Nyck de Vries wygrał pierwszy wyścig Formuły E w Monako i przerwał czteroletnie oczekiwanie na zwycięstwo w tej serii. Największy dramat rozegrał się jednak za jego plecami, bo Dan Ticktum dojechał trzeci, ale po karze spadł na 12. miejsce.
Monako ponownie przypomniało, że w wyścigach ulicznych jedno zamknięcie drzwi może kosztować więcej niż cały wcześniejszy wysiłek. Ticktum bronił trzeciej pozycji przed Antonio Felixem da Costą, gdy na dwa okrążenia przed końcem doszło do kontaktu po wyjeździe z tunelu. Jaguar da Costy odniósł poważne uszkodzenia, a Portugalczyk zatrzymał się w sekcji Swimming Pool.
De Vries wykorzystał strategię i Attack Mode
Nyck de Vries nie objął prowadzenia od razu. Startował z pierwszego rzędu, ale po pierwszym zakręcie to zdobywca pole position, Dan Ticktum, utrzymał się na czele. Na ciasnym torze w Monte Carlo kierowca Mahindry musiał więc poczekać na moment, w którym strategia zacznie pracować na jego korzyść. Kluczowy okazał się postój na 14. okrążeniu. De Vries wykonał podcięcie na Ticktumie, a potem użył swojego jedynego Attack Mode, by wyprzedzić Antonio Felixa da Costę i przejąć prowadzenie.
Da Costa nie miał już wtedy równie skutecznej odpowiedzi, bo swój Attack Mode wykorzystał wcześniej podczas przebijania się przez stawkę. Od tego momentu de Vries kontrolował tempo i energię. Dla Holendra było to pierwsze zwycięstwo w Formule E od czterech lat, a dla Mahindry wynik, który ma znacznie większe znaczenie niż zwykły dobry finisz w punktach.
Ticktum miał podium w rękach, ale kara zmieniła wszystko
Dan Ticktum przeciął linię mety jako trzeci, lecz sędziowie uznali, że jego manewr obronny przeciwko da Coście doprowadził do kolizji. Kierowca Cupra Kiro otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, ale ponieważ wyścig już się zakończył, zamieniono ją na 33 sekundy doliczone do wyniku. Ta decyzja wyrzuciła Ticktuma z podium aż na 12. miejsce.
Największym beneficjentem zamieszania został jego zespołowy partner Pepe Martí, który awansował na trzecą pozycję i zaliczył swoje pierwsze podium w Formule E.
Evans drugi i nowy lider klasyfikacji
Drugie miejsce zajął Mitch Evans z Jaguara. Ten wynik dał mu prowadzenie w klasyfikacji kierowców, co przy chaosie za jego plecami było dla Jaguara najważniejszą częścią dnia. Evans nie wygrał, ale w kontekście walki o mistrzostwo zrobił dokładnie to, czego potrzebował. Za Martíego finiszował Felipe Drugovich, który skorzystał na czystym przejeździe i awansował na czwarte miejsce dla Andrettiego. Dalej znaleźli się Sébastien Buemi i Joel Eriksson z Envision, a czołową ósemkę uzupełnili Taylor Barnard oraz Max Günther z DS Penske.
Porsche i mistrzowie też mieli problemy
Wyścig fatalnie ułożył się dla Porsche. Nico Müller uderzył w tył samochodu Pascala Wehrleina na 12. okrążeniu. Szwajcar uszkodził przednie skrzydło, a Niemiec przebił prawą tylną oponę i po postoju nie był już w stanie wrócić do walki o czołowe lokaty.
Broniący tytułu Oliver Rowland również stracił szansę na solidny wynik po przebiciu opony na 14. okrążeniu. Jeszcze wcześniej z rywalizacji odpadł Jake Dennis, który został wyeliminowany po kontakcie z Nickiem Cassidym na 4. okrążeniu. Cassidy otrzymał za ten incydent 10 sekund kary.
Wyniki pierwszego wyścigu Formuły E w Monako
- 1. Nyck de Vries – Mahindra
- 2. Mitch Evans – Jaguar
- 3. Josep Martí – Porsche
- 4. Felipe Drugovich – Porsche
- 5. Sébastien Buemi – Jaguar
- 6. Joel Eriksson – Jaguar
- 7. Taylor Barnard – DS
- 8. Max Günther – DS
- 9. Nico Müller – Porsche
- 10. Lucas di Grassi – Lola
Nick Cassidy zakończył wyścig na 11. miejscu, a ukarany Dan Ticktum spadł na 12. pozycję. Antonio Felix da Costa i Jake Dennis nie zostali sklasyfikowani po kolizjach, które mocno wpłynęły na obraz rywalizacji.






