Lando Norris stanął na podium Grand Prix Hiszpanii, a McLaren odetchnął po serii problemów z niezawodnością. Andrea Stella przyznał jednak, że wynik z Barcelony nie zasłania najważniejszego zadania: zespół musi znaleźć więcej osiągów, bo Ferrari i Mercedes nadal są punktem odniesienia.
Podium nie rozwiązało wszystkiego
McLaren wyjechał z Barcelony z wynikiem, który na papierze wygląda solidnie. Norris ukończył wyścig na trzecim miejscu, a Oscar Piastri również zdobył punkty po zajęciu piątej pozycji. W klasyfikacji konstruktorów zespół zajmuje trzecie miejsce i traci 49 punktów do Ferrari. Ten rezultat miał dla McLarena dodatkową wartość, bo poprzednie rundy nie układały się po myśli zespołu.
Norris wcześniej wygrał sprint w Miami i zdobył swoje pierwsze podium Grand Prix w sezonie, ale później zaliczył dwa wycofania z powodu problemów technicznych w Kanadzie i Monako. Barcelona była więc testem nie tylko tempa, lecz także tego, czy MCL40 potrafi bez przygód dojechać do mety.
Niezawodność wróciła, ale tempo nadal kuleje
Stella zwrócił uwagę, że weekend w Hiszpanii był spokojniejszy pod względem technicznym. McLaren nie miał problemów ani w treningach, ani w wyścigu, co po wcześniejszych awariach było wyraźnym krokiem naprzód. Szef zespołu podkreślił jednak, że niezawodności nie chce oceniać po jednym starcie. Andrea Stella opisał zmianę podejścia w zespole po trudnych rundach:
To był względnie spokojny i czysty weekend z punktu widzenia niezawodności. Podnieśliśmy poprzeczkę, zwiększyliśmy poziom uwagi i wykorzystaliśmy sytuacje z poprzednich wyścigów, aby zresetować standardy naszej pracy.
W tym fragmencie istotne jest nie samo zadowolenie z wyniku, ale kierunek pracy. Stella mówił o McLarenie, dostawcach i współpracy z HPP, czyli partnerem odpowiedzialnym za jednostkę napędową. Zespół chce dojść do stanu, w którym w centrum uwagi będzie wyłącznie czysta wydajność samochodu, a nie gaszenie pożarów technicznych.
Barcelona pokazała, gdzie McLaren traci
Norris zakwalifikował się na czwartym miejscu, ponad trzy dziesiąte sekundy za czasem George’a Russella. W wyścigu utrzymywał tę pozycję przez długi czas i był blisko drugiego Mercedesa prowadzonego przez Kimiego Antonellego. Gdy Włoch musiał wycofać się z rywalizacji, Norris siłą rzeczy „wykorzystał sytuację” i awansował na podium.
McLaren mógł więc przez część dystansu trzymać kontakt z Mercedesem, ale Ferrari było już trudniejszym celem. Stella ocenił, że samochód Scuderii ma obecnie najlepsze podwozie, zwłaszcza w środkowym sektorze toru i w zakrętach o średniej prędkości. Ferrari przywiozło do Barcelony poprawki, które pomogły Lewisowi Hamiltonowi wygrać pierwszy wyścig Grand Prix w barwach zespołu.
MCL40 potrzebuje więcej docisku i lepszej pracy z oponami
Według Stelli McLaren wypada konkurencyjnie w szybkich zakrętach, między innymi nr 3, 9 i 14 w Barcelonie. Problem zaczyna się tam, gdzie samochód potrzebuje więcej przyczepności mechanicznej i aerodynamicznego wsparcia przy niższych oraz średnich prędkościach. To właśnie tam zespół widzi największą stratę do Ferrari. Lista prac przed kolejnymi rundami jest więc konkretna:
- zwiększyć przyczepność aerodynamiczną, aby lepiej dociążyć opony,
- poprawić przygotowanie ogumienia w kwalifikacjach,
- ograniczyć degradację opon w wyścigu,
- znaleźć więcej tempa w wolnych i średnio szybkich zakrętach.
Stella wskazał też na start kwalifikacyjnych okrążeń. McLaren często traci czas już w pierwszym zakręcie, co sugeruje problemy z wprowadzeniem opon w odpowiednie okno pracy. To detal, który przy ciasnej walce z Mercedesem i Ferrari potrafi kosztować całe rzędy na starcie.
Austria będzie kolejnym sprawdzianem
Grand Prix Hiszpanii nie było dla McLarena przełomem, ale dało zespołowi czytelny obraz sytuacji. Samochód dojechał do mety bez awarii, Norris wrócił na podium, a Piastri dowiózł piąte miejsce po późnych problemach Antonellego i Charlesa Leclerca. Jednocześnie tempo pokazało, że samo uporządkowanie niezawodności nie wystarczy do regularnej walki o zwycięstwa.
McLaren przed rundą w Austrii ma więc prosty, choć trudny cel. Musi utrzymać nowy standard niezawodności i jednocześnie dołożyć osiągi tam, gdzie Barcelona obnażyła największe braki.






