Świstak rozbił weekend Albona. Williams nie zdążył z naprawą

Patrycja Miętus - redaktor
Patrycja Miętus

Alex Albon nie wystartuje w kwalifikacjach do sprintu przed Grand Prix Kanady. Kierowca Williamsa uderzył w świstaka podczas jedynego treningu, a późniejszy wypadek uszkodził FW48 znacznie poważniej, niż zespół początkowo zakładał.

Williams musiał zmierzyć się nie tylko z naprawą zawieszenia i elementów aerodynamicznych. W samochodzie Albona konieczna okazała się także wymiana skrzyni biegów oraz jednostki napędowej. To przesądziło sprawę, bo przy sprinterskim formacie weekendu czas na odbudowę auta jest bezlitośnie krótki.

Jeden trening, jeden świstak i bardzo kosztowny skutek

Do zdarzenia doszło na wyjściu z zakrętu nr 7 podczas pierwszej i jedynej sesji treningowej w Montrealu. Albon potrącił świstaka, po czym uderzył w bandę. Williams zakończył jazdę z uszkodzeniami po prawej stronie i z tyłu auta. Zespół potwierdził później, że Albon nie wyjedzie w kwalifikacjach do sprintu. Naprawy nie udało się zakończyć przed sesją, bo skala uszkodzeń była większa od pierwszych ocen. Williams zapowiedział, że wykorzysta dane z garażu Carlosa Sainza, aby przygotować się do sobotnich jazd.

Vowles: uszkodzenia były rozległe

Szef Williamsa James Vowles opisał sytuację w rozmowie ze Sky Sports F1. Według niego kontakt ze zwierzęciem doprowadził do poważnych konsekwencji dla auta. Uszkodzone mogły zostać m.in. przedni narożnik, tylny narożnik, podłoga, przednie skrzydło i elementy zawieszenia.

Vowles przyznał też, że Albon miał powody do frustracji. Kierowca był szybki, wypadał dobrze na tle Carlosa Sainza i szczególnie potrzebował tej sesji. W sprinterskim weekendzie kierowcy mają tylko 60 minut treningu, więc strata ponad połowy jazdy boli bardziej niż zwykle.

Wątek świstaka miał też gorzko-komiczny ciąg dalszy. Vowles żartował, że Albon po powrocie do garażu martwił się o reakcję swojej mamy, która może uznać, że powinien teraz zapłacić za adopcję rodziny świstaków. F1 bywa brutalna, ale czasem scenariusz pisze natura.

Williams został bez marginesu błędu

Albon zakończył FP1 z 14. czasem, a Sainz był 15. To nie były wyniki z czołówki, ale tempo Albona przed wypadkiem dawało zespołowi więcej optymizmu niż sama tabela. Problem polega na tym, że po utracie kwalifikacji do sprintu jego weekend staje się znacznie trudniejszy. Kierowca Williamsa będzie miał ograniczoną liczbę przejechanych okrążeń przed kolejnymi sesjami. W Montrealu to szczególnie niewygodne, bo tor wymaga zaufania do hamowania i szybkiego łapania rytmu. Przy ścianach stojących blisko asfaltu pewność kierowcy ma realną wartość.

Sprinterski format nie wybacza takich strat

Grand Prix Kanady jest trzecim weekendem sprinterskim sezonu. Taki układ mocno ogranicza czas na korekty ustawień i testowanie samochodu. Dla kierowcy, który traci trening oraz kwalifikacje do sprintu, każdy kolejny wyjazd na tor zaczyna się od nadrabiania zaległości. Dla Williamsa to także problem organizacyjny.

Wymiana skrzyni biegów i jednostki napędowej oznacza poważną pracę mechaników, a jednocześnie konieczność zachowania pełnej gotowości na resztę weekendu. Zespół nie stracił całego Grand Prix, ale początek w Montrealu trudno nazwać jakkolwiek inaczej niż pechem.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl