⏱️ 3 min.

Podwójny cios dla McLarena. Norris i Piastri nie wystartowali w Chinach

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

15-03-2026 10:03
McLaren nie kombinuje: papajowy MCL40 na 2026 i start od zera

McLaren zakończył weekend Grand Prix Chin w najgorszy możliwy sposób, bo ani Lando Norris, ani Oscar Piastri nie ruszyli do wyścigu. Obaj kierowcy odpadli jeszcze przed startem z powodu dwóch różnych problemów technicznych, co dla zespołu oznacza wyjątkowo bolesny podwójny DNS.

Jeszcze po kwalifikacjach sytuacja wyglądała co najwyżej przeciętnie, ale stabilnie. Oscar Piastri miał ruszać z piątego pola, a Lando Norris z szóstego, więc McLaren stał przed szansą na solidne punkty, a nie walką we własnym garażu.

Problemy pojawiły się jeszcze przed zgaśnięciem świateł

Kiedy reszta stawki ustawiała się już na polach startowych, samochód Norrisa nadal stał w garażu, a mechanicy pracowali nad usterką. Chwilę później do garażu wrócił także bolid Piastriego i ostatecznie żaden z kierowców nie zdążył na start wyścigu. Dla Piastriego to był szczególnie przykry ciąg dalszy, bo był to jego drugi z rzędu taki „występ”. Tydzień wcześniej Australijczyk nie wystartował także w swoim domowym Grand Prix Australii po incydencie w drodze na start, więc w Szanghaju problem urósł z pojedynczego pecha do wyraźnie niepokojącej serii.

Dwie awarie, jeden skutek

Piastri wyjaśnił, że w jego aucie doszło do problemu natury elektronicznej z jednostką napędową. To ważny szczegół, bo zespół od razu zaznaczył, że przypadek Australijczyka był inny niż ten, który zatrzymał Norrisa. Oscar Piastri powiedział po wyścigu:

To był problem elektryczny w jednostce napędowej, inny niż u Lando. To po prostu bardzo pechowe, że obaj mieliśmy problemy. Na tę chwilę nie wiemy jednak dużo więcej, więc to oczywiście rozczarowujące. Spróbujemy wyciągnąć wnioski, oglądając wyścig, a potem wykonać jak najwięcej pracy przed Japonią. Poza dzisiejszymi problemami wiemy też, że musimy jeszcze znaleźć więcej osiągów.

W przypadku Norrisa sprawa była mniej konkretna, bo sam kierowca przyznał, że z jego perspektywy auto po prostu nie dawało się uruchomić. To brzmi banalnie, ale w Formule 1 takie „po prostu nie działa” potrafi wywrócić cały weekend do góry nogami. Lando Norris podsumował to tak:

Nie mam za wiele do powiedzenia. To po prostu problem, który nie pozwala nam nawet uruchomić samochodu. To właściwie wszystko, co wiem na ten moment. Zespół wciąż próbuje ustalić, co dokładnie się dzieje i dlaczego wszystko nie działa tak, jak powinno. To frustrujące przejechać taki kawał drogi, włożyć mnóstwo pracy i nawet nie wystartować w wyścigu. Musimy po prostu to przyjąć, zrozumieć źródło problemu, naprawić go i dopilnować, żeby to się nie powtórzyło.

McLaren musi gasić pożar przed Japonią

Podwójny DNS boli bardziej niż słabsze tempo, bo nie zostawia nawet punktu zaczepienia w samym wyścigu. McLaren stracił nie tylko szansę na zdobycz punktową, ale też cenne dane z niedzielnego dystansu, a właśnie takie weekendy przypominają, że niezawodność wciąż jest równie ważna jak czysta prędkość.

Przed kolejną rundą zespół ma więc dwa zadania naraz. Najpierw musi dokładnie rozdzielić oba przypadki i ustalić, skąd wzięły się awarie, a później wrócić do pracy nad formą, bo sami kierowcy przyznają, że problem nie kończy się wyłącznie na niedzielnych usterkach.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl