Na Nürburgringu niewiele brakowało do bardzo poważnego wypadku. Alexander Hardt dostał karę po tym, jak po awarii silnika nie odszedł od swojego Porsche w bezpieczne miejsce, a chwilę później w rozbite auto z dużą prędkością uderzyło Porsche zespołu WS Racing „Girls Only”.
Dla ekipy WS Racing najgorszy okazał się nie sam kontakt, lecz jego skutek techniczny. Porsche z numerem 146 ma pęknięte podwozie, więc samochodu nie da się naprawić przed wyścigiem 24h Nürburgring. To oznacza wycofanie auta, choć Janina Schall została przez sędziów oczyszczona z winy.
Kara dla kierowcy, który został przy dymiącym Porsche
Alexander Hardt prowadził Porsche 911 Cup zespołu Black Falcon z numerem 900. Po awarii silnika samochód znalazł się w żwirowej pułapce i zaczął się tlić. Zamiast natychmiast odejść do wskazanej, zabezpieczonej strefy, kierowca został przy aucie i sygnalizował problem porządkowym.
Za to zachowanie Hardt otrzymał karę 300 euro (ok. 1276 zł). Sędziowie uznali, że naruszył art. 13.9 regulaminu torowego DMSB, który wymaga od kierowcy szybkiego przejścia w bezpieczne miejsce po opuszczeniu samochodu. W realiach Nürburgringu nie jest to papierowy przepis, tylko różnica między nerwowym incydentem a katastrofą.
Janina Schall wjechała w miejsce zdarzenia z dużą prędkością
Do żwirowej pułapki zbliżała się Janina Schall w Porsche WS Racing „Girls Only” z numerem 146. Hardt ruszył jeszcze w stronę swojego auta, gdy drugi samochód nadjechał z dużą prędkością. Z zewnątrz wyglądało to jak sytuacja, która aż prosi się o karę dla kolejnego kierowcy. Sędziowie przeanalizowali nagrania i nie dopatrzyli się błędu po stronie Schall. Ich zdaniem kobieta nie miała realnej możliwości uniknięcia uderzenia w unieruchomione Porsche. Incydent sklasyfikowano więc jako zdarzenie wyścigowe. Sędziowie opisali decyzję wprost:
Po szczegółowej analizie materiału wideo, który pokazał, że kierowczyni samochodu numer 146 nie miała szans zapobiec kolizji, sędziowie zdecydowali o braku dalszych działań i uznali zderzenie za incydent wyścigowy.
„Girls Only” kończy udział przez uszkodzone podwozie
Największą sportową cenę zapłacił zespół WS Racing. Uderzenie było tak mocne, że w podwoziu samochodu pojawiło się pęknięcie. Przy takiej usterce nie chodzi już o wymianę zderzaka i szybkie klepanie blach w garażu. Szef zespołu Matthias Möller potwierdził, że Porsche nie wróci do rywalizacji. Podkreślił też, że winy nie ponosi Janina Schall. Dla kobiecego projektu „Girls Only” to wyjątkowo gorzki koniec, bo samochód odpada nie przez błąd swojej kierowczyni, lecz przez efekt zdarzenia, którego nie dało się uniknąć.
Na Nürburgringu zmienił się sposób karania
Ten incydent pokazuje też nową procedurę podejmowania decyzji podczas 24h Nürburgring. W tym roku werdykty wydają sędziowie, a nie sam dyrektor wyścigu. Zmiana ma odciążyć Waltera Hornunga i przyspieszyć rozstrzyganie spornych sytuacji. Wcześniej kary potrafiły przychodzić z dużym opóźnieniem.
Najgłośniejszym przykładem był przypadek „Grello” z ubiegłego roku, gdy kara dla Kevina Estre po kontakcie z dublowanym Astonem Martinem Vantage AMR GT4 Rolfa Scheibnera pojawiła się dopiero po kilku godzinach. Teraz system ma działać bliżej standardów znanych z serii objętych strukturami FIA.
Najważniejszy wniosek jest prosty: po wyjściu z auta trzeba znikać
Regulamin w takich sytuacjach nie zostawia dużego pola do interpretacji. Kierowca po opuszczeniu samochodu ma iść tam, gdzie kierują go służby zabezpieczenia toru. Nawet jeśli auto dymi, stoi w złym miejscu albo wydaje się, że trzeba jeszcze pomóc porządkowym, priorytetem jest własne bezpieczeństwo.
Na Nürburgringu margines błędu jest szczególnie mały. Różnice prędkości, ograniczona widoczność i naturalny chaos po awarii sprawiają, że stojący samochód w żwirowej pułapce natychmiast staje się zagrożeniem. Tym razem skończyło się na karze, zniszczonym Porsche i wycofaniu zespołu, ale scenariusz mógł być znacznie gorszy.






