Max Verstappen zajął trzecie miejsce w Grand Prix Kanady i po raz pierwszy w sezonie stanął na podium. Kierowca Red Bulla nazwał wynik świetnym, ale od razu przyznał, że zespół nadal ma nad czym pracować.
Wynik z Montrealu wygląda dla Red Bulla dobrze, ale jego kontekst jest mniej wygodny. Verstappen przez znaczną część 68-okrążeniowego wyścigu jechał drugi, lecz w końcówce stracił pozycję na rzecz Lewisa Hamiltona z Ferrari. To nie był więc występ z gatunku „wróciliśmy i zamiatamy”, tylko raczej solidna odpowiedź po trudniejszym początku sezonu.
Podium po błędach rywali
Na rezultat Verstappena mocno wpłynęły problemy konkurencji. McLareny Lando Norrisa i Oscara Piastriego rozpoczęły wyścig na oponach przejściowych, ale deszcz nie nadszedł. George Russell w Mercedesie wycofał się po awarii jednostki napędowej. Sam Verstappen nie próbował udawać, że trzecie miejsce było wyłącznie efektem tempa Red Bulla. Holender jasno opisał, że strategiczna wpadka McLarena i awaria Mercedesa otworzyły mu drogę do podium:
Powiedziałbym, że to trochę niespodzianka, ale trzeba na to spojrzeć szerzej. Dwa McLareny namieszały ze strategią, startując na przejściowych oponach, więc to pomogło. Potem samochód George’a się poddał, więc to też pomogło znaleźć się na podium.
Red Bull bliżej czołówki, ale bez pełnej odpowiedzi
Verstappen ocenił, że Red Bull jest teraz w lepszym miejscu niż wcześniej. Po trudnych weekendach, w których zespół walczył raczej z szeroko rozumianym środkiem stawki, w Kanadzie znalazł się bliżej Ferrari i Mercedesa. Największy problem pojawił się na drugim przejeździe na średniej mieszance. Verstappen mówił o braku przyczepności, który ograniczał jego tempo i wymaga analizy. To ważny szczegół, bo pokazuje, że Red Bull poprawił ogólną konkurencyjność, ale nadal nie ma stabilnego tempa w każdych warunkach.
Kwalifikacje nie pokazały pełnego potencjału
Kanadyjski weekend nie układał się dla Verstappena idealnie od początku. Problemy z samochodem w kwalifikacjach sprawiły, że ruszał dopiero z szóstego pola. W wyścigu Red Bull wyglądał jednak wyraźnie lepiej. Ten kontrast jest dla zespołu istotny. Jeżeli samochód potrzebuje konkretnego okna pracy, łatwo o weekend, w którym jedno nietrafione ustawienie psuje sobotę i komplikuje niedzielę. W Montrealu uratowały wynik tempo wyścigowe oraz cudze potknięcia.
Hamilton zabrał drugie miejsce, Ferrari zostało punktem odniesienia
Końcówka Grand Prix Kanady pokazała, że Ferrari nadal jest dla Red Bulla bezpośrednim rywalem. Hamilton wyprzedził Verstappena w ostatniej fazie wyścigu i dowiózł drugie miejsce dla Ferrari. Dla Red Bulla to sygnał, że podium nie zamyka tematu. Verstappen podkreślił, że jego zespół walczył z Ferrari i nie był daleko od Mercedesa. To brzmi optymistycznie, ale w ustach kierowcy Red Bulla nie było triumfalizmu. Raczej chłodna diagnoza: jest lepiej, ale to jeszcze nie poziom, który daje komfort.
Verstappen chce więcej niż trzecie miejsce
Pierwsze podium sezonu ma dla Verstappena znaczenie psychologiczne, bo potwierdza postęp po słabszym początku roku. Jednocześnie Holender jasno zaznaczył, że Red Bull nie może zatrzymać się na wyniku z Kanady:
W ostatnich dwóch weekendach byliśmy dużo bliżej. Wcześniej walczyliśmy ze środkiem stawki, teraz walczymy blisko czoła. To bardzo pozytywne kroki, ale wiem też, że możemy zrobić więcej i na tym się skupimy.
Grand Prix Kanady dało Red Bullowi podium, lecz nie dało odpowiedzi na wszystkie pytania. Verstappen wrócił do pierwszej trójki, ale zrobił to w wyścigu, w którym rywale sami otworzyli mu kilka drzwi. W Formule 1 to oczywiście też trzeba umieć wykorzystać, ale Red Bull dobrze wie, że liczenie na cudze błędy to strategia raczej na jeden weekend niż na cały sezon.






