Verstappen wygrał w Katarze. W grze o tytuł wciąż trójka kandydatów

Max Verstappen znów zrobił to, do czego przyzwyczaił kibiców – w najmniej oczywistym momencie przewrócił układ sił w mistrzostwach. Triumfując w Grand Prix Kataru nie tylko wrócił na pozycję wicelidera, ale też wciągnął Oscara Piastriego i Lando Norrisa w piekielnie ciasną końcówkę sezonu.
Na torze panował klimat, który fani „kontrolowanego chaosu” lubią najbardziej. McLareny wyglądały na pewne siebie, ale wystarczyło kilka metrów brudnej strony toru, by Verstappen wykorzystał uślizg jak otwarte drzwi. Holender wbił się między Norrisa i Piastriego na starcie, lecąc w tunelu aerodynamicznym za Australijczykiem i rozdzielając wewnętrzną walkę McLarena o tytuł. Piastri prowadził pierwsze 25 okrążeń, jednak przy obowiązkowych dwóch postojach oznaczało to dopiero początek łamigłówki.
Samochód bezpieczeństwa zmienił reguły gry
Kluczowy okazał się incydent z siódmego kółka: Nico Hülkenberg i Pierre Gasly zakończyli swoją walkę w styropianowej tablicy, a na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa – dokładnie w pierwszym momencie, gdy otwierało się okno na pit-stop. Większość kierowców od razu zjechała po świeże opony, lecz McLaren zostawił obu zawodników na torze, licząc na większą elastyczność. Podobnie zrobił Esteban Ocon, który jednak – jak później wyjaśnił zespół – i tak musiał zrealizować karę przy restarcie. Lando Norris od razu podważył sens takiego podejścia:
Powinniśmy byli za nim pojechać, prawda? Jeśli wiedzieliśmy, że auto z przodu zostaje na torze.
McLaren odpowiedział twardo:
Stracili całą elastyczność na resztę wyścigu.
Taktyczne roszady
Piastri pojawił się w boksie na 24. okrążeniu, meldując się ponownie na torze za Verstappenem, Carlosem Sainzem i Kimim Antonellim. Norris zjechał kółko później – i choć groziło mu utknięcie w korku, uratowała go błyskawiczna, 2,2-sekundowa zmiana kół. Wrócił tuż za zespołowym kolegą, lecz od restartu stracił do niego dodatkowe cztery sekundy.
Na 32. okrążeniu reszta stawki wykonała ostatnie obowiązkowe postoje. Verstappen prowadził i sięgnął po twardą mieszankę – najbezpieczniejszą na finałowy stint, gdy nie było już miejsca na ryzyko. McLareny musiały odwiedzić mechaników jeszcze raz, najpóźniej na 49. i 50. kółku. Zespół wezwał Piastriego wcześniej, gdy tylko oddalił się na tyle, by wrócić na tor wyłącznie za Verstappenem. Jak powiedział inżynier, prosząc o mocne tempo:
Musisz spróbować, bo w czystym powietrzu obie nasze średnie opony zaczynają cierpieć.
Grande strategia tym razem w wykonaniu McLarena
Piastri zjechał na 41. okrążeniu. Norris odwiedził boksy na 44. kółku – sekundy przed tym, jak Verstappen znalazł się już cztery dziesiąte za jego tylnym skrzydłem. Pit stop Norrisa trwał 2,5 sekundy i nie pozwolił mu wrócić przed Sainzem ani Antonellim. Końcówka zamieniła się w klasyczne polowanie. Piastri musiał odrabiać około sekundę na okrążenie, by rzucić wyzwanie Verstappenowi, lecz finalnie ukończył wyścig 7,995 sekundy za Holendrem, tracąc przy okazji drugie miejsce w klasyfikacji.
Norris uratował czwarte miejsce dopiero na ostatnim okrążeniu, gdy Kimi Antonelli przestrzelił zakręt 10 w walce z Sainzem o podium. Podium wyglądało tak: Verstappen, Piastri, Sainz. Norris wciąż jest liderem klasyfikacji. Verstappen traci do niego dwanaście punktów, a Piastri – szesnaście. Finał w Abu Zabi zapowiada się jak pojedynek trzech samurajów o jedną koronę. Dokładnie tak powinna wyglądać końcówka sezonu – gęsta od napięcia jak powietrze przed burzą.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Cadillac prowadzi po 16 godzinach Le Mans. Toyota i BMW blisko

Koenigsegg Jesko Absolut przekroczył granicę 300 km/h. I zrobił to na ćwierć mili

Verstappen bliżej Mercedesa, niż sądził. Nieudany ostatni sektor

Genesis Magma GT coraz bliżej produkcji. Koreańczycy pokazali kabinę



