⏱️ 3 min.

McLaren bije na alarm po GP Australii. Start F1 2026 znów pod lupą

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

10-03-2026 11:03
F1 Melbourne 2026

Grand Prix Australii ponownie uruchomiło debatę o bezpieczeństwie w Formule 1 w sezonie 2026. Andrea Stella z McLarena uznał, że procedura startowa i duże różnice prędkości między autami wciąż wymagają zmian, bo w Melbourne doszło do bardzo groźnej sytuacji. Problem nie kończy się jednak na samym ruszaniu z pola, bo podobne obawy budzi także zarządzanie energią na prostych.Franco Colapinto uniknął dużego wypadku po starcie, gdy musiał ominąć wolno ruszającego Liama Lawsona. Ta sytuacja wywołała kolejne pytania o to, czy obecna procedura jest wystarczająco bezpieczna w realiach przepisów F1 2026. FIA wcześniej wydłużyła już sekwencję przed startem o dodatkowe pięć sekund, aby ułatwić kierowcom przygotowanie turbosprężarek do ruszenia.

McLaren: problem nie zniknął

Andrea Stella ocenił, że wydarzenia z Melbourne nie zamykają sprawy, lecz przeciwnie, potwierdzają skalę ryzyka. Szef McLarena zwrócił uwagę na dużą różnicę prędkości między samochodami ustawionymi na polach startowych i zaznaczył, że seria powinna zrobić więcej, by ją ograniczyć. Stella nie wskazywał jednego prostego rozwiązania technicznego, ale zaapelował o dalszą pracę nad samą procedurą. W jego ocenie nie wystarczy liczyć na szczęście, skoro podobny incydent może w końcu zakończyć się znacznie gorzej.

Dziś start był sytuacją graniczną. Na polach startowych pojawiła się ogromna różnica prędkości. Możemy liczyć na to, że wszystko dobrze się skończy, albo zrobić więcej, by tę różnicę zmniejszyć.

Nie tylko start. Dochodzi jeszcze energia i prędkość na prostych

Stella już podczas testów w Bahrajnie mówił o obawach związanych z dużymi różnicami prędkości na prostych, gdy auta zaczynają tracić energię z akumulatora i przechodzą w tryb jej odzyskiwania przy pełnym gazie. To zjawisko było dobrze widoczne w Melbourne, szczególnie na długim odcinku między zakrętami 8 i 9 na torze Albert Park, gdzie dochodziło do bardzo nerwowych pojedynków.

Szef McLarena poparł też uwagi Lando Norrisa, który zwracał uwagę na nieprzewidywalność takich sytuacji. Kiedy jadące blisko siebie auta mają różny stan wykorzystania energii, dochodzi do nagłych i trudnych do przewidzenia różnic tempa.

Wyprzedzanie było efektowne, ale nie musi takie pozostać

Początek wyścigu przyniósł sporo akcji i wyprzedzeń związanych z użyciem baterii, w tym walkę George’a Russella z Charlesem Leclerkiem. Stella przyznał, że z perspektywy widowiska wyglądało to ciekawie, ale uznał ten obraz raczej za efekt przejściowy niż trwałą cechę nowych przepisów. Według niego zespoły i kierowcy dopiero uczą się optymalnych strategii zarządzania energią.

Gdy stawka zbliży się do jednego najlepszego schematu wykorzystania baterii, wyprzedzanie może znów stać się trudniejsze. To oznacza, że pierwszy wyścig sezonu potwierdził trzy obszary wymagające dalszej obserwacji: start, różnice prędkości oraz realny wpływ nowych zasad na ściganie. W praktyce Melbourne nie dało McLarenowi uspokojenia, lecz dostarczyło argumentów do dalszej dyskusji. Andrea Stella uznał, że skoro już w pierwszym wyścigu pojawił się tak wyraźny sygnał ostrzegawczy, temat bezpieczeństwa nie powinien schodzić z radaru ani na chwilę.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl