrakt Verstappena z Red Bullem obowiązuje do 2028 roku, ale w grze są klauzule wyjścia powiązane z wynikami. Jeśli po Grand Prix Węgier nie będzie w pierwszej dwójce klasyfikacji, ma zyskać możliwość decydowania o swojej przyszłości już pod kątem sezonu 2026.

Na stole leży kilka scenariuszy:

  • McLaren – z Lambiase i mocnym zapleczem technicznym staje się coraz bardziej logiczną opcją.
  • MercedesToto Wolff od dawna chce ściągnąć Verstappena, choć sytuację komplikuje forma Kimiego Antonellego i George’a Russella.
  • Ferrari – wizja wspólnego składu z Charles’em Leclerkiem brzmi mocno, ale taki duet byłby trudny do poukładania wewnątrz zespołu.
  • Rzucenie F1 wcześniej – Verstappen może też postawić na wyścigi długodystansowe albo własny projekt GT3.

Ferrari ma jeszcze jeden problem z perspektywy Verstappena. Holender może nie być zachwycony ograniczeniami dotyczącymi aktywności poza F1, zwłaszcza jeśli chodzi o simracing czy starty w innych formatach.

Red Bull stoi przed największym testem od lat

Zespół z Milton Keynes musi teraz nie tylko poprawić osiągi samochodu, ale też odbudować strukturę po utracie kluczowych ludzi. Odejścia Neweya, Wheatleya i Lambiase tworzą obraz ekipy, która przestała być tak stabilna, jak jeszcze niedawno.

Dla Verstappena najważniejsze będzie to, czy projekt jednostki napędowej na 2026 rok da realne podstawy do walki na czele. Jeśli nie, rozmowa o odejściu przestanie być medialną burzą, a stanie się zwykłą kalkulacją sportową. I wtedy w Red Bullu naprawdę zrobi się trzęsienie ziemi, a nie tylko lekki wstrząs w padoku.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl