⏱️ 5 min.

Ferrari znów na czele w zimowych tabelkach. Hamilton najszybszy w Barcelonie

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

02-02-2026 13:02
Ferrari SF-26

Pięć dni jazd rozruchowych w Montmeló pod Barceloną zamknęło pierwszy rozdział przed sezonem Formuły 1 2026. Dla 11 zespołów ważniejsze od „strzału” na jedno okrążenie było zrozumienie zupełnie nowych bolidów i sprawdzenie, czy wszystko działa bez kaprysów. Na koniec to Lewis Hamilton w Ferrari wpisał się na górę tabeli czasów, ale ta tabela w styczniu bywa tak pewną wyrocznią jak fusy po kawie.

Pierwsze jazdy przedsezonowe odbyły się w Hiszpanii, na torze pod Barceloną, i kręciły się wokół jednego tematu: nowy, radykalny regulamin techniczny na 2026 rok oznacza nowe rozwiązania, nowe systemy i – jak zwykle – nowe miejsca, w których coś może się obrazić na fizykę. Dlatego większość ekip celowała w „rozumienie” auta i niezawodność, a dopiero potem w czasy.

Najlepsze czasy: Hamilton przed Norrisem, Leclerc tuż za nimi

Najszybszy wynik pięciodniowych jazd to 1:16,348, wykręcone po południu na miękkich oponach przez Hamiltona. Drugi był urzędujący mistrz świata (1:16,594), a trzecie miejsce w czasach przypadło drugiemu bolidowi Ferrari: Leclerc rano pojechał 1:16,653. W skrócie: Ferrari ma „ładną cyferkę”, McLaren jest blisko, a różnice są na tyle małe, że bez kontekstu programów i paliwa nie warto udawać, że to już hierarchia sezonu.

  • Hamilton (Ferrari): 1:16,348 (miękkie opony, popołudnie)
  • Norris (McLaren): 1:16,594
  • Leclerc (Ferrari): 1:16,653 (rano)

Mercedes: 500 okrążeń i 2325 km bez dymu z nowej jednostki

Mercedes F1 wykonał robotę „podstawową”, ale kluczową: 500 okrążeń i 2325 km bez widocznych problemów z nową jednostką napędową. Smaczku dodaje fakt, że bez alarmów przejechały swoje programy także zespoły klienckie.  To nie daje pucharu za luty, ale na tym etapie niezawodność jest walutą, której nikt nie wyrzuca do kosza.

Swoje zrobili też kierowcy: Kimi Antonelli i George Russell podeszli do ocen ostrożnie, za to zadowolenia z pracy jednostki napędowej specjalnie nie ukrywali. Russell pokazał przy okazji czas 1:16,445.

Szybkie okrążenie i dużo „nauki” dla Ferrari na mokrym

Ferrari poza najlepszym czasem miało jeszcze jeden powód do spokoju: nowa jednostka napędowa nie sprawiała kłopotów, a łącznie – z pomocą ekip klienckich – zrobiono 800 okrążeń. W praktyce chodziło o to, by zbierać dane, rozumieć nowe systemy i nie tracić dnia przez drobiazg, który urwie pół osi czasu w planie. Lewis Hamilton podsumował tydzień tak:

To był naprawdę przyjemny i produktywny tydzień. Zrobiono ogrom pracy zimą – z mojej strony i całego zespołu – i dobrze widzieć, że ten wysiłek widać w przebiegu przejechanych kilometrów bez poważnych problemów. Jazda w deszczu na początku okazała się cennym doświadczeniem, zwłaszcza z nowym autem, a ogólnie zaliczyliśmy solidny start. Wciąż jest dużo do nauczenia się i mnóstwo pracy przed nami, ale atmosfera w zespole jest dobra i widzę pełne skupienie.

Charles Leclerc dorzucił wątek czysto techniczny, bez fajerwerków:

Zrealizowaliśmy program i przejechaliśmy dobry dystans, co jest ważne, by zacząć rozumieć samochód i nowe systemy. Pierwszy dzień, w deszczowych warunkach, był wymagający – szczególnie z autem całkowicie nowym – ale przerodził się w bardzo użyteczne doświadczenie do nauki.

McLaren: 300 okrążeń i kłopot z zasilaniem

McLaren wciąż jeździł bez oficjalnego malowania – prezentacja jest zapowiedziana na 9 lutego 2026 – a na liczniku pojawiło się 300 okrążeń. To mniej niż w Ferrari, bo pojawił się problem z układem zasilania. Ważne: auto wróciło na tor w piątkowy poranek, więc wygląda to raczej na „stratę czasu”, a nie na temat, który wywraca projekt do góry nogami.

Red Bull: wypadek Hadjara i ambitna gra własną jednostką

W obozie Red Bulla nastroje były mieszane. Negatywny punkt to wtorkowy incydent Hadjara, ale mimo tego zespół potrafił też pokazać tempo – najlepszy czas w poniedziałek poszedł właśnie ich stroną. Najciekawsze jest jednak tło sezonu: 2026 ma być dla Red Bulla ciężką próbą, bo trzeba dogonić McLarena, opierając się na jednostce napędowej rozwijanej w pełni samodzielnie, choć z technologicznym wsparciem Ford. Na plus zapisali brak sygnałów o problemach z niezawodnością.

Aston Martin: pierwsza „prawdziwa” konstrukcja Neweya

Tu ciekawość była naturalna, bo to pierwsza maszyna w pełni kojarzona z ręką Neweya. W padoku mówiło się o jednej z bardziej oryginalnych konstrukcji, także ze względu na sposób mocowania tylnego zawieszenia. Czwartkowy przebieg był skromny, za to w piątek bolid zaliczył pełną sesję testową z Fernando Alonso. Do rozwiązania została kwestia masy – ta ma nie być optymalna – ale przed kolejnymi jazdami zaplanowanymi w Bahrain wciąż jest czas na korekty.

Audi: trudny start projektu Binotto, lepsze sygnały na koniec

Dla Audi początek był pod górę. Projekt prowadzony przez Binotto złapał kilka trudności na starcie, ale po pierwszych problemach zespół zaczął pokazywać bardziej budujące sygnały. Na tym etapie to często wygląda tak, że wygrywa nie ten, kto ma „wow” na jednym kółku, tylko ten, kto szybciej przestaje gasić małe pożary.

Co z tego wynika przed kolejnymi testami?

Po Barcelonie można powiedzieć jedno bez udawania pewności: Ferrari zaczęło mocno, Mercedes wygląda solidnie pod względem niezawodności, McLaren ma tempo blisko czoła, a Aston i Audi mają jeszcze kilka tematów do domknięcia. Ale wszystkie te wnioski są „w warunkach testowych” – z różnymi programami, paliwem i celami. Jeśli ktoś już dziś chce wieszczyć układ sił, to warto pamiętać, że zimowe tabelki potrafią być zwodnicze. Szczególnie gdy część ekip woli zrozumieć nowy bolid, niż ścigać się o nagłówek na przełomie stycznia i lutego.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl