Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

Max Verstappen bardzo ostro ocenił piątek podczas weekendu Grand Prix Chin. Kierowca Red Bulla zakończył kwalifikacje do sprintu na ósmej pozycji i przyznał, że tempo jego auta było katastrofalne, a największym problemem okazał się brak przyczepności oraz balans w zakrętach. Holender nie ukrywał też, że na tym etapie nie wiadomo jeszcze, co zespół może poprawić przed dalszą częścią weekendu.
Jedyny trening przed kwalifikacjami do sprintu już wysłał niepokojący sygnał dla Red Bulla. Verstappen uzyskał w nim ósmy czas, a później powtórzył ten wynik w piątkowej sesji wyłaniającej kolejność startową do sobotniego sprintu. Problemy nie ograniczały się do pojedynczego fragmentu okrążenia. Verstappen wskazał, że samochód tracił bardzo dużo czasu w zakrętach, a brak przyczepności uruchamiał kolejne trudności, które tylko pogarszały obraz dnia.
Brak przyczepności i rozjechany balans
Verstappen opisał sytuację wprost i bez szukania wygodnych wymówek. Według kierowcy Red Bulla największy kłopot dotyczył pracy auta w zakrętach, gdzie samochód wyraźnie nie funkcjonował tak, jak powinien. Verstappen powiedział po sesji:
Cały dzień był katastrofą pod względem tempa. Nie miałem przyczepności i to jest chyba największy problem. Nie było balansu, a w zakrętach traciliśmy ogromne ilości czasu. Przez to zaczynają pojawiać się też inne, mniejsze problemy. Nasz główny problem to jazda w zakrętach, bo tutaj wszystko jest kompletnie rozjechane.
Ta wypowiedź dobrze pokazuje skalę problemu. Nie chodziło o drobną korektę ustawień ani o jeden nieudany przejazd, tylko o szerszy brak spójności samochodu na całym okrążeniu i potencjalnie… na całym dystansie wyścigu.
Na razie bez jasnej odpowiedzi przed resztą weekendu
Najbardziej niepokojąco dla Red Bulla brzmi to, że po piątku nie było jeszcze gotowego planu naprawczego. Verstappen przyznał, że zespół dopiero sprawdzi, co da się zrobić przed sobotnimi kwalifikacjami do niedzielnego Grand Prix. Sytuacja jest więc daleka od komfortowej. W Formule 1 drobne zmiany potrafią wiele dać, ale kiedy kierowca mówi o całkowicie nieskutecznej jeździe w zakrętach, to oznacza, że skala problemu jest poważna.
Hadjar też miał trudny wieczór
Problemy Red Bulla nie dotyczyły wyłącznie Verstappena. Isack Hadjar zakończył trzecią część kwalifikacji do sprintu na 10. miejscu, a po swoim przejeździe zwracał uwagę na zagadkową stratę na prostych. Francuz przyznał, że nie wie jeszcze, skąd wzięła się utrata około pół sekundy. Jednocześnie był zadowolony ze swojego okrążenia i uznał, że sam przejazd był dobry, choć nie zmieni to ogólnego obrazu weekendu:
Nie wiem jeszcze, co się stało i dlaczego straciliśmy pół sekundy. Byłem zadowolony ze swojego okrążenia, było dobre, ale nie sądzę, żeby to miało zmienić nasz weekend. Cieszę się po prostu, że nie jestem zbyt daleko od Maxa.
Rywale odjechali bardziej, niż można było zakładać
Hadjar nie był zaskoczony tym, że przed Red Bullem znajdą się McLaren i Ferrari. Zaskoczyła go jednak skala różnicy, bo właśnie to może być dla ekipy najgorszą wiadomością po piątku w Szanghaju. Jeśli sobota nie przyniesie wyraźnego odbicia, Red Bull może wejść w dalszą część weekendu z autem, które po prostu nie nadąża za czołówką. A wtedy nawet mocne nazwisko za kierownicą niewiele wksóra.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



