Sergio Pérez: „Nikt nie przetrwa u boku Verstappena w Red Bullu”

Sergio Pérez po roku przerwy w Formule 1 wraca z mocnym komentarzem o realiach pracy w Red Bull Racing. Meksykanin stwierdził, że żaden kierowca – nawet Lewis Hamilton czy Charles Leclerc – nie byłby w stanie przetrwać u boku Maxa Verstappena w tej ekipie. Jego słowa nie są czystą frustracją, ale odbiciem twardych statystyk, które pokazują, jak bezlitosne potrafi być środowisko mistrzowskiego zespołu.
Trudne cztery lata z Verstappenem
Pérez dołączył do Red Bulla w 2021 roku, stając się partnerem Verstappena po latach jazdy dla Racing Point. W ciągu czterech sezonów zdobył pięć zwycięstw Grand Prix i odegrał kluczową rolę w sukcesach zespołu, w tym w dramatycznym finale sezonu 2021, kiedy pomógł Holendrowi pokonać Lewisa Hamiltona w walce o tytuł. Jednak jego kariera w Red Bullu zakończyła się w cieniu problemów z prowadzeniem nieprzewidywalnego modelu RB20.
Mimo że w czerwcu 2024 roku podpisał nowy, dwuletni kontrakt, jego przyszłość od początku wydawała się niepewna. Wyniki w pierwszej połowie sezonu były fatalne – Pérez nie potrafił nawet awansować do Q3, a kulminacją kryzysu był wypadek już na okrążeniu rozgrzewkowym w kwalifikacjach na Silverstone. Mimo spekulacji o przedwczesnym rozstaniu, Meksykanin utrzymał fotel do końca roku. Po sezonie jednak plotki stały się faktem – po nieudanym Grand Prix Abu Zabi 2024 Red Bull ogłosił jego odejście.
Red Bull bez Péreza – i bez wyników
Na sezon 2025 zespół powierzył miejsce Liamowi Lawsonowi, a następnie Yukiemu Tsunodzie. W teorii zarówno jeden, jak i drugi, mieli wnieść świeżość i energię. W praktyce – obaj kierowcy kompletnie zawiedli. Lawson, mimo imponujących występów w Racing Bulls w latach 2023–2024, nie zdobył ani jednego punktu w dwóch pierwszych wyścigach i szybko został zdegradowany. Tsunoda, który zajął jego miejsce, również nie błyszczał – po 20 rundach sezonu duet Lawson–Tsunoda zgromadził zaledwie 25 punktów. Dla porównania, Pérez w swoim najgorszym roku, 2024, zdobył 150 punktów i trzykrotnie stawał na podium. Różnica mówi sama za siebie – to właśnie te liczby sprawiły, że Meksykanin zyskał po roku przerwy pewien rodzaj uznania.
„Nikt nie przetrwa u boku Maxa”
Jak stwierdził sam Pérez w rozmowie ze Sky Sports F1, presja w Red Bullu jest czymś, czego „z zewnątrz nie da się zrozumieć”:
Myślę, że ludzie spoza zespołu nie rozumieją, jak trudne to miejsce. Gdy tylko podpisałem umowę o odejściu z Red Bulla, pomyślałem: biedny ten, kto przyjdzie po mnie. To bardzo trudne środowisko dla kierowcy. Bycie obok Maxa jest trudne samo w sobie, ale bycie obok Maxa w Red Bullu to zupełnie inna historia. To wyjątkowy styl jazdy, do którego trzeba się nieustannie dostosowywać. Nie ma kierowcy, który przetrwa w tych warunkach – nieważne, czy to Hamilton, czy Leclerc, każdy miałby ogromne problemy.
To mocne słowa, ale poparte faktami – Pérez i Daniel Ricciardo są jedynymi kierowcami, którzy wytrzymali u boku Verstappena dłużej niż dwa sezony.
Lawson i Tsunoda na krawędzi
Niepowodzenia duetu Red Bulla w 2025 roku sprawiły, że obaj kierowcy znaleźli się pod ścianą. Przy czterech wyścigach do końca sezonu ich przyszłość w F1 jest niepewna. Głównym kandydatem do zajęcia miejsca obok Verstappena w 2026 roku jest francuski talent Isack Hadjar, który w barwach Racing Bulls zadebiutował z przytupem – zajął szóste miejsce w Monako i wywalczył podium w Zandvoort.
Nowe rozdanie od 2026 roku
Sezon 2026 ma przynieść zupełnie nowe regulacje techniczne, co może zmienić układ sił w stawce. Nowe przepisy dotyczące podwozi i aerodynamiki sprawią, że każdy zespół rozpocznie rywalizację od zera. To daje Hadjarowi, a także innym zawodnikom, szansę na start w bardziej wyrównanych warunkach. Tymczasem sam Pérez przygotowuje się do powrotu do stawki – tym razem w barwach nowego zespołu Cadillac F1, który zadebiutuje w 2026 roku.
Partnerem Meksykanina będzie Valtteri Bottas, a duet ma na koncie łącznie ponad 500 startów w Grand Prix. Aby przygotować zespół do rywalizacji, Cadillac już przeprowadzał symulacje weekendów wyścigowych, testując procesy logistyczne i komunikacyjne. Jeszcze w tym roku Pérez ma zasiąść za kierownicą Ferrari z 2023 roku podczas dwudniowych testów w Imoli – będzie to jego pierwsze spotkanie z bolidem F1 od grudnia 2024 roku.
Pérez – niedoceniony żołnierz Red Bulla
Choć wielu fanów zapamięta Péreza przez pryzmat jego słabszych weekendów, to statystyki jasno pokazują, że był jednym z najbardziej solidnych partnerów Verstappena w historii Red Bulla. Pomagał zdobywać tytuły, wygrywał wyścigi i wielokrotnie ratował punkty w trudnych sytuacjach. Dziś, po roku przerwy, jego słowa o „niemożliwości przetrwania u boku Maxa” brzmią nie jak wymówka, lecz jak chłodna diagnoza systemu, w którym tylko jeden kierowca może błyszczeć.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Ferrari szykuje ostrzejsze Purosangue. V12 zostaje, a zawieszenie ma dostać wyraźny szlif

Subaru WRX Club Spec Evo wraca do korzeni. Jest wielkie skrzydło, manual i tylko 75 sztuk

Rivian R2 z przecieku. Na start 57 990 dolarów, tańsze wersje później

Nowe Audi A6L ma wymiary niemal A8. To propozycja dla Chin



