Verstappen z licencją Nordschleife. Ralf Schumacher skrytykował „żenujące przepisy”

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Max Verstappen spełnił jedno ze swoich motorsportowych marzeń i uzyskał specjalną licencję DMSB Permit Nordschleife, która pozwala mu startować w legendarnych 24-godzinnych na Nürburgringu. Holender nie miał jednak łatwego debiutu – zamiast dominacji, do której przyzwyczaił swoich kibiców w Formule 1, musiał pogodzić się z rolą outsidera, startując w bardzo mocno zdławionym Porsche Caymanie GT4.

Max Verstappen od lat podkreślał, że Nordschleife działa na niego jak magnes. Aby móc rywalizować w NLS – Nürburgring Langstrecken-Serie – przeszedł obowiązkowe szkolenie oraz egzamin teoretyczny. Dopiero po tym, w ostatni piątek, uzyskał upragniony Permit B. W sobotę, dzień po formalnościach, wziął udział w 65. edycji ADAC ACAS Cup – siódmej rundzie NLS.

Od F1 do GT4 – zderzenie dwóch światów

Jeszcze sześć dni wcześniej Verstappen świętował zwycięstwo w Grand Prix Włoch. Zamiast odpoczynku, wybrał powrót za kierownicę – tym razem Porsche Caymana GT4 w barwach Red Bulla, oznaczonego numerem #980. Startując w drugiej grupie, początkowo ruszył płynnie, jednak już przed pierwszym zakrętem wyprzedziło go siedem samochodów. Powód? Jego auto miało na starcie nieco ponad 300 KM (maksymalnie 313,1 KM) i ważyło 1350 kg – wszystko zgodnie z przepisami dla początkujących kierowców Nordschleife. Standardowy Cayman GT4 oferuje 425 KM i 1315 kg, ale Verstappen musiał spełnić wymóg minimalnego stosunku mocy do masy: 4,2 kg/KM. W efekcie stracił ponad jedną czwartą mocy względem konkurentów.

Od „Franza Hermanna” do oficjalnego debiutu

Nie była to pierwsza styczność Verstappena z Zielonym Piekłem, czyli legendarną pętlą Nordschleife. Kilka miesięcy wcześniej testował Ferrari GT3 incognito, występując pod pseudonimem „Franz Hermann”. Brał też udział w próbach z zespołem Emil Frey Racing, wspierając Thierry’ego Vermeulena – syna swojego menedżera. Dodatkowo przesiadł się do Astona Martina Vantage GT3 na Spa-Francorchamps. Tym razem jednak nie mógł liczyć na przewagę talentu. W realiach zdławionego Caymana nawet jego znany z F1 agresywny styl jazdy na dohamowaniach nie przyniósł efektu. Nagrania pokazały, jak niemal natychmiast spada w stawce, nie mając żadnych narzędzi do walki:

Licencja to dopiero początek

Aby uzyskać pełnoprawny Permit A, Verstappen musi ukończyć jeszcze dwa wyścigi i zostać sklasyfikowany. Dopiero wtedy otrzyma możliwość jazdy w mocniejszych samochodach GT3 i stanie przed szansą rywalizacji o najwyższe lokaty w 24 godzinach Nürburgringu. Eksperci nie mają wątpliwości, że talent Holendra jest wystarczający, aby błyskawicznie odnaleźć się w świecie wyścigów długodystansowych. Fernando Alonso wielokrotnie powtarzał, że starty poza F1 uczyniły go bardziej kompletnym kierowcą. Verstappen zdaje się podążać tą samą ścieżką – nie z obowiązku, a z czystej pasji do ścigania.

Krytyka regulaminu: „To żenujące”

Jednak nie wszystkim podobały się ograniczenia nałożone na mistrza świata. Były kierowca F1, Ralf Schumacher, nie krył frustracji z powodu przepisów:

Oczywiście dałbym mu od razu taką zgodę albo krótkie przeszkolenie o specyfice Nordschleife i na tym koniec. Najlepszy kierowca świata potrafi to zrobić, skoro inni też mogą, jestem tego pewien. Zamiast cieszyć się, że Max znów przyciąga uwagę na Nordschleife i na to, co robią wszyscy kierowcy, ludzie spierają się o to, że dostał pozwolenie tuż przed startem. To żenujące.

Schumacher dodał, że cała sytuacja niepotrzebnie umniejsza wagę faktu, iż jeden z największych współczesnych kierowców zdecydował się rywalizować w trudnych warunkach na torze Nordschleife.

Wnioski po pierwszym starcie

Verstappen, choć został szybko „sprowadzony na ziemię”, zebrał bezcenne doświadczenie. Z jednej strony, musiał pogodzić się z rolą „żółtodzioba” w świecie wyścigów długodystansowych, z drugiej – udowodnił, że nie traktuje motorsportu jako pracy, lecz jako sposób na życie. Holender na razie pozostał w cieniu w zdławionym GT4, ale jeśli historia Formuły 1 czegoś uczy, to tego, że Verstappen rzadko zostaje w tyle na długo – gdy tylko dostanie odpowiednie narzędzia, z pewnością udowodni swoje ambicje i niebywały talent.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl