⏱️ 3 min.

Russell wierzy, że prawdopodobnie wygrałby w Japonii, gdyby nie pech

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

29-03-2026 10:03
F1 GP Japonii, George Russell

George Russell zakończył Grand Prix Japonii na czwartym miejscu, choć po wyścigu nie ukrywał, że układ zdarzeń odebrał mu realną szansę na zwycięstwo. Kierowca Mercedesa wskazał przede wszystkim na pechowy moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa, który pojawił się zaledwie okrążenie po jego pit stopie.

Russell i Kimi Antonelli źle wystartowali, przez co obaj kierowcy Mercedesa stracili pozycje już na początku rywalizacji. Brytyjczyk odrobił jednak straty w kolejnych okrążeniach i włączył się do walki o prowadzenie, naciskając Oscara Piastriego. Choć atak na kierowcę McLarena nie przyniósł skutku, Russell utrzymał się na drugim miejscu do momentu wizyty w alei serwisowej. Po postoju wrócił na tor jako piąty i właśnie wtedy sytuacja odwróciła się przeciwko niemu.

Samochód bezpieczeństwa zmienił układ wyścigu

Chwilę po pit stopie Russella doszło do kraksy Olliego Bearmana z Haasa, a na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. To otworzyło drzwi Antonellemu, który jechał wtedy prowizorycznie na prowadzeniu i jeszcze nie zjeżdżał do boksu. Włoch wykorzystał neutralizację idealnie, zaliczył postój i wrócił na tor na pierwszym miejscu. Później kontrolował tempo, sięgnął po drugie zwycięstwo z rzędu i został nowym liderem klasyfikacji kierowców.

Dla Russella był to moment, w którym wyścig zaczął się rozsypywać kawałek po kawałku. Przez radio było słychać jego frustrację, a po finiszu przyznał, że jedno okrążenie różnicy mogło całkowicie zmienić wynik niedzielnej rywalizacji. Russell powiedział:

Gdyby różnica wyniosła jedno okrążenie, to prawdopodobnie byłoby z tego zwycięstwo. To jest frustrujące. Wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle. Obaj mieliśmy słabe starty, potem doszedł moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. Przy restarcie dostałem ograniczenie harvest limit, więc nie mogłem doładować baterii. Nie miałem energii na wznowienie i Lewis mnie wyprzedził. Później miałem kolejny problem z baterią, gdy wyprzedzał mnie Charles. Gdyby wszystko wydarzyło się jedno okrążenie później, rozmawialibyśmy pewnie o zupełnie innym wyniku.

Problemy po restarcie dobiły wynik

Po wznowieniu rywalizacji Russell spadł na czwarte miejsce, gdy wyprzedził go Lewis Hamilton w Ferrari. Niedługo później Mercedes kierowcy Russella ponownie stracił impet, a Brytyjczyk oddał pozycję także Charlesowi Leclercowi. Później Russell i Leclerc jeszcze minęli Hamiltona, ale walka o podium nie zakończyła się sukcesem kierowcy Mercedesa. Mimo prób odebrania trzeciego miejsca Monakijczykowi, Russell dojechał do mety jako czwarty.

Mercedes miał mocny wynik, ale nie pełną zdobycz

Z perspektywy zespołu ten wyścig miał dwa zupełnie różne oblicza. Antonelli wygrał i przejął prowadzenie w mistrzostwach, a Russell został z poczuciem, że miał tempo na więcej, lecz złożyło się przeciw niemu zbyt wiele drobiazgów naraz. Takie wyścigi bolą najbardziej, bo nie chodzi w nich o brak prędkości, tylko o to, że sport potrafi policzyć wszystko bez litości. Przed kolejną rundą w Miami Russell traci do Antonellego dziewięć punktów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl