⏱️ 3 min.

Russell wygrał w Melbourne. Mercedes zaczął sezon od dubletu

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

08-03-2026 11:03
F1 wyścig 2026 Australia GP

George Russell wygrał Grand Prix Australii po walce z Charlesem Leclerkiem i dowiózł Mercedesowi otwarcie sezonu, o jakim zespół mógł tylko marzyć. Brytyjczyk po trudnym starcie odzyskał kontrolę nad wyścigiem, a na metę dojechał przed Kimim i Charlesem. Mercedes zakończył inaugurację sezonu wynikiem 1-2, a Russell przyznał po wszystkim, że taki samochód „był potrzebny od dawna”.

Russell ruszał do wyścigu z dominującym pole position z sobotnich kwalifikacji. Przewaga nad zespołowym partnerem wynosiła trzy dziesiąte sekundy, a nad kolejnym rywalem już pół sekundy, co dobrze pokazało tempo Mercedesa na początku weekendu. Na starcie sytuacja odwróciła się błyskawicznie. Russell miał słaby start, a Charles Leclerc wykorzystał okazję i przebił się z czwartego pola na prowadzenie już w pierwszym zakręcie. To otworzyło intensywną walkę o pierwsze miejsce, która nadawała ton pierwszej fazie wyścigu.

Pojedynek Russella z Leclerkiem ustawił początek wyścigu

Russell i Leclerc wymieniali się prowadzeniem kilka razy w ciągu pierwszych 10 okrążeń. Tempo obu kierowców było bardzo zbliżone, a różnice robiły się minimalne, więc jazda na czystym powietrzu miała ogromne znaczenie. Przełom przyszedł w momencie, gdy Isack Hadjar wjechał na trawę z powodu awarii i pojawił się wirtualny samochód bezpieczeństwa. Mercedes wykorzystał wolniejsze tempo wyścigu i ściągnął do boksu oba auta. Ferrari obrało inną drogę i zostawiło swoich kierowców na torze, wydłużając pierwszy przejazd na oponach pośrednich.

Jedna wizyta w boksie okazała się właściwym ruchem

Russell meldował przez radio, że czuje się komfortowo z próbą przejechania wyścigu na jeden pit stop. Ta strategia zadziałała, a po wyprzedzeniu Lewisa Hamiltona Brytyjczyk nie znalazł się już pod dużą presją na czele stawki. Na mecie miał 2,9 sekundy przewagi nad Antonellim. Po wyścigu Russell jasno mówił, że zwycięstwo nie przyszło łatwo. Zwrócił uwagę zarówno na problemy przy starcie, jak i na zachowanie samochodu w walce koło w koło, gdy jazda z przodu nie dawała pełnego spokoju:

Czuję się niesamowicie. Na początku to była piekielnie trudna walka. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Ustawiłem się na polach startowych, zobaczyłem, że poziom baterii jest praktycznie pusty, źle ruszyłem i potem oczywiście miałem bardzo ciasne pojedynki z Charlesem, więc naprawdę cieszyłem się, gdy zobaczyłem metę. Szczerze mówiąc, ogromne podziękowania dla całego zespołu, bo długo czekaliśmy na samochód, który da nam takie możliwości, i nie mogliśmy zacząć w lepszy sposób. Podejrzewaliśmy, że to będzie efekt jo-jo, bo gdy tylko ktoś z nas znalazł się z przodu, bardzo trudno było się obronić. W tym trybie prostych tracimy sporo z przodu auta, więc w zakrętach pojawia się podsterowność. Bywało nerwowo, ale dojechałem w jednym kawałku i bardzo się cieszę z wyniku 1-2.

Mercedes dostał sygnał, na który czekał

Dla Mercedesa taki wynik na otwarcie sezonu ma znaczenie większe niż same punkty. Russell nie mówił o przypadku ani o sprzyjającym zbiegu okoliczności, tylko o samochodzie, który wreszcie pozwolił walczyć na czele. W Formule 1 właśnie takie otwarcia weekendów budują wiarę, że mocna sobota nie musi kończyć się rozczarowaniem w niedzielę.

Dublet Mercedesa przed oboma Ferrari sprawił, że inauguracja sezonu od razu nabrała ciężaru sportowego. Russell wygrał po walce, Antonelli dołożył drugie miejsce, a Leclerc po agresywnym początku musiał uznać wyższość obu kierowców Srebrnych Strzał. W Melbourne Mercedes nie tylko był szybki, ale też lepiej rozegrał kluczowy moment wyścigu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl