McLaren zbliżył się do Mercedesa? Piastri widzi postęp po kwalifikacjach w Japonii

Oscar Piastri zakończył kwalifikacje do Grand Prix Japonii na trzecim miejscu i po raz pierwszy w tym sezonie wszedł do czołowej trójki. Kierowca McLarena przyznał, że zespół nadal wyraźnie ustępuje Mercedesowi, ale w Suzuce zrobił krok naprzód i ograniczył stratę do rywali. Antonelli zdobył pole position przed Russellem, a Piastri stracił do najlepszego czasu 0,354 s.
Początek sezonu nie był dla Australijczyka łaskawy. W Australii rozbił się jeszcze przed okrążeniem formującym, a w Chinach do startu nie dopuścił go problem elektryczny w układzie napędowym. W Japonii wreszcie zebrał solidny weekend, co było widać nie tylko w kwalifikacjach, ale też wcześniej w drugim treningu.
P3 bez złudzeń, ale z wyraźnym sygnałem
Piastri po sesji nie ukrywał, że trzecie miejsce było realnym maksimum na ten moment. Jego najlepsze okrążenie dało 1:29.132, co wystarczyło do P3 za duetem Mercedesa. Przed nim znaleźli się Kimi Antonelli z czasem 1:28.778 i George Russell z wynikiem 1:29.076. Pierwszy przejazd w Q3 był według kierowcy lepszy niż ostatnia próba, ale i tak dał mu powody do umiarkowanego zadowolenia. Najważniejsze było to, że McLaren znalazł się bliżej Mercedesa niż w dwóch poprzednich rundach. Taka różnica nadal nie zapowiada otwartej wojny o pole position, ale przynajmniej przestała wyglądać jak osobna liga.
Bez dużych poprawek, za to z lepszym wykorzystaniem pakietu
Według Piastriego postęp nie wynikał z dużego pakietu poprawek. McLaren przyjechał do Japonii bez większych zmian w samochodzie, a poprawa miała wynikać raczej z lepszego dopasowania auta do toru i skuteczniejszego wykorzystania jednostki napędowej oraz ustawień. Oscar Piastri tłumaczył to tak:
Samochód nie zmienił się przez te trzy wyścigi, więc nie sprawia wrażenia innego. Ten tor chyba trochę bardziej nam odpowiada, a my lepiej wykorzystaliśmy jednostkę napędową i po prostu lepiej zoptymalizowaliśmy całość. Nadal wyraźnie odstajemy jako pakiet, ale w Australii i Chinach nie wycisnęliśmy z niego wszystkiego. W ten weekend wykonaliśmy pod tym względem naprawdę dobrą pracę, choć wciąż mamy sporą stratę do odrobienia.
To ważna deklaracja, bo pokazuje kierunek interpretacji wyniku. McLaren nie znalazł nagle cudownego lekarstwa, tylko lepiej poukładał to, co już miał. W realiach Formuły 1 właśnie takie weekendy często są pierwszym sygnałem, że zespół zaczyna rozumieć własny samochód.
Suzuka pomogła, ale problemy nie zniknęły
Piastri był szybki już w piątek, bo zakończył drugi trening na pierwszym miejscu z czasem 1:30.133. Za nim znaleźli się Antonelli i Russell, więc układ sił był widoczny jeszcze przed sobotą. To sugerowało, że McLaren może w Japonii wyglądać lepiej niż wcześniej, choć nadal brakowało argumentów, by stawiać go przed Mercedesem.
Obraz weekendu nie był też idealny po stronie zespołu z Woking. Lando Norris zakwalifikował się dopiero na piątym miejscu, a wcześniej stracił znaczną część FP3 przez problem z systemem ERS. To kolejny sygnał, że tempo to jedno, a niezawodność drugie. McLaren nadal musi pilnować obu frontów jednocześnie.
Lepsza pozycja wyjściowa przed wyścigiem
Trzecie pole startowe daje Piastriemu znacznie lepszą sytuację niż w dwóch poprzednich rundach. W Suzuce liczy się nie tylko czyste tempo, ale też stabilność na długim przejeździe i brak błędów w pierwszym sektorze, gdzie łatwo stracić rytm na całym okrążeniu. Start z drugiego rzędu sprawia, że McLaren może myśleć nie tylko o obronie pozycji, ale też o naciskaniu na Mercedesa.
Na razie jednak sam kierowca nie sprzedaje wielkich haseł. Obraz po kwalifikacjach jest dość prosty: McLaren zrobił postęp, ale Mercedes wciąż pozostaje punktem odniesienia. Dla zespołu z Woking to dobra wiadomość, bo po dwóch chaotycznych rundach wreszcie pojawił się cień nadziei na lepszy weekend i większą zdobycz punktową.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”



