⏱️ 3 min.

Verstappen nie owija w bawełnę po Q w Japonii. Red Bull nagle stał się „nie do prowadzenia”

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

28-03-2026 09:03
RedBull RB22

Max Verstappen odpadł już w Q2 kwalifikacji do Grand Prix Japonii i ruszy do wyścigu z 11. pola. Kierowca Red Bulla otwarcie przyznał, że jego samochód nagle stał się bardzo trudny do opanowania, a problem szczególnie mocno ujawnił się w szybkich zakrętach. Holender nie ukrywał też, że przestał już reagować frustracją, bo sytuacja powtarza się zbyt często.

Jeszcze w trakcie sesji Verstappen meldował przez radio, że z autem dzieje się coś niedobrego. Wskazał na nagłe nerwowe zachowanie tylnej osi w szybkich partiach toru, które odbierało mu pewność w zakrętach. Na Suzuce to szczególnie bolesne, bo ten obiekt nie wybacza jazdy „na pół gwizdka”.

Problemy narastały mimo zmian ustawień

Red Bull pracował nad samochodem przez cały weekend i wprowadzał kolejne zmiany, ale efekt okazał się odwrotny od oczekiwanego. Verstappen przyznał, że kłopoty były w kwalifikacjach nawet większe niż po trzecim treningu, choć korekta ustawień nie była duża. Holender wyjaśnił, że gdy tylko próbował pojechać naprawdę na limicie, auto kompletnie przestawało współpracować. Nie dawało mu to ani rytmu, ani zaufania potrzebnego do agresywnej jazdy, więc po prostu nie był w stanie wycisnąć więcej z okrążenia. Verstappen powiedział wprost:

Myślę, że coś jest nie tak z samochodem. Nagle stał się kompletnie nie do prowadzenia w tych kwalifikacjach. Tył podskakuje w szybkich zakrętach.

To nie silnik jest dziś największym kłopotem

Verstappen doprecyzował, że źródła problemów nie upatruje w jednostce napędowej. Jego zdaniem największy kryzys dotyczy samego zachowania samochodu, a Red Bull po prostu mocno męczy się z pakietem, którym obecnie dysponuje. W pierwszej części kwalifikacji Verstappen był dziewiąty, a na początku Q2 uzyskał 10. czas.

Potem poprawił się jeszcze o jedną dziesiątą sekundy, ale późny i znacznie lepszy przejazd Arvida Lindblada zepchnął go do strefy eliminacji. Sytuację dodatkowo podkreślił wynik Isacka Hadjara, który był od Verstappena minimalnie szybszy w Q2, ale w Q3 stracił już wyraźnie do Pierre’a Gasly’ego. To sugeruje, że problem nie sprowadza się do jednego kierowcy czy jednego nieudanego okrążenia, tylko do szerszego obrazu formy Red Bulla.

Verstappen: frustracja już minęła

Po sesji czterokrotny mistrz świata mówił już nie tyle złością, co rezygnacją. Przyznał, że nie czuje nawet klasycznej frustracji, bo zaszedł już dalej niż ten etap i trudno mu dziś jednoznacznie nazwać to, co dzieje się z samochodem. W jego wypowiedziach pojawił się też ważny trop dotyczący kierunku rozwoju problemu. Verstappen zaznaczył, że Melbourne wyglądało lepiej, a później z autem zaczęły dziać się rzeczy trudne do wytłumaczenia, mimo że zespół nie dokonał radykalnych zmian.

W Formule 1 to właśnie bywa najbardziej niepokojące: nie sam brak osiągów, lecz brak jasnej odpowiedzi, skąd dokładnie bierze się spadek formy. Na dziś kierowca Red Bulla widzi tylko tyle, że część problemów powinna zostać usunięta w kolejnych tygodniach i miesiącach. To jednak umiarkowanie pocieszające, bo Grand Prix Japonii odbędzie się teraz, a nie wtedy, gdy inżynierowie wreszcie rozplączą ten techniczny węzeł.

Start z 11. pola na Suzuce nie zamyka Verstappenowi drogi do mocnego wyniku, ale stawia go w wyraźnie trudniejszym położeniu. A gdy mistrz świata mówi, że auto nie daje mu już nawet pewności do atakowania zakrętów, to dla Red Bulla jest to sygnał alarmowy, a nie drobne narzekanie po słabszej sobocie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl