George Russell otrzymał 5 sekund kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Dla kierowcy Mercedesa może to być błąd bez większych konsekwencji, bo przewaga nad Isackiem Hadjarem po ogłoszeniu decyzji dawała mu wyraźny bufor bezpieczeństwa.
Kara, która boli mniej, gdy działa stoper
W Formule 1 kara czasowa za przekroczenie prędkości w alei serwisowej jest jedną z bardziej jednoznacznych sankcji. Kierowca przekracza limit, sędziowie doliczają czas, a finalny wynik zależy już od tego, ile przewagi udało się utrzymać na torze. W przypadku Russella kluczowy był nie sam wymiar kary, lecz kontekst wyścigowy. Niedługo po ogłoszeniu werdyktu kierowca Mercedesa miał ponad 10 sekund przewagi nad jadącym za nim Hadjarem, który znajdował się na ósmym miejscu.
Dokładnie taką samą karę otrzymał Lewis Hamilton. Przy czym sytuacja George’a jest bardziej skomplikowana. Stewardzi potwierdzili przekroczenie białej linii na starcie, ale jeszcze nie ogłosili nałożenia kary. Trzecim kierowcą, który przekroczył prędkość w alei serwisowej był Pierre Gasly, do czasu którego sędziowie postanowili doliczyć dodatkowe 5 sekund.
Mercedes mógł odetchnąć, ale margines błędu się skurczył
Pięć sekund kary oznaczało, że Russell nie mógł już traktować sytuacji jako w pełni kontrolowanej. Każdy błąd, strata tempa albo neutralizacja mogły sprawić, że przewaga zaczęłaby topnieć szybciej, niż życzyłby sobie tego zespół Mercedesa.






