Verstappen odmówił rozmowy, dopóki dziennikarz nie opuści konferencji

Max Verstappen przed Grand Prix Japonii odmówił udziału w konferencji prasowej, dopóki z sali nie wyszedł dziennikarz brytyjskiego „The Guardian” Giles Richards. To rzadki przypadek, w którym kierowca Red Bulla przeszedł od krytyki mediów do bezpośredniej demonstracji siły podczas oficjalnego spotkania z prasą. Sytuacja pokazuje, że temat napięć wokół Verstappena i części brytyjskich mediów wciąż pozostaje żywy.
Do sytuacji doszło w Suzuce podczas przedweekendowej konferencji prasowej. Verstappen postawił sprawę jasno i nie zamierzał zaczynać rozmowy, dopóki Richards pozostawał w pomieszczeniu.
Źródło konfliktu sięga końcówki poprzedniego sezonu
Według opisu sytuacji irytacja Verstappena ma sięgać konferencji po ubiegłorocznym Grand Prix Abu Zabi. Holender stracił wtedy szansę na tytuł różnicą dwóch punktów po mocnym finiszu sezonu, a jednym z tematów poruszonych po wyścigu było jego zderzenie z George’em Russellem w Grand Prix Hiszpanii.
Zapytany o tamten incydent Verstappen zareagował ostro. Kierowca uznał, że pytanie pomija szerszy kontekst całego sezonu i sprowadza jego walkę o mistrzostwo do jednego epizodu.
Zapominasz o wszystkich innych wydarzeniach z mojego sezonu. Wspominasz tylko o Barcelonie. Wiedziałem, że to pytanie padnie. Teraz uśmiechasz się do mnie głupkowato.
W tej samej wypowiedzi Verstappen dodał też, że takie sytuacje są częścią ścigania i że z nich się wyciąga wnioski. Zaznaczył również, że sezon liczył 24 rundy, więc jego końcowy wynik nie sprowadzał się wyłącznie do jednej kary czy jednego kontaktu na torze.
Spór z brytyjskimi mediami trwa od lat
Verstappen od dłuższego czasu otwarcie mówi, że uważa część brytyjskich mediów za nastawione wobec niego nieprzychylnie. Regularnie powtarza, że z powodu „niewłaściwego paszportu” nie jest traktowany w pełni uczciwie, a sposób opisywania incydentów z jego udziałem ma być zbyt jednostronny.
Ten wątek wracał już wcześniej przy okazji jego konfliktu ze Sky Sports F1 w 2022 roku. Verstappen na krótko zbojkotował wtedy stację po komentarzu jednego z ekspertów, który uznał, że Lewis Hamilton został „okradziony” z tytułu po kontrowersyjnym finale sezonu 2021 w Abu Zabi.
Okoliczności tamtego wyścigu do dziś dzielą kibiców Formuły 1. Samo FIA przyznało później, że na końcowy restart przed metą wpłynął „błąd ludzki”, więc temat do dziś działa w padoku jak iskra rzucona na suchą trawę.
Verstappen wskazuje na przewagę brytyjskiej perspektywy
Po zdobyciu czwartego tytułu mistrza świata w Katarze w 2024 roku Verstappen mówił wprost, że dominacja brytyjskich mediów w Formule 1 wpływa na sposób budowania narracji. Wskazywał, że od 80 do 85% mediów zajmujących się F1 stanowią redakcje brytyjskie i że część publikacji na jego temat była jego zdaniem nieuczciwa.
Tamta końcówka sezonu była zdominowana przez dyskusję o etykiecie jazdy po serii starć z Lando Norrisem. To właśnie wtedy Verstappen ponownie wrócił do tezy, że sposób relacjonowania wydarzeń torowych z jego udziałem bywa układany przeciwko niemu.
Hiszpania 2025 nadal ciąży nad obecnym sezonem
Najnowszy incydent w Suzuce może wydawać się drobny, ale pokazuje coś ważniejszego. Sprawa Grand Prix Hiszpanii 2025 i jej wpływu na końcowy los mistrzostwa najwyraźniej wciąż pozostaje dla Verstappena punktem zapalnym. To nie jest jeszcze otwarta wojna z mediami, ale z pewnością nie jest też zwykła konferencyjna wymiana uprzejmości.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”



