⏱️ 3 min.

Verstappen pozwolił Red Bullowi popełnić błąd. „Mówiłem to tyle razy”

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

24-05-2026 10:05
Max Verstappen Red Bull F1 GP Miami Qualifying

Max Verstappen po kwalifikacjach do Grand Prix Kanady otwarcie przyznał, że Red Bull poszedł z ustawieniami jego samochodu w kierunku, którego sam nie popierał. Holender wystartuje z szóstego pola, ale po sesji mówił nie tylko o braku przyczepności, lecz także o decyzji zespołu, która według niego po prostu nie zadziałała.

Najciekawsze w tej historii nie jest samo szóste miejsce. Tu problemem jest to, że Verstappen opisał weekend w Montrealu jak techniczny eksperyment, który zespół chciał przeprowadzić na jego samochodzie.

Red Bull wybrał kierunek, Verstappen nie był przekonany

Verstappen przyznał, że Red Bull zastosował w jego aucie inne ustawienia. Kierowca nie uważał ich za dobry pomysł, ale ostatecznie pozwolił zespołowi sprawdzić własną koncepcję. Efekt był dla niego wystarczająco czytelny:

Poszliśmy w innym kierunku z moim samochodem, bo tego chciał zespół. To wyraźnie nie działa tak, jak powinno. Czasami trzeba pozwolić zespołowi zrobić swoje i pokazać, że to nie działa. Powiedziałem: proszę bardzo, jeśli uważacie, że to zadziała, to zróbcie to. I wyraźnie nie zadziałało.

To mocny komunikat, bo Verstappen zwykle ma bardzo duży wpływ na kierunek ustawień. Nie jest kierowcą, który dopiero uczy się samochodu i potrzebuje prowadzenia za rękę. W tym przypadku Red Bull był jednak przekonany, że wybrana ścieżka przyniesie efekt.

Szóste miejsce, brak przyczepności i zagadka z prędkością

Same kwalifikacje też nie układały się po myśli Red Bulla. Verstappen zgłaszał przez radio problem z dogrzaniem opon. Do tego doszedł brak przyczepności oraz deficyt prędkości maksymalnej.

Holender mówił po sesji, że wiele rzeczy z tych kwalifikacji trudno było zrozumieć. Nie potrafił też wyjaśnić, skąd nagle wzięło się jego ostatnie okrążenie. Przez większość sesji samochód nie dawał mu ani pewności, ani tempa potrzebnego do walki z czołówką.

Osobną zagadką był spadek mocy na prostych. Verstappen miał odczuwać wcześniejsze ograniczenie osiągów niż część rywali. Red Bull nie znalazł w trakcie sesji rozwiązania, więc problem pozostał otwarty do analizy po kwalifikacjach.

Hadjar dostał inne ustawienia. To mówi sporo

Sytuację komplikuje fakt, że Isack Hadjar pojechał z inną konfiguracją. Verstappen tłumaczył, że Red Bull od lat chętnie sprawdza pewne rozwiązania właśnie na jego samochodzie. Tym razem test okazał się kosztowny, bo mistrz świata nie walczył o pole position, tylko ratował wynik.

Holender nie ukrywał, że nie interesuje go samochód „w miarę dobry”. Chce auta zdolnego do walki o zwycięstwo, a nie do krążenia w okolicach siódmego miejsca. W jego słowach nie było paniki, ale była bardzo wyraźna irytacja:

Wskazywałem na to już tyle razy, ale czasami trzeba pozwolić im samym poczuć, że to nie działa.

To zdanie brzmi jak spokojna czerwona lampka alarmowa. Verstappen nie tylko ocenił ustawienia jako nietrafione. Dał też do zrozumienia, że podobny spór o kierunek techniczny nie pojawił się znikąd.

Verstappen nie chce powtórki w kolejnych weekendach

Po kwalifikacjach kierowca Red Bulla stwierdził, że w zespole powinno być już jasne, iż wybrany kierunek w Montrealu nie był właściwy. Cała sesja, jego zdaniem, prowadziła donikąd. Szóste pole startowe tylko zamaskowało większy problem. Verstappen zaznaczył, że zazwyczaj zachowuje spokój w takich sytuacjach. Tym razem liczy jednak, że Red Bull wyciągnie wnioski przed kolejnymi rundami.

Dla Red Bulla to kłopot większy niż pojedyncza pozycja na starcie. Gdy kierowca takiego kalibru publicznie mówi, że zespół nie posłuchał jego opinii o ustawieniach, temat nie kończy się na tabeli kwalifikacji. W Montrealu Red Bull nie przegrał tylko z rywalami, ale też z własnym przekonaniem, że wie lepiej.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl