Szef Mercedesa-AMG skomentował DSQ Verstappena jako rozczarowujące

Max Verstappen, Jules Gounon i Daniel Juncadella zdominowali sobotni wyścig NLS na Nordschleife, lecz zwycięstwo zostało im odebrane już po mecie. Mercedes przyznał, że dyskwalifikacja po naruszeniu limitu kompletów opon była bolesna, tym bardziej że załoga samochodu #3 kontrolowała przebieg rywalizacji od startu do końca.
Powód dyskwalifikacji był bardzo konkretny. Zespół użył siedmiu kompletów opon, choć regulamin pozwalał na sześć, a pomyłka miała się wydarzyć podczas intensywnych ćwiczeń pit stopów w kwalifikacjach. Szef Mercedes-AMG Stefan Wendl nie ukrywał rozczarowania. Przyznał, że ekipa najpierw cieszyła się z domniemanego zwycięstwa, a później musiała zmierzyć się z konsekwencjami własnego błędu organizacyjnego:
Weekend NLS na długo pozostanie w naszej pamięci: oglądaliśmy czyste ściganie na torze, przeżyliśmy wyjątkowy dzień pod względem atmosfery i początkowo cieszyliśmy się z rzekomego zwycięstwa. Tym większe było rozczarowanie, gdy zorientowaliśmy się, że rano popełniliśmy błąd za kulisami, a organizatorzy musieli zdyskwalifikować zwycięski samochód. To boli i wszyscy zaangażowani są naturalnie bardzo rozczarowani. To po raz kolejny pokazuje, że na Nordschleife można wygrać tylko wtedy, gdy wszystko zagra jednocześnie.
Jedno przewinienie, pełna zmiana wyniku
Po wykluczeniu załogi Winward Racing zwycięstwo przejęli Dan Harper i Jordan Pepper z Rowe Racing w BMW. Dla zespołu Winward był to pierwszy występ na Nordschleife pod obecną nazwą, choć jego poprzednik HTP Motorsport należał wcześniej do stałych graczy na Nürburgringu. Mercedes zapowiedział analizę całego zajścia. Zespół chce wyciągnąć wnioski z pomyłki i skupić się na kolejnych startach przygotowujących do 24-godzinnego wyścigu na Nürburgringu.
Na torze była pełna kontrola
Sama jazda załogi #3 była pokazem siły. Verstappen, Gounon i Juncadella minęli linię mety z przewagą niemal minuty nad duetem Harper–Pepper, więc na asfalcie nie zostawili rywalom większych złudzeń. Dla Verstappena byłby to drugi triumf GT3 na Nordschleife w dwóch startach.
W poprzednim takim występie, podczas ósmej rundy mistrzostw we wrześniu 2025 roku, Holender wygrał w Ferrari 296 GT3 zespołu Emil Frey Racing. To właśnie dlatego końcowy wynik boli Mercedesa jeszcze mocniej. Tempo było bezdyskusyjne, ale Nordschleife od lat przypomina, że samą prędkością nie da się załatwić wszystkiego.
Verstappen zostawił sobie otwartą furtkę
Jeszcze przed ogłoszeniem dyskwalifikacji Verstappen podkreślał, że cały weekend był dla niego okazją do lepszego poznania samochodu na Nordschleife. Zwracał uwagę na dobre przygotowanie auta przez zespół i własny komfort za kierownicą.
Holender zasugerował też, że sprawdzi możliwość powrotu na tor 11 kwietnia. Nie złożył twardej deklaracji, ale przyznał, że zawsze chętnie ściga się na Nordschleife i uważa ten obiekt za jeden z najbardziej szalonych torów świata, oczywiście w dobrym sensie.
Cel pozostaje niezmienny
Cały program startów ma służyć przygotowaniom do Nürburgring 24 Hours, zaplanowanego na 14–17 maja. Sobotni wyścig pokazał, że zestaw Verstappen i Mercedes-AMG GT3 EVO ma potencjał do walki o czołowe lokaty, ale równie wyraźnie pokazał też drugą stronę takich imprez.
W wyścigach długodystansowych liczy się nie tylko tempo, lecz także bezbłędna kontrola procedur. Tym razem Mercedes miał wszystko, by świętować, a skończyło się na jednej z tych pomyłek, które bolą najbardziej, bo wydarzyły się już poza kamerami.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Tymek Kucharczyk pisze historię. Pierwszy Polak ze zwycięstwem wyścigu Indy NXT

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem



