Verstappen dostał zmianę, której chciał. Teraz łatwiej wyobrazić go sobie w F1 po 2026 roku

Pawel Trafny
Paweł Trafny

Max Verstappen przyznał, że planowane zmiany w silnikach Formuły 1 idą w kierunku, którego oczekiwał. Porozumienie w sprawie większego udziału jednostki spalinowej w napędzie od 2027 roku zwiększa szanse, że czterokrotny mistrz świata zostanie w serii.

Kilka dni po występie w wyścigu długodystansowym na Nordschleife Verstappen wrócił do padoku F1 w Montrealu. Kontekst jest ważny, bo Holender od dawna nie ukrywał, że obecne i nadchodzące przepisy techniczne nie budzą w nim wielkiego entuzjazmu. Teraz po raz pierwszy od dłuższego czasu brzmi wyraźnie spokojniej.

Więcej silnika spalinowego, mniej elektrycznej kalkulacji

FIA ma porozumienie co do zasady, aby od 2027 roku zmienić proporcje pracy układu napędowego. Nowy kierunek zakłada podział 60 do 40 na korzyść silnika spalinowego względem części elektrycznej. To istotna korekta wobec obaw, że Formuła 1 może przesunąć się zbyt mocno w stronę zarządzania energią. Dla kierowców oznaczałoby to ryzyko ścigania bardziej zależnego od trybów i strategii odzysku niż od bezpośredniej walki na torze.

Verstappen ocenił, że to przynajmniej minimalny zakres zmian, na który liczył. Jego zdaniem taki kierunek poprawi widowisko i jest zgodny z tym, czego seria potrzebuje.

Decyzja Verstappena nadal nie jest formalnie zamknięta

Holender nie zadeklarował wprost, że na pewno zostanie w Formule 1 po 2026 roku. Podkreślił jednak, że większa rola silnika spalinowego znacząco poprawia jego nastawienie do przyszłości w serii. Verstappen stwierdził, że chce dobrego produktu w F1, a planowana zmiana ma ten produkt poprawić.

To ważny sygnał, bo wcześniej jego wypowiedzi o regulaminie technicznym brzmiały znacznie chłodniej. W tle jest też sytuacja Red Bulla. Kierowca mówi, że dobrze czuje się w obecnym miejscu i widzi postęp zespołu. To nie jest jeszcze podpis pod długoterminową deklaracją, ale ton wypowiedzi jest wyraźnie mniej alarmowy. Coulthard z kolei wierzy, że Holender zostanie w swojej obecnej ekipie na dłużej.

Polityka producentów może jeszcze namieszać

Zmiany na 2027 rok nie są jeszcze w pełni zatwierdzone. W grze pozostają szczegóły techniczne, w tym sposób osiągnięcia proporcji 60 do 40. Rozważane są m.in. korekty dotyczące przepływu paliwa oraz ograniczenie udziału mocy elektrycznej o 50 kW. To właśnie tu zaczyna się typowa polityka Formuły 1.

Część producentów może naciskać na rozwiązania bliższe ich obecnym założeniom technicznym, bo takie ustawienie przepisów może dać przewagę konkurencyjną. Verstappen jasno zasugerował, że interesy polityczne nie powinny blokować zmiany. Według niego pełne potwierdzenie nowych zasad jest konieczne, jeśli F1 rzeczywiście chce poprawić jakość ścigania.

Kierowcy wreszcie zostali wysłuchani

Verstappen pozytywnie odebrał fakt, że FIA i F1 słuchają kierowców. Wspomniał o rozmowach z FOM, FIA i innymi zawodnikami, które odbywały się na początku roku. Jego zdaniem doświadczeni kierowcy mają naturalnie mocniejszy głos w sprawach dotyczących przyszłości sportu.

Nie chodzi jednak tylko o prywatne preferencje mistrza świata. Verstappen twierdzi, że większość kierowców mówi w interesie samej Formuły 1. To ważne, bo spór o przepisy techniczne nie jest detalem dla inżynierów. Od charakteru jednostek napędowych zależy styl jazdy, sposób wyprzedzania i to, czy kierowca będzie miał w aucie narzędzie do walki, czy głównie bardzo szybki arkusz kalkulacyjny.

F1 potrzebowała tego sygnału

Najważniejsze w tej historii nie jest samo techniczne przesunięcie proporcji napędu. Kluczowe jest to, że Verstappen po raz pierwszy wyraźnie łączy planowaną zmianę z większą chęcią pozostania w F1. Seria nadal musi dopiąć szczegóły i przetrwać naciski producentów. Jeśli jednak kierunek zostanie utrzymany, Formuła 1 może uniknąć scenariusza, w którym jedna z największych gwiazd współczesnego ścigania coraz mocniej rozgląda się poza padokiem Grand Prix.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl