Red Bull po Japonii szuka tempa. Mekies wskazał cel

Red Bull zakończył Grand Prix Japonii z dorobkiem zaledwie czterech punktów. To kolejny sygnał, że czołówka uceika. Laurent Mekies przyznał po wyścigu, że zespół musi skupić się na zmniejszeniu straty do rywali, bo źródło problemów nie leży w jednym miejscu. Przerwa między rundami ma dać ekipie czas na głęboką analizę i przygotowanie poprawek.
Tylko ósme miejsce Verstappena i pustka po drugiej stronie garażu
W Japonii Max Verstappen finiszował ósmy, a Isack Hadjar był dopiero 12. To oznacza, że Red Bull zdobył tylko cztery punkty i po trzech rundach nadal nie ma wyniku lepszego niż szóste miejsce z Australii. Jeszcze przed jazdami na Suzuce Hadjar ocenił, że Red Bull jest obecnie czwartym albo piątym najszybszym zespołem. Wynik z wyścigu tylko wzmocnił ten obraz, bo przed kierowcami Red Bulla znaleźli się Mercedes, McLaren, Ferrari oraz Pierre Gasly w Alpine.
Mekies: problem nie sprowadza się do jednego elementu
Laurent Mekies podkreślił po wyścigu, że najważniejsze było ukończenie pełnego dystansu przez oba samochody. Dzięki temu zespół zebrał więcej danych i lepiej poznał obecne ograniczenia auta. Zapowiedź szefa zespołu była konkretna:
Nauczyliśmy się znacznie więcej o tym, gdzie leżą obecne ograniczenia naszego samochodu. Ważne było dla nas uczestnictwo w tych walkach i to, by Max i Isack przejechali cały dystans, żebyśmy mogli dalej zbierać dane. Oczywiście mamy dużo pracy i teraz mamy kilka tygodni, by spróbować znaleźć rozwiązania tych ograniczeń. W tej chwili najważniejsze jest pracować nad stratą osiągów do kierowców przed nami. Nie ma jednego obszaru, który można wskazać jako przyczynę naszych trudności, więc musimy pracować nad wszystkim. Teraz to boli, ale mam pełne zaufanie do zespołu.
To ważna deklaracja, bo pokazuje, że Red Bull nie szuka jednego wygodnego winowajcy.
Dane dają nadzieję, ale nie rozwiązują sprawy
W tym sezonie Red Bull korzysta z własnej jednostki napędowej i miał już problemy z niezawodnością. Hadjar odpadł w inauguracyjnym wyścigu w Melbourne, a Verstappen nie dojechał do mety w Chinach, przy czym obaj kierowcy mierzyli się też z kłopotami podczas sesji treningowych. Z drugiej strony w samochodzie widać pewien ukryty potencjał. Hadjar zakwalifikował się w Australii na trzecim miejscu, więc tempo istnieje, ale zespół nie potrafi jeszcze regularnie go wydobywać.
Przerwa ma pomóc przed Miami
Verstappen w Japonii utknął za Gaslym, ale nie był jedynym kierowcą z takim problemem, bo George Russell także momentami miał trudności z wyprzedzaniem. To zostawia Red Bullowi cień nadziei, że samochód ma pewne dobre cechy, tylko trzeba je lepiej wydobyć. Mekies zapowiedział, że w czasie przerwy zespół dokładnie przeanalizuje dane i przeniesie wnioski do symulatora. Red Bull nie obiecuje pełnego rozwiązania problemów już przy następnym starcie, ale chce wykorzystać najbliższe tygodnie, by ruszyć do przodu i przywieźć poprawki do Miami.
W Formule 1 kilka tygodni bez ścigania potrafi znaczyć bardzo dużo, bo to właśnie wtedy zespoły porządkują dane i sprawdzają, czy ich kierunek rozwoju ma sens.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”



