⏱️ 3 min.

Perez znów kpi z F1 nawiązując do Mario Kart. Narzeka na brak… grzybków

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

16-03-2026 22:03
Sergio Perez Williams 2026 F1

Sergio Perez ponownie porównał wyścigi Formuły 1 w sezonie 2026 do Mario Kart. Kierowca Cadillaca zażartował przez radio podczas Grand Prix Chin, a przy okazji wrócił do krytyki nowych zasad, które jego zdaniem zbyt mocno opierają walkę na przyciskach i chwilowych zastrzykach energii.

Perez ukończył wyścig w Chinach na 15. miejscu. Meksykanin trafił do Cadillaca wraz z wejściem amerykańskiego zespołu do mistrzostw jako 11. ekipy w stawce w sezonie 2026.

Żart przez radio, ale temat jest poważny

Podczas chińskiego weekendu Perez rzucił przez radio komunikat, który szybko stał się kolejnym komentarzem do nowych przepisów. Kierowca nie ukrywał, że znów widzi w obecnym ściganiu klimat starej gry zręcznościowej, a nie czystej walki koło w koło.

Potrzebuję teraz grzybka. Zniknął. Nie wiem, co się stało.

To nie był jednorazowy żart rzucony pod wpływem chwili. Perez już wcześniej mówił, że Overtake Mode i używanie przycisku dodatkowego wsparcia sprawiają, iż wyprzedzanie wygląda sztucznie i przypomina bardziej mechanikę gry niż klasyczne ściganie.

Perez krytykuje widowisko po nowych zmianach

Po otwarciu sezonu w Australii kierowca Cadillaca ocenił, że takie ściganie wypada nienaturalnie. W jego opinii kierowca nadal może zrobić różnicę, ale znaczenie samego prowadzenia auta zostało ograniczone przez to, jak mocno walka zależy od zarządzania dodatkowymi funkcjami.

Sergio Perez powiedział mediom w Szanghaju:

Szczerze mówiąc, odebrałem to jako bardzo sztuczne. Wszystko sprowadza się do przycisku. Wyprzedzasz, a potem sam zostajesz wyprzedzony. Tak, trochę w stylu Mario Kart. Ostatecznie kierowca nadal może robić różnicę, ale to wszystko się zmienia. To bardzo wczesny etap tych przepisów i potrzeba czasu. Ale to, co zobaczyliśmy w Melbourne, mówię jako kibic, po prostu mi się nie podobało.

Krytyczne porównania nie padły wyłącznie z ust Pereza. Charles Leclerc także odwołał się do Mario Kart w komunikacji radiowej w Australii, a Oliver Bearman przyznał, że nowe realia faktycznie dają nieco takie odczucia. Brzmi zabawnie, ale dla F1 to już mniej zabawny sygnał.

Agresja i oszczędzanie energii

Bearman zwracał uwagę, że nowy układ wymusza jednocześnie agresję i oszczędzanie energii. Kierowca Haasa tłumaczył, że chwilę można wyglądać jak zawodnik z innej ligi, ale zaraz potem trzeba odbudować zapas baterii, bo inaczej kolejna prosta staje się problemem. Oliver Bearman powiedział:

To było tak, jakbym ja był w F1, a wszyscy inni w F2. Ale potem oczywiście musisz znowu doładować baterię, bo inaczej jesteś martwy na kolejnej prostej. Trzeba myśleć o bardzo wielu rzeczach, co jest skomplikowane, ale skoro skończyłem na siódmym miejscu, to jestem zadowolony, nawet jeśli samochód nie był w ten weekend najbardziej przyjemny w prowadzeniu.

Nowe przepisy są jeszcze na początku swojej drogi i właśnie dlatego podobne opinie mogą mieć znaczenie. Jeśli kolejni kierowcy będą mówić o wyścigach jak o zabawie z „grzybkiem”, to dyskusja o jakości widowiska dopiero się rozkręci.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl