⏱️ 4 min.

Verstappen naciska na FIA po chaosie w Australii. Chce zmian w przepisach F1 2026

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

08-03-2026 11:03
F1 wyścig 2026 Australia GP

Max Verstappen po inauguracji sezonu w Australii ponownie uderzył w przepisy Formuły 1 na 2026 rok i zaapelował o reakcję FIA. Holender uważa, że obecny kierunek zmian wypycha sport w stronę nienaturalnej jazdy, a głosy krytyki płyną już nie tylko od kierowców, lecz także od kibiców.

Zmiany na sezon 2026 należą do największych w historii F1, bo obejmują jednocześnie podwozia i jednostki napędowe. W nowej formule większą rolę odgrywa energia elektryczna, a to mocniej niż wcześniej uzależnia tempo jazdy od zarządzania baterią. Skutkiem są zachowania, które wielu kierowców uznaje za obce dla wyścigów Grand Prix, w tym redukcje biegów na prostych.

Coraz szersza krytyka nowych zasad

Verstappen nie jest jedynym kierowcą, który otwarcie atakuje nowe regulacje. Lando Norris ocenił inauguracyjny wyścig w Melbourne jako zbyt chaotyczny i niebezpieczny, bo stawka nieustannie tasowała się pozycjami. Esteban Ocon dodał, że samochody są po prostu bolesne w prowadzeniu:

  • większy wpływ zarządzania baterią na tempo wyścigu,
  • stosowanie nienaturalnych technik jazdy,
  • chaotyczna walka koło w koło,
  • mniejsza przyjemność z prowadzenia samochodu.

Verstappen liczy, że skala niezadowolenia zmusi FIA i Formułę 1 do działania jeszcze w trakcie sezonu. Kierowca Red Bulla uważa, że krytyka nie wynika z potrzeby narzekania, lecz z troski o to, czym ten sport powinien być. Zapowiadając swoje stanowisko, Verstappen podkreślił, że nie chodzi o pojedynczy głos z paddocku, lecz o szerszy problem.

Kocham się ścigać, ale wszystko ma swoje granice. Wiem, że FIA i F1 są gotowe słuchać, ale mam nadzieję, że za słuchaniem pójdą działania, bo nie tylko ja o tym mówię. Wielu ludzi mówi to samo. Kierowcy i kibice chcą po prostu tego, co najlepsze dla sportu. Krytyka ma powód, bo wszyscy chcą, żeby to nadal była prawdziwa Formuła 1.

To nie kwestia drobnych poprawek

Holender zaznaczył, że problem nie sprowadza się do kosmetycznych korekt. Sam odczuł ograniczenia nowych zasad już przed startem wyścigu, bo na okrążeniu formującym rozładował baterię. To pokazuje, jak duży wpływ na ściganie mają dziś elementy, które dawniej pozostawały w tle. Verstappen nadal mówi o możliwych rozwiązaniach, choć jeszcze wcześniej przyznawał, że na poważniejsze zmiany jest już późno, biorąc pod uwagę skalę inwestycji czasu i pieniędzy.

Mimo to wciąż widzi przestrzeń, by uczynić ściganie bardziej satysfakcjonującym dla wszystkich stron. W kolejnym komentarzu Verstappen jasno wskazał, że regulacje wymagają większej ingerencji niż tylko lekkiego dopracowania:

Powinni martwić się zasadami i na tym się skupić. Zadają pytania, a ja odpowiadam szczerze, co chciałbym zobaczyć i co byłoby lepsze dla sportu, bo naprawdę mi na nim zależy. Chcę, żeby było lepiej niż teraz. Mam nadzieję, że nawet w tym roku uda się znaleźć inne rozwiązania, żeby jazda była przyjemniejsza dla wszystkich.

Red Bull ma powody do umiarkowanego optymizmu

Mimo mocnej krytyki Verstappen nie wyjechał z Australii wyłącznie z poczuciem frustracji. Po awansie z 20. na szóste miejsce zakończył weekend z przekonaniem, że Red Bull ma realny potencjał do poprawy. Zespół walczył z McLarenem o bycie trzecią siłą za Mercedesem i Ferrari. To robi jeszcze większe wrażenie, bo Red Bull debiutuje w tym sezonie z własną jednostką napędową.

Zespół zaskoczył paddock poziomem konkurencyjności, a Verstappen przyznał, że obecne braki rozkładają się mniej więcej po równo między samochodem a silnikiem. Taka diagnoza brzmi dla Red Bulla znacznie lepiej niż scenariusz, w którym zawodziłby tylko jeden obszar.

Silnik daje nadzieję, ale kierowca nadal nie jest zadowolony

Verstappen wyraźnie oddziela dwie sprawy. Z jednej strony ostro ocenia same przepisy i sposób, w jaki wpływają na jazdę. Z drugiej chwali pracę wykonaną przez ludzi odpowiedzialnych za program silnikowy i cały projekt Red Bulla. Holender przyznał, że po stronie jednostki napędowej sytuacja nie wygląda źle, a deficyty nie mają charakteru alarmowego. Dodał też, że poprawa osiągów może szybko zmienić obraz weekendów wyścigowych, nawet jeśli regulacje pozostaną takie same.

W Formule 1 wyniki potrafią skutecznie poprawić nastrój, choć nie naprawią złych zasad jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Verstappen widzi więc sezon 2026 w dwóch równoległych planach. Pierwszy dotyczy walki o lepsze, bardziej wyścigowe przepisy. Drugi obejmuje rozwój Red Bulla, który jego zdaniem może już w kilku kolejnych rundach zrobić krok naprzód i zbliżyć się do czoła stawki.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl