Sergio Perez czuje różnicę. W Cadillacu jego głos waży więcej niż w Red Bullu

Sergio Perez przyznał, że w zespole Cadillac jego opinie techniczne są dziś odbierane znacznie lepiej niż w końcówce pobytu w Red Bullu. Meksykanin wrócił do Formuły 1 po rocznej przerwie i wszedł do projektu, który dopiero buduje fundamenty pod dalszy rozwój. Debiut ekipy w Melbourne okazał się jednak trudny i pokazał, jak długa droga jeszcze przed nowym zespołem.
Ostatnie miesiące Pereza w Red Bullu były dla niego wyczerpujące nie tylko sportowo, ale też mentalnie. Kierowca uznał, że po odejściu z ekipy naprawdę potrzebował przerwy, a sezon 2025 spędzony poza stawką tylko utwierdził go w tej ocenie. Powrót nastąpił w barwach Cadillaca, czyli najnowszego zespołu w stawce F1 na sezon 2026. Perez trafił tam razem z Valtterim Bottasem, a duet doświadczonych kierowców od początku miał pomóc ekipie w uporządkowaniu pracy nad samochodem i codziennym funkcjonowaniem zespołu.
Perez: rozwój auta idzie we wspólnym kierunku
Perez ocenił, że w nowym otoczeniu wyraźnie lepiej widzi związek między swoim feedbackiem a kierunkiem rozwoju samochodu. Właśnie to ma być dla niego największą różnicą względem końcówki współpracy z Red Bullem, gdzie balans sił i punkt odniesienia przy Maxie Verstappenie były dla niego wyjątkowo trudne. Perez powiedział:
Zdecydowanie widzę sposób, w jaki rozwijany jest samochód, i to, że wszyscy pchamy ten projekt w tym samym kierunku. To oczywiście pomaga. Czuję też, że mój feedback jest zdecydowanie bardziej doceniany.
To istotna deklaracja, bo Cadillac nie walczy dziś o podia, lecz o zbudowanie sensownej bazy technicznej. W takim układzie kierowca nie jest tylko wykonawcą planu na weekend, ale jednym z narzędzi rozwoju projektu, a w nowej ekipie to bywa ważniejsze niż przebłyski w kwalifikacjach.
Cadillac postawił na doświadczenie
Szef zespołu Cadillac F1, Dan Towriss, otwarcie podkreślił, że doświadczenie było kluczowe przy wyborze kierowców. Według niego Perez bardzo konkretnie pokazał, co oznacza obecność zawodnika, który potrafi przeprowadzić zespół przez pierwszoroczne problemy, zachować spokój i wskazać kierunek rozwoju. Towriss zwrócił też uwagę, że podobną wartość wnosi Bottas, choć każdy z kierowców daje zespołowi coś trochę innego.
W obu przypadkach chodzi jednak o praktyczną wiedzę z padoku, umiejętność pracy z coraz bardziej złożonymi samochodami i cierpliwość, której debiutujące ekipy zwykle potrzebują bardziej niż głośnych sloganów. Cadillac miał już zobaczyć korzyści z takiego wyboru podczas testów w Barcelonie i Bahrajnie. Zespół przechodził przez typowe problemy nowej konstrukcji, a kierowcy mieli pomagać w porządkowaniu pracy zamiast dokładać chaosu, bo tego w debiutanckim projekcie i tak zwykle nie brakuje.
Melbourne szybko sprowadziło oczekiwania na ziemię
Pierwszy weekend wyścigowy Cadillaca w Formule 1 nie dał jednak powodów do hurraoptymizmu. Samochody MAC-26 były najwolniejsze w kwalifikacjach, a wyścig tylko uwypuklił, że zespół jest jeszcze na wczesnym etapie dojrzewania. Bottas wycofał się z rywalizacji wcześnie z powodu problemu z układem paliwowym, po wcześniejszych kłopotach z kierownicą.
Perez dojechał do mety na 16. miejscu jako ostatni sklasyfikowany kierowca i stracił trzy okrążenia do czołówki. To nie przekreśla sensu postawienia na dwóch weteranów, bo właśnie w takich momentach doświadczenie ma największą wartość. Nowy zespół potrzebuje dziś nie tyle fajerwerków, ile chłodnej diagnozy, cierpliwości i ludzi, którzy wiedzą, jak nie pogubić się w pierwszym sezonie.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



